wtorek, 28 lipca 2015

"Życie rozpoczętę na nowo" Rozdział 2

-Wstawaj księżniczko!-Powiedział brazylijczyk patrząc na moje zaspane oczy.
-Przecież jest 7:30! Obudź mnie za jakieś dwie godziny.-Powiedziałam zachrypniętym głosem.
Nie minęło nawet 5 minut a brazylijczyk powiedział to samo, tylko że tym razem zaczął mnie łaskotać, i spadłam z łóżka.
-Nic Ci nie jest?.-Zapytał lekko chichocząc.
-Niestety tak.-Zaczęłam się śmiać, po chwili brunet zrobił to samo.
-No skoro już "wstałaś" chodź na śniadanie,będę czekał w jadalni.
No więc poszłam do łazienki i ubrałam ciuchy otrzymane od Neya,dziś zrobiłam taki sam make-up jak wczoraj więc pośpiesznym
krokiem zeszłam ze schodów prosto do jadalni.Gdy byłam już na dole usiadłam obok Neya, bo zajął mi tam wcześniej miejsce.
Śniadanie zjedliśmy w miarę szybko z czego skorzystałam i poszłam na zakupy.Kupiłam kilka bluzek,sukienki,spodenki itp. 
zostawiłam sobie jeszcze 200 euro żeby ewentualnie kupić coś w supermarkecie.
Jak już byłam w domu zobaczyłam że nie było mnie trochę więc ubrałam dresy które kupiłam i zaczęłam sprzątać.
Posprzątałam zaledwie salon, gdy zszedł Ney z jakimś prezentem za plecami.
Powiedziałam sobie że go nie przyjmę bo już wystarczająco dużo mi dał np. dom,rodzinę i pracę.
-No cześć księżniczko.-Podszedł do mnie i wyciągnął rękę z prezentem.
-Ney, nie mogę tego przyjąć..-powiedziałam stanowczo.Ten natomias spuścił głowę i udawał że płacze.
-Ale dlaczego?.-powiedział smutnym głosem.
-Po pierwsze wiem że udajesz, po drugie dałeś mi wystarczająco dużo, a teraz wybacz ale muszę wziąźć się za robotę.
-Meylissa.. Musimy pogadać, przyjdź do mnie za 10min.
-Emm.. Okey.-Powiedziałam pytającym głosem. Kompletnie nie wiedziałam czego ode mnie chce, próbowałam się domyśleć ale
zanim się obejrzałam minęło 15minut.Pobiegłam do pokoju Neya i zaczęłam niepewnie.
-Słucham?.-Rzuciłam.
-No więc.-Mówił nie śpiesząc się.No przyznam że mnie to trochę denerwowało, trzymał mnie tylko w niepewności.
-No Neymar do cholery! Nie trzymaj mnie tak w niepewności!.-Krzyknęłam w miarę cicho.
-Kocham Cię. Ale to cholernie Cię kocham! Rozumiesz?!.-Rzucił szybko i spojrzał w moje błękitne oczy.
-Ney.. Emm ja nie wiem co powiedzieć..
-Chciałbym tylko wiedzieć jedno.-powiedział bardziej poważnym głosem.
-Tak?.-Odpowiedziałam 
-Czy ty czujesz coś do mnie? 
-Ney.. Ja sama nie wiem..
-Powiedz, chcę wiedzieć.
-Ale ty mnie pewnie nie kochasz.. Zresztą zaprosiłeś mnie tu tylko do pracy.
-Ty myślisz że mówiłem to na poważnie? Jak Cię zobaczyłem to się od razu zakochałem.. Z tąd ta woda na twoim dekoldzie.
A ta praca to pretekst, chciałem Cię mieć blisko..Próbowałem Ci to powiedzieć ale się nie udawało.
-Ney, ja chyba też Cię kocham..
*Tydzień później* 
Teraz z łatwością mogę stwierdzić że jestem dziewczyną Neymara Da Silvy Santosa Juniora.
W tym czasie przyjechała jego siostra, dała mi trochę ciuchów, bo stwierdziła że ja lepiej w nich wyglądam,
udzieliła mi porad dotyczących ubierania się i malowania.
Zbliżyłyśmy się do siebie i to bardzo, a Neya z dnia na dzień kocham coraz bardziej.Jest wspaniały, a mówili że ideały nie
istnieją..No cóż dostałam również telefon od ukochanego, który z trudnością przyjełam, dostaję też codziennie inny bukiet
kwiatów, zastanawiam się jak on to robi, ale kiedyś napewno zabraknie mu kwiatów.O ile nasz związek jeszcze przetrwa..
Myślenie przerwał mi Ney wołając mnie na dół.
-Kochanie mam dla Ciebie prezent! 
-Ney nie musisz..-Chciałam go jednak przekonać żeby mi go nie dawał.
-Wyjeżdżamy do Włoch!
-Cooo?! To super! Kiedy? Muszę kupić coś ładnego!
-Ja Ci pomogę!-Wtrąciła Rafaella,siostra Neya.
-Jutro o 7 pobudka, pociąg na 9:15.
-Ojeju! Jedziemy w trójkę?-Zapytałam z nadzieją że powie tak.
-Jeśli Rafa zechce.-Powiedział niechętnie.
-No jasne!.-Szybko rzuciła zadowolona.
Była godzina 18 więc, stwierdziłam że pójdziemy z Rafą teraz bo rano nie zdążymy.
Wróciłyśmy coś około 23, miałam już wszystko kupione i spakowane.
-Cholera Rafcia!.-Krzyknęłam na cały dom.
-Czego zapomniałaś?.-Powiedziała przerażona.
-Zapomniałam łańcuszka od Neya z kawiarnii..-Powiedziałam smutna.
-Jedziemy tam! Dzwoń po taxi!.-Powiedziała szybko.
Taxi była po 2 minutach, więc oddało mi się odzyskać łańcuszek.W nocy nie mogłam zasnąć, bo ciągle myślałam o Włochach.
Przespałam chyba jakieś 2 godziny ale byłam wyjątkowo wypoczęta.Zjadłam śniadanie ubrałam czarny crop top i krótkie jeansowe
spodenki, do tego zrobiłam lekki makijaż i już wychodziliśmy z domu.

"Życie zaczęte na nowo" Rozdział 1.

Rozdział 1 Biegłam przed siebie ile sił miałam w nogach, choć byłam już strasznie zmęczona i brak mi było tchu biegłam dalej, nie chciałam znów tam trafić, zabili by mnie tym razem.. To był drugi raz kiedy uciekam.. Teraz muszę z tąd wyjechać ale nie mam gdzie i za co.Rozejrzałam się i postanowiłam że odpocznę na pobliskiej ławce. Zbyt długo nie odpoczywałam.. Po kilku chwilach wziełam torebkę w rękę i biegłam dalej, minęło tak pięć minut a mi znów brakowało tchu, chociaż chwila gdzie mój telefon?! Cholera pewnie mi wypadł!I co teraz? Jestem już po za lasem, niedaleko leży ogromny park.Pomyślałam że podejdę do niego.Tym razem już nie biegłam, po drodze nuciłam ulubioną piosenkę. Zanim się obejrzałam stałam przed furtką parku.Otworzyłam ją i dalej szłam.Było tam piękniej niż mogłam się spodziewać, te ćwierkanie ptaków, czyste i zadbane ścieżki, chyba nigdy nie byłam w tak pięknym miejscu.Zaraz chwila, czuję wilgotność na moim dekoldzie, podnoszę głowę i widzę brutneta z pięknymi czekoladowymi oczami.Były tak piękne, było można na nie patrzeć dniami i nocami, no przynajmniej według mnie. Rozmyślanie przerwał mi on. -Emmm.. Przepraszam.- Powiedział czekoladowooki brunet. -Nic nie szkodzi, a tak w ogóle Melissa jestem.- Rzekłam rzucając lekki uśmieszek. -Neymar.- Odpowiedział po krótszym czasie.- No więc może gdzieś pójdziemy w zamian ze te bluzkę? -Jas, w sumie to nie mogę.-Rzuciłam szybko, przecież nie mam pieniędzy.. -Dlaczego? Jak coś to stawiam.-Powiedział i lekko się zaśmiał. -Wiesz, nie mam pracy,domu,rodziny. Nie mam niczego..-Łzy napływały mi do oczu na samą myśl o tym. -To ja ci to zapewnie. -Nie znasz mnie, nie wiesz kim jestem.Nie chce ci szkodzić, zresztą chyba już pójdę.-Ney był cudowny, ale nie mogłam się zgodzić, przecież sama go nie znałam. -To Cię poznam. -Nie, lepiej nie.Po za tym raczej masz dziewczyne. Jeszcze z Tobą zerwie przeze mnie. -Po pierwsze, nie mam dziewczyny, a po drugie co Ci szkodzi?.-Znów się lekko uśmiechnął. -W sumie, to nie mam nic ciekawego do roboty,nawet nie mam gdzie się podziać.. -A jeśli zaproponuję Ci pracę u mnie? No wiesz sprzątała byś dom, ewentualnie pomagała Marceli w przygotowywaniu obiadu. -Nie umiem gotować, ale okey.-Teraz to sama nie wiem czy się zgodzić..Ale chyba się zgodzę..W końcu raz się żyje.-No okey, zgadzam się. -Świetnie! To może pójdziemy do mnie i Cię oprowadzę po domu?-.Uśmiechnął się szeroko. -Jasne.-Po paru minutach byliśmy już przed jego domem,ale to nie wyglądało jak dom to była prze ogromna willa! -No więc księżniczki przodem.-Poszłam więc pierwsza drogą wskazaną przez brazylijczyka.Szybko oprowadził mnie po domu i wskazał mój pokój. -Ney?-.Powiedziałam, ponieważ chciałam się go spytać o jakieś ciuchy do sprzątania.Najlepiej by było gdy bym zaczęła od teraz. -Tak? -Czy mół byś mi pożyczyć jakieś ciuchy? No wiesz chciała bym się wziąć od razu do sprzątania.-Powiedziałam i rzuciłam lekki uśmieszek. -Jasne, chodź za mną. Poszłam więc za nim po kręconych schodach i po paru chwilach byliśmy przed drzwiami jakiegoś pokoju. -No więc to pokój mojej siostry,dam ci jakieś tam ciuchy ona napewno się nie obrazi.-Zaśmiał się. -Heh, no miejmy nadzieję.-Również się zaśmiałam. Po paru minutach wybrałam jakiś biały crop top i jeansy z dziurami.Spytałam jeszcze brazylijczyka o łazienkę i poszłam do niej przebrać się i wziąść prysznic.Ney powiedział jeszcze tylko że musi lecieć na trening, więc zostałam sama. Chciałam go jeszcze tylko spytać gdzie trzyma jakieś szmatki itp. ale było już za późno. Po jakichś 15-20min. miałam wszystkie środki potrzebne mi do posprzątania domu. Ścierałam kurzę,odkurzyłam podłogę i umyłam ją.Umyłam jeszcze okna i posprzątałam całą kuchnię. Zajęło mi to jakieś 3 godziny.W tym czasie poszłam wziąść jeszcze jeden prysznic, i ogólnie się odświeżyłam.Zrobiłam lekki make-up składający się z podkładu i tuszu i poszłam do kuchni zrobić jakiś obiad.Bo nie było dziś Marceli. Na szczęście były tam składniki potrzebne mi do zrobienia dania które umiem przygotować. Już miałam wyciągać danie z piekarnika, a usłyszałam trzaśnięcie drzwi i znany mi głos Ney'a. -Jestem! Ouu.. Co tak pięknie pachnie? Przecież księżniczka nie umie gotować.-Zaśmiał się. -Ojj bo nie umiem!-Uwielbiałam jak mówił do mnie księżniczka. -Zakład?-Znów się zaśmiał. -Okey, o co? -Kto zrobi gorsze danie. Jeśli ja wygram zrobisz co zechce ale jeśli ty wygrasz to ja zrobie co chcesz. -Dobra! Jestem najgorszym kucharzem na świecie!Zaraz się przekonasz!.-Śmiałam się gdy to krzyczałam. -Nie bo ja!.-On również się śmiał. Po całej zabawie posprzątaliśmy wspólnie i Ney zapłacił mi za posprzątanie domu 400, chociaż na początku chciał 500 ale ja powiedziałam że to za dużo.No więc Ney wygrał bo dałam mu wygrać żeby zobaczyć co ode mnie oczekuje. -No więc, przegrałaś..-Zaśmiał się szyderczo, szczerząc przy tym zęby. -No niestety.-Też się zaśmiałam.-To czego ode mnie oczekujesz? -Buziaka!.-Znów się zaśmiał.No więc podeszłam i pocałowałam brazylijczyka w policzek. Zanim się obejrzałam dochodziła 23 więc poszłam do toalety aby zmyć makijaż i poszłam do pokoju Neya aby poprosić go o jaką kolwiek piżamę.Dostałam prze cudną piżame w pieski.Akurat tej nocy rozpętała się straszna burza..Bardzo się bałam, owiajałam kołdrą lecz nic to nie dawało.Postanowiłam że pójdę do niego, bo myślałam że jeszcze nie śpi. Weszłam po cichu, na palcach przez lekko otwarte drzwi, po chwili byłam już w środku ciepłego pokoju. -Ney?.-Wyszeptałam. -Emm.. Tak?.-Również wyszeptał,przecierając oczy. -No bo jest straszna burza, i ja się boję i..i..-Zaczęłam się jąkać.Lecz przerwał mi Ney. -No wskakuj tu do mnie!.-Powiedział. -Wtuliłam się w niego i szybko zasnęłm. Rano obudził mnie Ney słowami: -Wstawaj księżniczko! ...__________________________
Myślę że było oki ^^
Następnym razem postaram się bardziej ;3
/Meylissa ;3

Poznany na nowo - Ona i Neymar R V

Musiałam czekać jakąś minutę aż się odezwie.
- Nie! Elsa to jego kuzynka - powiedział
- Kuzynka? Niemożliwe!
I Neymar jej uwieżył? od samego początku jej nie lubiłam! - krzyknełam
- Pamiętaj skończ z tym inaczej Elsa zgarnie nagrodę a ty skończysz w więzieniu! - powiedział
Popatrzyłam na niego z wielkim żalem i odeszłam.
Usiadłam na schodach... zaczełam płakać.  - Chyba naprawdę Neymar mnie się spodobał. - zaczełam myśleć
Nagle zauważyłam jak Elsa wychodzi z czyjegoś pokoju z jakąś rzeczą w ręce! Teraz wszystko zaczeło mi się układać! Chciałam powiedzieć wszystko Marcusowi i Martynie, a przedewszystkim Martynie! Dzisiaj był mecz...  nie miałam ochoty na niego iść. Martyna musiała mnie przekonać. Zgodziłam się. Gdy nas wpuścili  było mi smutno. Smutno ponieważ już chciałam wrócić do domu.  Nagle obok nas usiadła Elsa. Zachowywała się jak nieogarnięta lalusia. Nawet usta pomalowała! Zaczął się mecz. Ney nawet dobrze grał. Nie chciałam aby trafił ani jednego gola ale w głębi duszy kibicowałam mu. Nagle z torebki Elsy wyleciał srebrny pierścionek. Upadł akurat pod moje krzesło. Chciałam go podnieść ale gdy już się pochyliłam powiedziała :
- Nie dotykaj! Jeszcze go ukradniesz! Głupia złodziejka! - krzykneła i usiadła znowu się ,,pindrzyć''. Gdy zaczeła się przerwa Elsa gdzieś wyszła. Postanowiłam ją śledzić. Podążałam za nią tak aby mnie nei zauważyła. Zatrzymała się przy małym kiosku i zaczełam rozmawiać z jakimś facetem. Pokazała mu ten sam pierścionek co wtedy wypadł jej z torby. Mówiła coś o jakimś cennym okazie i zapytała o cenę. Mężczyzna nie był zainteresowany ofertą i odesłał ją. Elsa była zdenerwowana. Szybko pobiegła na stadion. Ja ruszyłam za nią. Specjalnie spowolniłam kroki żeby nie domyśliła się niczego. Gdy wróciłam byłam źdźiwiona że Elsa jeszcze nie wróciła.
- Musiała się gdzieś zatrzymać! - pomyślałam
Gdy ją zauważyłam było już za późno. Wychodziła właśnie z drugiej części stadionu. Pewnie znowu coś ukradła. Uciekłam z tamtąd za nią.
- Hej gdzie idziesz? Zaraz mecz będzie kontynuowany! - powiedziała Martyna
- Eeee wiesz nie czuję się dziś najlepiej... boli mnie głowa i chyba będę wymiotować. Wracam do hotelu ok? Miłęgo meczu - powiedziałam i odeszłam
Niestety nie udało mi się dogonić Elsy. Postanowiłam wrócić do hotelu i powiedzieć recepcji czego się dowiedziałam. Tym razem zamiast miłej kobiety po 40, za ladą stała młoda blondynka. Podeszłam i zapytałam czy znajdę tu gdzieś tą drugą recepcjonistkę. Niestety ale blondynka powiedziała mi że pani Delvago odeszła, ponieważ został skradziony jej laptop.
To na pewno była Elsa! Nie wiedziałam już co robić. Wszystko wydawało się takie skomplikowane.

Poznany na nowo - Ona i Neymar R IV

Nie chciałam go gonić, Martyna by pewnie coś zauważyła. Ździwiło mnie to trochę. Dlaczego piłkarz tak szybko uciekł z imprezy? Może nie jest taki idealny jak się wszystkim wydaje? Postanowiłam to sprawdzić następnego dnia. Do pokoju weszła jakaś pani w stroju sprzątaczki.
- Dzień dobry! Przyszłam posprzątać! - powiedziała
- O pani Barbara! Ale my mamy czysto w naszym pokoju! -powiedziałam i spojrzałam niepewnie w stronę zaśmieconego stołu i porozwalanych prezentów oraz ubrań.
- Tak właśnie widzę! - powiedziała Barbara
- OK! Teraz mam okazję aby porozmawiać z Neymarem! - pomyślałam
Wyszłam na korytarz i chciałam udać się w stronę pokoju Neya. Zamknełam drzwi. Zatrzymałam się. W stronę pokoju 201 zmierzała ta sama dziewczyna, która wtedy otworzyła mi drzwi. Schowałam się znów za jakimiś żółtymi krzaczorami... było tam wyjątkowo mokro... nieważne! Widać było że kobieta była szczęśliwa gdy piłkarz otworzył jej drzwi. Przytuliła go i weszła do pokoju.
- Ha! To na pewno jego dziewczyna! - pomyślałam
Jednocześnie zastanowiłam się dlaczego wtedy był taki miły dla mnie... a na przyjęciu już zmierzął do pocałunku z Ma.
Może chciał ją zdradzić? Może wtedy to ona do niego zadzwoniła? Teraz miałam już dowody na to, że to tylko zwykły FRAJER! Chciałam wszystko powiedzieć Martynie.
Gdy weszłam do pokoju widać było po jej minie że była smutna. Nie chciałam jej bardziej gnębić. Nagle podeszła do mnie.
- Posłuchaj! Muszę ci coś powiedzieć! - krzykneła
Pomyślałam że jak ja mam jej coś do powiedzenia to też to przy okazji powiem.
- Ja też ci muszę coś powiedzieć! - krzyknełam
- To może ty pierwsza? - zapytałam
- OK. A więc.. no ... wczoraj.... no to Neymar... i ja... zostaliśmy parą! - wydukała
- COOO? To wspaniale! Dlaczego jesteś smutna? - zapytałam
- No bo dzisiaj zerwał ze mną przez SMS! - krzykneła
- ZERWAŁ? PRZEZ SMS? Co za idiota! Przecież wystarczyło normalnie podejsć do pokoju! Już mu się dupy nie chciało ruszyć? Tak daleko nie ma! - krzyknełam
Teraz już wiedziałam dlaczego z nią zerwał! Powiedziałam Dzisiaj Martynie co widziałam.
Była w lekkim szoku. Wyszłam do restauracji zjeść coś. Nieoczekiwanie zjawił sie tam również Neymar ze swoją nową ,,dziewczyną''. Zamówiłam jedzenie na wynos i szybko się z tamtąd ,,wyniosłam''! Przy wyjściu zatrzymał mnie jakiś mężczyzna w brązowych włosach, czarnej koszulce i spodniach do kolan.
- Czesć, ty jesteś znajomą Neymara? - zapytał
- Tak, a ty to kto? - odpowiedziałam i jednocześnie zapytałam
- Jestem jego przyjacielem. Mam na imię Marcus. Mógłbym z tobą porozmawiać gdzieś naprzykład na basenie? - zapytał
- Eeee ok to chodźmy!
Gdy dotarliśmy już na basen usiadliśmy przy stoliku z parasolką.
- Więc co mi masz do powiedzenia? - zapytałam
- Chciałbym z tobą porozmawiać o tym że powinnaś trochę przystopować. - powiedział
- Przystopować? Co? Z czym mam przystopować?
- Posłuchaj! Recepcja już się domyśla! Moim zdaniem powinnaś się przyznać zanim Elsa przejmie nagrodę! - powiedział
- Elsa? kto to Elsa? Co wy myślicie że jestem tym hotelowym złodziejem?
- Elsa cie w tedy widziała. Pomyślała że przebierasz sie za sprzątaczki żeby okradać innych! Tego dnia zaginął mu zegarek! - powiedział
- Zaraz Elsa to jego dziewczyna tak?
Chłopak nie chciał mi nic powiedzieć....

Poznany na nowo - Ona i Neymar RIII

Rozdział 3
Ominęłam go szerokim łukiem. Wyszłam z hotelu pooglądać miasto. Zostałam tam godzinę. Świeże powietrze dobrze mi zrobiło. Źle zrobiłam krzycząc na Martynę. W dodatku niedługo były jej urodziny. Chciałam jej zrobić fajny prezent. Wróciłam do hotelu. Byłam wyjątkowo głodna. Wybrałam się do pierwszej lepszej restauracji. Zmówiłam tortillę. Usiadłam przy stoliku. Nagle podszedł do mnie Neymar i zapytał czy może się przysiąść. Zgodziłam sie niepewnie. Rozmawialiśmy. Nagle Ney spytał czy nie chciałabym przypadkiem iść zobaczyć jak trenuje. Znów się zgodziłam. Wpadłam na pomysł że jeżeli trochę znam Neymara to mogę go zaprosić na urodziny Martyny. Na pewno będzie zadowolona. Do wieczora nie wróciłam do pokoju. O 19:00 spotkałam się z Neymarem na stadionie. Usiadłam na trybunach. Rozmyślałam trochę. Czułam się tam trochę niepewnie. Nagle zadzwonił mi telefon. To była pani recepcjonistka. Dzwoniła do mnie w sprawie pani ,,Barrrbarry'' Bałam się. Ale poszłam. Nie stchórzyłam. Powoli żeby nikt nie widział starałm się wyjść  przez labirynt kolorowych krzeseł. Neymar nic nie zauważył. Ale gdy byłam już przy wyjściu Neymar odwrócił się. W tedy przyśpieszyłam krok. Jakieś 20 minut później była na miejscu. Musiałam wytłumaczyć całą wpadkę z panią ,,BARRABBARĄ'' Kiedy już chciałam odejść pani z recepcji zapytała mnie o jeszcze jedno. Pytała się czy nie zauważyłam jakiegoś hotelowego złodzieja. Odpowiedziałam że nie. Obiecałam jej jednak że będę mieć oczy do okoła głowy. Pani z recepcji wspomniała również że za znalezienie złodzieja jest nagroda. Wróciłam do pokoju. Przeprosiłam Martynę i pomogłam jej układać talerze. 3 dni później były już urodziny Martyny. Spotkałam Neymara na basenie i spytałam go o to czy nie mógłby przyjść na przyjęcie Ma. Ździwiłam się że się zgodził. Chyba naprawdę mnie lubił. Gdy wróciłam pomagałam jeszcze Martynie w przygotowywaniu przyjęcia. Martyna powiedziała że musi wyjść na chwilkę. Zadzwoniłam natychmiast do Neya powiedzieć mu że ma się zachowywać przyjaźnie wobec Martyny. Nadeszła 16:00. Neymara nie było. Martwiłam sie bo nie miałam dla Ma innego prezentu. Nagle ktoś zapukał. Na szczęście to był Ney. Wskazałam mu Martynę. Nie mogła opanować swojej radości. Była tak szczęśliwa! Neymar i Martyna rozmawiali ze sobą całe 3 godziny! Nagle do Neya zadzwonił telefon. Szybko zmierzył w stronę drzwi. Nawet się na mnie nie obejrzał i wyszedł.

Poznany na nowo - Ona i Neymar  Rozdział II

Rozdział 2
Zastanawiałam się co takiego znów się stało Martynie. Wróciłam do niej. Okazało się że poprostu spodobał jej się bar przy basenie. Nagle podeszłą do mnie i spytała czy pomogę jej przy planie. Zgodziłam się. Zastanawiałyśmy się jak dotrzeć do pokoju Neymara. Pamiętam że w dzieciństwie oglądałam mnóstwo seriali i filmów gdzie różni ludzie mieli taką samą sytuację jak my. Albo chowali się pod stolikiem kelnera albo sami sie za niego przebierali. Ok a więc nie myśląc dłużej wkradłam się do schowka na szczotki w poszukiwaniu jakiś narzędzi do sprzątania. Znalazłam to czego szukałam. Jeszcze do tego odpowiednie przebranie i powinno się udać. Na małym stoliczku leżał strój pokojówki.
-Pewnie jeszcze nie dotarła do pracy! - pomyślałam.
Szybko zabrałam ubranie i chciałam wymknąć się jak najszybciej żeby nikt nie widział że tu byłam. Nagle spod ubrań wyleciała plakietka. Na plakietce było napisanie imię i nazwisko sprzątaczki. Barbara Monroue. Na szczęście Martyna mnie kryła i udało mi się przenieść ubrania do pokoju.
- Wyglądasz jak ta pani co układa chipsy w biedronce! - powiedziała Ma.
- Bardzo śmieszne! Lepiej pomóż mi z wózkiem na szczoty! -zawołałam.
Martyna wyjżała przez drzwi i wyszła. Zaraz potem przytargała do pokoju srebrny wózek na kółkach.
A więc poszłam tam. A dlaczego ja? Bo bałam się reakcji Martyny.
Zapukałam. Bałam się. Już za chwilę otworzy mi Neymar... Ma staneła za jakimiś krzaczorami i wszystko obserwowała. Słyszałam jak czyjeś kroki zbliżały się do drzwi. Klamka się ruszyła. Drzwi otworzyła mi jakaś stara baba. Ok... chyba pomyliłam pokoje...
- Dzień dobry czy to pokój nr. 201? -zapytałam
- Nie, to pokój 200! - powiedziała staruszka
- Ach to przepraszam! Cofnełam się.
Podeszłam pod drzwi pokoju nr. 201. Zapukałam. Serce mi biło jak szalone. Znów słyszałam kroki zbliżające się do drzwi. Tym razem również nie otworzył Ney, tylko jakaś kolejna baba...
- Dzień dobry miałam za zadanie posprzątać po panu Neymarze Da Silva. -powiedziałam
- Tak oczywiście, ma pani ułatwione zadanie. Ney właśnie wyszedł na trening. - powiedziała kobieta.
Jak już tam weszłam i powiedziałam swoją kwestię to musiałam posprzątać. Miałam już wychodzić. Nagle do pokoju wszedł Neymar.
- O Ney! Pani Barbara sprzątała właśnie po tobie! - powiedziała kobieta
- Ale to nie możliwe... właśnie mijałem panią Barbarę przy recepcji.. - powiedział Neymar.
Szybko z tamtąd wyszłam.
- I co? masz autograf? Zdjecie? co kolwiek? -zapytała Martyna
- Nie, i lepiej szybko się z tąd zwijajmy! - krzyknełam.
Chwilę potem byłyśmy już w pokoju. Opowiedziałam Martynie całą ,,sprzątaczkową historię''
- Serio go widziałaś? - zapytała Ma
- Tak, posłuchaj to nie był dobry pomysł wiesz? i mnie już więcej nie mieszaj w te twoje głupie gierki! Tylko sobię wstydu narobiłam! - krzyknełam i uciekłam z pokoju.
Wybiegając z hotelu natknełam się na Neymara.

Poznany na nowo - Ona i Neymar

Rozdział I

 Właśnie nadeszły wakacje. Cieszyłam sie bo w końcu będę miała czas dla siebię. Od razu z moją przyjaciółką Martyną poleciałyśmy do pierwszego lepszego kiosku :* Uwielbiałyśmy czytać pewien magazyn... a bardziej ona... ,,Wake up!''
- O! popatrz! plakat z Neymarem! Musze kupić! tylko nie spodziewałam się że to będzie kosztować aż tyle... mam tylko pińć złotych! - powiedziała upierdliwym głosem Martyna
- No dobra... kupię ci to ale w najbliższym czasie masz mi oddać! - zagroziłam xD
Nie wiem co ona w nim widziała.... piłkarz jak piłkarz... urodą też nie miał się popisać...
- Martyna! piłkarzyki nie są w modzie! jesteś samotna? Zrób se selfie z odstającymi cyckami i zobaczysz ile będzie zainteresowanych! - powiedziałam dla żartu
- Hahahahahahhaaaaahahahahhahahahhahahahahahhahaha -.- - wykrzyczała  Martynga
- Muszę się przygotować do meczu FC Barcelona! Nie wierzę że zobaczę go na żywo! - krzykneła Ma
- Kogo? - zapytałam
- No jak to kogo? Neymara <3 <3 <3 <3
- Aaam ta jasne no fajnie nie no fajnie no no nic no fajnie tylko błagam nie piszcz tak na jego widok ok? - powiedziałam
- OKAJ OKAJ! - krzykneła Martyna
Bałam się tam z nią iść... nie jestem za bardzo kibicem... nie oglądam zbyt dużo meczy... wolę iść spać. Następnego dnia na bezużytecznej napewno będzie wynik :)
Wczesnym rankiem wyszłyśmy z domu i udałyśmy się na lotnisko. To była moja pierwsza podróż samolotem... jedna myśl:
-Trafi w nas piorun!
- Katastrofejszyn samolotowa!
- Wywali nas!
- Będziemy musiały skakać z spadochronu!!!!! Ja nie chcę umierać!!!!!! Ja chcę wysiąść z tej cholernej maszyny z fruwającymi odrostami po każdej stronie!! - krzyknełam z całej siły
Każdy odwrócił się w moją stronę.
Na szczęście obok mnie usiadła Martyna i zaczeła jarać się fejsbukami.
- Może krzyżówki mi pomogą? nie to zly pomysł.. lepiej pójdę spać.. poczekam na gotowe... jak to się mówi - pomyślałam
- Nie poczekasz sobie na gotowe... będziemy lecieć jakieś kilka dni.. - zapewniła Ma
- Aha.... to może wezmę te krzyżówki... - powiedziałam |
Lot samolotem minął nam bardzo szybko... nie mogłyśmy się doczekać hotelu w którym będziemy nocować.
Martyna poszła oglądać lewe skrzydło a ja oglądałam się za tarasem.
Nagle podbiega do mnie Martyna i krzyczy:
- AAAAAAA MAJ DRIMS SIĘ SPEŁNIAJĄ!!!
- No tak brawo w końcu zobaczysz tego ,,Neymara'' ciesz się puki możesz - odparłam
- Nie o to chodzi! Właśnie jakiś człowiek rozmawiał z pokojówką żeby zaniosła jakieś cuś do pokoju 201!! Do pokoju pana NEYMARA!!!!!- znów krzykneła
- Wiesz że to mógł być inny Neymar prawda?
- Tak ale popatrz na to z innej strony! Hotel jest bardzo blisko stadionu! Do tego jest to hotel dla samych sław! 5 gwiazdek!To musi być on! Posłuchaj musisz mi pomóc! To jedyna taka okazja na spotkanie Neymara!
- Nie wiem co masz na myśli... - powiedziałam
- Muszę zrobić se z nim zdjęcie <3 Może jeszcze zdobędę autograf... a może zaprzyjaźnimy się i zamieszkamy na wyspie gdzie potem się pobierzemy i zamieszkamy znowu gdzieś indziej ale na jakieś wyspie i będziemy mieli gromadkę dzieci!
- Aha fajnie... wiesz co? idę obejrzeć nasz pokój :3 - powiedziałam
- Nagle Martyna znów zaczeła się drzeć jakby ją ktoś rozrzynał... ale nie cofnęłam się w jej stronę...

Baśń pełna przygód...

Witajcie w naszej księdze opowiadań! Znajdziecie tu różne typy opowiadań! Od fantazyjnych, aż do realistycznych! Jesteśmy tu 2 :) Aron i Melissa ^^ Będziemy tu pisać opowiadania. Jeżeli chcesz poczytać dzieła Melissy, kliknij zakładkę ,,Opowiadania Melissy ;3'' a jeżeli chcesz poznać kreatywny świat Aron kliknij zakładkę ,,Opowiadania Aron ;3'' Życzymy miłego czytania!