Po co jest życie? To nie jest niezwykła przygoda. To nie jest coś pięknego. To po prostu życie. Dla jednego niezwykłe, dla drugiego dobre, a dla trzeciego złe. Akurat... to ja jestem tą 3. Ludzie zazdroszczą mi bo mam tak bogatą rodzinę, mogę mieć wszystko, taki głos, taką urodę... Po co to komu? Nie masz dobrego życia? Czekaj cierpliwie do końca swoich dni... Ale podczas oczekiwania na koniec możesz sobie gdzieś dorobić, pośpiewać. Narobić sobie wstydu... Zresztą. Mam dopiero 21 lat! Jeszcze będę szczęśliwą mamuśką, która pracuje w firmie która sprzedaje szklanki. Ale póki co to robię drożdżówki i się z tego cieszę. Właśnie jak już tak myślę to powinnam wstać. Za 30 minut jest autobus. Nie chcę się spóźnić. Daniela na pewno będzie na mnie zła. Otworzyłam drzwi białej, drewnianej szafy która codziennie pobudzała mnie swoim zapachem świeżego drewna. Co by dziś tu założyć.... hmmm... zaryzykuję! Niebieska sukienka w czarne grochy a do tego biały kołnierzyk.... heh! Mogłabym być stylistą! A do tego... białe szpilki! Idealnie! Teraz tylko czekać na opinię tych co wcale lepiej się nie ubrali... Odłożyłam moje głupie pomysły na swoje miejsce i założyłam moją ulubioną koszulę i czarny sweter w tym czarne szorty i moje ulubione trampki. Jeszcze tylko lekki makijaż i jestem gotowa! Codziennie wychodzę bez śniadania... lubię czuć głód. Wyszłam z domu przekręcając zamek. Tak, jeżdżę autobusami... na razie nie jestem gotowa na prawo jazdy... Zajęłam swoje miejsce i włożyłam słuchawki do uszu. Uwielbiam to robić! Uwielbiam wyłączyć się na chwilę i zanurzyć w moich myślach. Wysiadłam z autobusu i ruszyłam w stronę piekarni. Na samym początku powitał mnie zapach świeżego chleba.
Jest tu tak przytulnie, pięknie pachnie... nie ma zbyt dużego kontaktu z ludźmi... dlatego kocham to miejsce! Co z tego że Oda wolałaby żebym zajęła się czymś konkretnym. Tutaj jest moje życie. Daniela przyniosła mi listę rzeczy które muszę jeszcze dzisiaj wykonać. Byłam jej olbrzymie wdzięczna za pracę tutaj. Nie chciałam jej zawieść więc od razu zabrałam się za robotę.
Godzinę później kobieta zawołała mnie abym z nią porozmawiała.
Trochę się denerwowałam. Domyślałam się że pewnie chce mnie za coś ochrzanić. ,,Usiądź!'' - powiedziała
- Słucham, co chciała mi pani powiedzieć? - zapytałam
- Muszę wyjechać. Na jakieś 2-3 tygodnie. Wiem że sama w piekarni sobie nie poradzisz więc poprosiłam mojego syna aby ci pomógł! - odparła po czym wstała i podeszła do okna.
- Z pani synem? No dobrze.. - odpowiedziałam niepewnie. Szczerzę trochę się go bałam. Będzie mnie pewnie chciała z nim swatać... ale trudno.
- Powinien tu być za niecałą godzinę! Jest mniej więcej w twoim wieku! Na pewno się polubicie! - rzekła Daniela
-Tak... już to widzę... daruj sobie! - pomyślałam
Wróciłam i kontynuowałam zadanie. Szło mi już tak dobrze kiedy nagle ktoś wszedł.
- Cześć, to ty jesteś Stella? - powiedział chłopak
- Tak, ja jestem Stella.... a ty? - zapytałam zdziwiona
- Jestem Marcel! Jak wiesz będziemy ze sobą pracować! - powiedział
Cieszyłam się! Cieszyłam się, że mi się nie podoba! Ale bałam się czy ja podobam się mu.
Po tym nie wiedziałam co powiedzieć. Kompletnie się zacięłam i chciałam wrócić do pieczenia.
- A, mogłabyś mnie... nauczyć czegoś? Wiesz nie znam się za bardzo! - rzekł
- Nie masz doświadczenia? To dlaczego się zdecydowałeś na pomoc w piekarni? - zapytałam. Nie wiedział co powiedzieć. Wyobraziłam sobie jego myśli. ,, Bo Daniela powiedziała mi że będę pracować z dziewczyną więc się skusiłem!'' Pomyślałam sobie.
- Nigdy jej nie zawiodę! - odpowiedział z lekkim uśmiechem na twarzy.
- No dobra! Chodź nauczę cię podstaw! - odparłam. Nie miałam na to ochoty.
- Wsypujesz wszystko do miski i mieszasz... przelewasz do brytfanki i wkładasz do pieca. Chyba nie wydaje się takie trudne?! - powiedziałam
- Nie! Dzięki! Myślę że będzie nam się miło pracować! - powiedział szczerząc się żałośnie.
Chciałam już nie patrzeć na niego. Najlepiej by było jakby wyszedł. Założyłam słuchawki na uszy i udawałam że go nie słyszę. Plan podziałał i po pewnym czasie po prostu sobie wyszedł. Cudem wytrwałam do końca i wyszłam z niepewnym uśmiechem na twarzy z piekarni. Gdy wróciłam do domu chciałam już tylko podzielić się nowinami z Darią. Moją internetową przyjaciółką. Była dla mnie jak pamiętnik. Mimo iż dzieliły nas kilometry... traktowałam ją jak własną siostrę.
Włączyłam Skype. Przywitałam się.
- Nie uwierzysz co wymyśliła Daniela! - powiedziałam
- Zamieniam się w słuch! - odparła
- Ona myśli sobie że dzięki jej wyjazdowi może mnie zeswatać ze swoim synalkiem ,,Marcelem''.
- Rzeczywiście nie fajnie.... a ładny chociaż? - zapytała chichocząc
- Jest brzydki jak cholera! Niech sobie nie myśli że mną można pomiatać! - powiedziałam
- No to masz poważny problem! Posłuchaj! Mam dobrą wiadomość! W przyszłym tygodniu jadę do Warszawy i może podjadę do ciebie! Co o tym sądzisz? W końcu jesteśmy dorosłe! Już nie musimy błagać rodziców o bilet na pociąg! - kontynuowała rozmowę
- To wspaniale! Dziękuję ci! Bez ciebie ten świat byłby taki nudny i ponury... - odparłam
Po dwóch godzinach rozmowy, chwyciłam gitarę i zaczęłam komponować nową piosenkę. O tym że nie jestem niczyją marionetką! O tym że lepiej trzymać się ode mnie z daleka!
Aron ;3
środa, 12 sierpnia 2015
Prolog - Halcyon days
Jak wiecie seria ,,Poznany na nowo - Ona i Neymar'' zakończyła się. Może jeszcze w przyszłości do niej wrócę ale wątpię. Nie wytrzymam bez pisania opowiadań... to jest jak narkotyk który możemy zażywać ile tylko chcemy, a wyjdzie nam na lepsze. Chciałabym wam zrobić mały przedsmak o czym będzie kolejne opowiadanie :) Prolog na podstawie prologu Melissy :) (Pomijając Neymara ponieważ chyba każdy wie kim on jest :) )
Stella Zuzanna Dobrowolska (21l.)

Marcel Rubaczewski (22l.)
Niby jest dobrym kolegą Stelli, ale tak naprawdę jest w niej zakochany.
Stella jednak nie odwzajemnia jego uczuć. Chce bardziej się z nią zaprzyjaźnić
ale ona nie chce. Traktuje go trochę jak wroga ale tak naprawdę
też go lubi. Kocha grać w piłkę nożną a jego ulubionym zespołem jest
Real Madryt .
Główna bohaterka dla której dzieciństwo było koszmarem.
W wieku 9 lat została oddana do domu dziecka. Do 18 roku
życia została oddana pod opiekę swojej macochy Ody,i jej męża Sergiusza którzy
zaadoptowalii ją. Oda miała swoje wymagania, i nie była zbyt dobrą
matką. To ona dała Stelli drugie imię ,,Zuzanna''. Stella jest nieśmiałą
buntowniczką. Jej pasją jest tworzenie muzyki. Bardzo często wpada w dołki
i najczęściej w te, kopane przez siebie. Jej marzeniem jest spotkać
chłopaka, który odmieni jej życie na lepsze.
Daria Górska (21l.)
Z Stellą zna się od 15 roku życia. To wtedy poznały się przez
Nie wyobraża sobie życia bez Stelli. Dziewczyny obiecały sobie przyjaźń na
zawsze, i że wkrótce się spotkają. To ona była inspiracją dla Stelli,
ponieważ tak jak ona, tworzy muzykę. Stara się jak może aby pomóc swojej
przyjaciółce. Często uczy jej dobrych, ale i złych rzeczy.
Podobnie jak Stella, jest wychowywana przez swoją ciotkę, ponieważ
jej prawdziwa matka odeszła od jej rodziny i zaczęła nowe życie.
Obiecała sobie że nigdy nie wybaczy tego swojej matce.
Oda Samborska (47l.)
Jej życie było trudne. W przeszłości popełniła wielki błąd którego
nie da się teraz naprawić. Zaadoptowała Stellę, ponieważ jej mąż był bezpłodny,
a mimo tego i tak go kochała. Była trochę załamana gdy Stella się wyprowadziła,
ponieważ była częścią jej życia. Jest obrzydliwie bogata, ale większość
pieniędzy inwestuje w coś o czym nie chce nikomu mówić.
Daniela (50l.)
Jest szefową Stelli. Pracuje w cukierni od 10 lat.
Ludzie mówią że jest dla Stelli jak dobra wróżka.
Ona czuje się tak samo. Zawsze ją uwielbiała i pomagała
jej w w trudnych wyborach.

Marcel Rubaczewski (22l.)
Niby jest dobrym kolegą Stelli, ale tak naprawdę jest w niej zakochany.
Stella jednak nie odwzajemnia jego uczuć. Chce bardziej się z nią zaprzyjaźnić
ale ona nie chce. Traktuje go trochę jak wroga ale tak naprawdę
też go lubi. Kocha grać w piłkę nożną a jego ulubionym zespołem jest
Real Madryt .
2. ''Patrzeliśmy sobie głęboko w oczy, dzieliły nas zaledwie centymetry.."
Po chwili zobaczyłam coś czego chyba nigdy nie zapomnę...
Zobaczyłam tam Anastazję która obściskiwała się z Jordim.Wybiegłam szybko z pokoju, na szczęście mnie nie zauważyli.Później pomęczę Anastię tymi pytaniami, o ile będę o tym w ogóle pamiętać bo, znając życie poleje się dużo alkoholu i rano urwie mi się film.
Wróciłam na imprezę z niepewnym uśmiechem, od razu podeszłam do Dagi i zaczęłyśmy tańczyć.
Dziewczyna spytała się gdzie byłam, ja jej wszystko opowiedziałam i zeszliśmy do baru który znajdował się na dole.
Tak jak przewidywałam alkohol lał się strumieniami, Anastazja zeszła do nas tyle że bez Alby.Wszyscy tańczyli oprócz mnie i Ney'a, po chwili chłopak poprosił mnie do tańca.
Zgodziłam się bo, niby co innego miałam robić?
Nagle zaczęła się wolna piosenka..
Przybliżyliśmy się do siebie, patrzyliśmy sobie głęboko w oczy, dzieliły nas zaledwie centymetry..
Od tego nieszczęścia uratowała mnie lekko pijana Dagmara, wiedziała co robi.
Znała Neymara i wiedziała co się święci, koleżanka odciągnęła mnie na basen gdzie na szczęście nikogo nie było, więc mogłyśmy w spokoju rozmawiać.
Usiadłyśmy na leżakach, i Dagmara zaczęła rozmowę nieco niezadowolonym głosem.
-Czy ty myślałaś co robisz? Chciałaś żeby Cię przeleciał i zostawił?!
-Daga to nie tak..-Zaczęłam się tłumaczyć, nie wiedząc co powiedzieć, po chwili dodałam.
-Do tego by nie doszło.
-Wcale! Przecież widać że on na Ciebie leci..Specjalnie czekał na ten moment, żeby Cię zbajerować.Dziewczyno zastanów się co robisz, jesteśmy tu żeby się bawić a nie cierpieć przez jakichś dupków.-Powiedziała pewnie.
-No dobrze.Obiecuję że nie dojdzie więcej do takich sytuacji.-Te słowa zakończyły nieprzyjemną konwersację.Wróciłyśmy do naszego pokoju, wzięłyśmy prysznic, Daga wyszła nieco później więc ja mogłam ubrać się w piżamę. Po chwili leżałam już na środkowym łóżku okryta ciepłą pierzynką.
Przejrzałam jeszcze ig i inne portale społecznościowe.
Wtuliłam się w poduszkę i zasnęłam.
Rano obudziłam się z bólem głowy, podobnie jak Daga i Anastazja.
Zrobiłam poranną toaletkę i poszłam do kuchni gdzie zastałam Anastazję smażącą omlet.
-No cześć siostro, masz może mi coś do powiedzenia?-Powiedziałam mając na myśli wczorajszą sytuację z Albą.Tak nie zapomniałam o tym, o dziwo.
-No hejka, nie, a co masz konkretnie na myśli? -Zapytała kompletnie nie wiedząc o co chodzi.
-Hmm...Alba,jego pokój, balkon, obściskiwanie się i nie tylko.-Powiedziałam zdenerwowanym tonem.
-Nie przypominam sobie takiej sytuacji, ale film mi się urwał.. Nie jestem pewna czy to się stało..-Powiedziała odstawiając omlet z kuchenki.
-Skoro to widziałam, to na pewno coś takiego miało miejsce.-Powiedziałam stanowczo, sama z resztą nie byłam niewinna, ale póki co nie chciałam informować o tym Anastazji.Dowie się w swoim czasie, no chyba że się zapyta to już inna sprawa.
-No dobrze.Przepraszam nie wiedziałam że coś takiego się stało..Zresztą nie wiem dlaczego to zrobiłam.Jordi jest przystojny, ale nie aż tak żeby coś między nami było.Uwierz mi.
-Ojj wierzę wierzę..-Po chwili wtuliłam się w siostrę uśmiechając się.
Zaparzyłam herbatę i wyszłam na balkon.W między czasie dostałam s-m-s'a ale nie miałam czasu go odczytać więc zrobiłam to na balkonie.Jego treść brzmiała tak ;
''Cześć mała, dzisiaj jest trening o 12;40, wpadniesz?''
Był to s-m-s od Leo.Wyjątkowo dziś nie miałam ochoty na granie w piłkę.Jak już wcześniej wspominałam, głowa mnie bolała, chociaż po mału ból znikał wolałam nie iść.Nie chciałam spotykać dziś Ney'a po tym wszystkim.Może za jakiś tydzień, jak atmosfera się ustatkuje.
Po chwili usłyszałam dobrze znany mi głos Dagmary.
-No hej piękna.-Powiedziała tak, jak by nie pamiętała wczorajszej sytuacji.Ale może to i lepiej.
-Cześć.-Powiedziałam uśmiechając się promiennie.
-Wiesz bo dzisiaj wpada David, może chcesz iść ze mną, Anastazją i nim do kina? Wiesz możemy też zabrać Leo..-Zaśmiała się lekko.
-Jakoś dzisiaj nie mam ochoty.-Powiedziałam niemrawo.
-No okej. Daviś zostaję do jutra, więc możemy też jutro gdzieś iść.
-Oky oky, ja idę.-Dałam jej buziaka w policzek i zeszłam na dół.Wyszłam na dwór i zaczęłam iść w stronę najbliższego parku.Po drodze wpadłam na jakiegoś typka, niezdarna ja..
-Emm.. Bardzo pana przepraszam..-Powiedziałam, ale jakoś kojarzyłam tą twarz, nie mogłam sobie przypomnieć kto to był..Ale po chwili zaświeciła się żarówka.Był to Tristian, tak ten sam Tristian z Argentyny. Anastia pewnie się ucieszy gdy go zobaczy, w końcu byli przyjaciółmi.
-Jakiego ''pana'' znowu?-Powiedział Tri, z uśmiechem na ustach.
-Oj no wiesz, sorry no tak wyszło.-Zachichotałam a na moich ustach pojawił się szeroki uśmiech.
-No skoro tak na siebie wpadamy, to może wyskoczymy do kawiarni?-Zaproponował Tristian.
-Jasne, a w ogóle to skąd ty tu?-Zapytałam, dalej się uśmiechając.
-Opowiem Ci w kawiarni.-Powiedział chwytając mnie za rękę i pociągnął w kierunku kawiarni.
******Z perspektywy Dagmary******
W kinie było świetnie, siedziałam po między Anastazją i Davidem.Rozmawialiśmy przez cały seans.Później wybraliśmy się do aqua parku, dzwoniąc przy tym do Neya,Leo i Analu czy chcą wybrać się z nami.Każdy się zgodził tyle że Analu dodała iż przyjdzie z Tri, znałam go i również lubiałam.Ale nie byłam przekonana żeby przyszedł, gołym okiem było widać że się sobie podobają.Bałam się że Ney mu coś zrobi.Od początku Messi mówił że Ana podoba się Ney'owi.
To co mnie zaskoczyło, to że Analu przyszła z Tris'em za rękę..
Gdy wszyscy już byli na miejscu widziałam że Neymar patrzył na Tristiana zło wrogo, ale jakoś nie ruszało mnie to.Wykupiliśmy czas na 3 godziny i poszliśmy do szatni. W trójkę założyłyśmy czarne dwu częściowe stroje. Ja z Analu i Anastazją poszłyśmy do jacuzzi, chciałam ją podpytać co ją łączy z Tri'sem.
-No Analu, widzę że on Ci się podoba.-Powiedziałam pewnie.
-Znaczy bo wiesz, nic nas nie łączy, jak na razie.Ale Tri jak to Tri jest okej.-Powiedziała na jednym tchu.
-No właśnie widać.-Powiedziałam równo z Anastazją na co obydwie się zaśmiałyśmy.
-Ehh.. No powiem ci że on mi się podoba ale nie wiem czy coś z tego wyjdzie.-powiedziała z niepewnym uśmiechem.Akurat wtedy stał za nią Ney..Strasznie się zdenerwował i poszedł patrząc na nią gniewnie.
-Mała, nic z tego nie będzie.On ma narzeczoną, zapomniałaś? Po za tym przyjechał tu na wakacje z czego pamiętam.-Powiedziałam przekrzywiając uśmiech który do tej pory gościł na mojej twarzy. Do oczu Analu napłynęły łzy..
-Nie płacz siostra.Jest tu dużo lepszych osób.-wtrąciła Anastazja.
-Takich jak Ney?-Tym razem powiedziała Ana.Zaśmiałyśmy się na to co powiedziała.
-A choćby nawet on.-Znów powiedziałam ja.
Chwilę później rozeszliśmy się, ja do Davida a Anastazja z Aną do Ney'a i reszty piłkarzy.
******Z perspektywy Analu******
-Cześć chłopaki.-Powiedziałam z szerokim uśmiechem mimo tego co wcześniej zaszło.
-Hejka.-Powiedział każdy oprócz Ney'a. Nie wiedziałam o co mu chodzi.. Postanowiłam z nim porozmawiać sam na sam.Chwilę później siedziałam już obok nie na leżaku.
-O co ci chodzi? Znamy się 2 dni a ty się już obrażasz?.-Palnęłam, nie wiedziałam co gadam.
-O co mi chodzi? O to że mi się podobasz! A Cię interesuje jakiś Tristian!-Wykrzyczał.
-Ejj.. Nie wiedziałam, przepraszam.Ale pomiędzy mną a Tri nic nie będzie.On ma narzeczoną.-Powiedziałam pewnie.
-Ja też nie wiedziałem.Po prostu o tym zapomnij.-Powiedział szczerząc swoje śnieżnobiałe zęby.
-Nie będzie tak łatwo ale się postaram.-Również się wyszczerzyłam.
-No dobra, idziemy do chłopaków?-Zaproponował Ney.
-Jak nie chcesz zostać sam na sam to nie..-Powiedziałam śmiejąc się.
-Oczywiście że chcę ale jeszcze będą się martwić.-Powiedział bardziej się uśmiechając.Chwilę później byłam już przerzucona przez ramie chłopaka, wiedziałam że chce mnie wrzucić do wody, a nie dam rady uciec.Nie pozostawało mi nic innego niż czekać aż to zrobi.
Minęły już 2 godziny.Poszłam z Neyem na największą zjeżdżalnie.Nie powiem, bałam się, dlatego też Brazylijczyk zaproponował że zjedzie ze mną.Zgodziłam się chociaż wiedziałam do czego może dojść.
-Dobra teraz my.Nadal się boję ale co tam.-Powiedziałam wsiadając jako pierwsza.
-Nie bój się, będę z tobą.-Powiedział dając mi buziaka w policzek.
Chwilę później byliśmy już w zjeżdżalni, na początku było wolno ale później meega szybko.Darłam się w niebo głosy, ale na nic. Gdy zjechaliśmy usiadliśmy na murku od basenu.Znów te jego spojrzenie..Przybliżył się do mnie a ja do niego..Tym razem nikt nam nie przeszkodzi i nie uratuje mnie..
------------------------------------------
Łapcie kolejny rozdział! ^^
Następny się pojawi za 3 dni ♥
Potrzymam was trochę w niepewności,
tak jak w poprzednim.Tym razem jestem
jeszcze bardziej zadowolona :D
Zobaczyłam tam Anastazję która obściskiwała się z Jordim.Wybiegłam szybko z pokoju, na szczęście mnie nie zauważyli.Później pomęczę Anastię tymi pytaniami, o ile będę o tym w ogóle pamiętać bo, znając życie poleje się dużo alkoholu i rano urwie mi się film.
Wróciłam na imprezę z niepewnym uśmiechem, od razu podeszłam do Dagi i zaczęłyśmy tańczyć.
Dziewczyna spytała się gdzie byłam, ja jej wszystko opowiedziałam i zeszliśmy do baru który znajdował się na dole.
Tak jak przewidywałam alkohol lał się strumieniami, Anastazja zeszła do nas tyle że bez Alby.Wszyscy tańczyli oprócz mnie i Ney'a, po chwili chłopak poprosił mnie do tańca.
Zgodziłam się bo, niby co innego miałam robić?
Nagle zaczęła się wolna piosenka..
Przybliżyliśmy się do siebie, patrzyliśmy sobie głęboko w oczy, dzieliły nas zaledwie centymetry..
Od tego nieszczęścia uratowała mnie lekko pijana Dagmara, wiedziała co robi.
Znała Neymara i wiedziała co się święci, koleżanka odciągnęła mnie na basen gdzie na szczęście nikogo nie było, więc mogłyśmy w spokoju rozmawiać.
Usiadłyśmy na leżakach, i Dagmara zaczęła rozmowę nieco niezadowolonym głosem.
-Czy ty myślałaś co robisz? Chciałaś żeby Cię przeleciał i zostawił?!
-Daga to nie tak..-Zaczęłam się tłumaczyć, nie wiedząc co powiedzieć, po chwili dodałam.
-Do tego by nie doszło.
-Wcale! Przecież widać że on na Ciebie leci..Specjalnie czekał na ten moment, żeby Cię zbajerować.Dziewczyno zastanów się co robisz, jesteśmy tu żeby się bawić a nie cierpieć przez jakichś dupków.-Powiedziała pewnie.
-No dobrze.Obiecuję że nie dojdzie więcej do takich sytuacji.-Te słowa zakończyły nieprzyjemną konwersację.Wróciłyśmy do naszego pokoju, wzięłyśmy prysznic, Daga wyszła nieco później więc ja mogłam ubrać się w piżamę. Po chwili leżałam już na środkowym łóżku okryta ciepłą pierzynką.
Przejrzałam jeszcze ig i inne portale społecznościowe.
Wtuliłam się w poduszkę i zasnęłam.
Rano obudziłam się z bólem głowy, podobnie jak Daga i Anastazja.
Zrobiłam poranną toaletkę i poszłam do kuchni gdzie zastałam Anastazję smażącą omlet.
-No cześć siostro, masz może mi coś do powiedzenia?-Powiedziałam mając na myśli wczorajszą sytuację z Albą.Tak nie zapomniałam o tym, o dziwo.
-No hejka, nie, a co masz konkretnie na myśli? -Zapytała kompletnie nie wiedząc o co chodzi.
-Hmm...Alba,jego pokój, balkon, obściskiwanie się i nie tylko.-Powiedziałam zdenerwowanym tonem.
-Nie przypominam sobie takiej sytuacji, ale film mi się urwał.. Nie jestem pewna czy to się stało..-Powiedziała odstawiając omlet z kuchenki.
-Skoro to widziałam, to na pewno coś takiego miało miejsce.-Powiedziałam stanowczo, sama z resztą nie byłam niewinna, ale póki co nie chciałam informować o tym Anastazji.Dowie się w swoim czasie, no chyba że się zapyta to już inna sprawa.
-No dobrze.Przepraszam nie wiedziałam że coś takiego się stało..Zresztą nie wiem dlaczego to zrobiłam.Jordi jest przystojny, ale nie aż tak żeby coś między nami było.Uwierz mi.
-Ojj wierzę wierzę..-Po chwili wtuliłam się w siostrę uśmiechając się.
Zaparzyłam herbatę i wyszłam na balkon.W między czasie dostałam s-m-s'a ale nie miałam czasu go odczytać więc zrobiłam to na balkonie.Jego treść brzmiała tak ;
''Cześć mała, dzisiaj jest trening o 12;40, wpadniesz?''
Był to s-m-s od Leo.Wyjątkowo dziś nie miałam ochoty na granie w piłkę.Jak już wcześniej wspominałam, głowa mnie bolała, chociaż po mału ból znikał wolałam nie iść.Nie chciałam spotykać dziś Ney'a po tym wszystkim.Może za jakiś tydzień, jak atmosfera się ustatkuje.
Po chwili usłyszałam dobrze znany mi głos Dagmary.
-No hej piękna.-Powiedziała tak, jak by nie pamiętała wczorajszej sytuacji.Ale może to i lepiej.
-Cześć.-Powiedziałam uśmiechając się promiennie.
-Wiesz bo dzisiaj wpada David, może chcesz iść ze mną, Anastazją i nim do kina? Wiesz możemy też zabrać Leo..-Zaśmiała się lekko.
-Jakoś dzisiaj nie mam ochoty.-Powiedziałam niemrawo.
-No okej. Daviś zostaję do jutra, więc możemy też jutro gdzieś iść.
-Oky oky, ja idę.-Dałam jej buziaka w policzek i zeszłam na dół.Wyszłam na dwór i zaczęłam iść w stronę najbliższego parku.Po drodze wpadłam na jakiegoś typka, niezdarna ja..
-Emm.. Bardzo pana przepraszam..-Powiedziałam, ale jakoś kojarzyłam tą twarz, nie mogłam sobie przypomnieć kto to był..Ale po chwili zaświeciła się żarówka.Był to Tristian, tak ten sam Tristian z Argentyny. Anastia pewnie się ucieszy gdy go zobaczy, w końcu byli przyjaciółmi.
-Jakiego ''pana'' znowu?-Powiedział Tri, z uśmiechem na ustach.
-Oj no wiesz, sorry no tak wyszło.-Zachichotałam a na moich ustach pojawił się szeroki uśmiech.
-No skoro tak na siebie wpadamy, to może wyskoczymy do kawiarni?-Zaproponował Tristian.
-Jasne, a w ogóle to skąd ty tu?-Zapytałam, dalej się uśmiechając.
-Opowiem Ci w kawiarni.-Powiedział chwytając mnie za rękę i pociągnął w kierunku kawiarni.
******Z perspektywy Dagmary******
W kinie było świetnie, siedziałam po między Anastazją i Davidem.Rozmawialiśmy przez cały seans.Później wybraliśmy się do aqua parku, dzwoniąc przy tym do Neya,Leo i Analu czy chcą wybrać się z nami.Każdy się zgodził tyle że Analu dodała iż przyjdzie z Tri, znałam go i również lubiałam.Ale nie byłam przekonana żeby przyszedł, gołym okiem było widać że się sobie podobają.Bałam się że Ney mu coś zrobi.Od początku Messi mówił że Ana podoba się Ney'owi.
To co mnie zaskoczyło, to że Analu przyszła z Tris'em za rękę..
Gdy wszyscy już byli na miejscu widziałam że Neymar patrzył na Tristiana zło wrogo, ale jakoś nie ruszało mnie to.Wykupiliśmy czas na 3 godziny i poszliśmy do szatni. W trójkę założyłyśmy czarne dwu częściowe stroje. Ja z Analu i Anastazją poszłyśmy do jacuzzi, chciałam ją podpytać co ją łączy z Tri'sem.
-No Analu, widzę że on Ci się podoba.-Powiedziałam pewnie.
-Znaczy bo wiesz, nic nas nie łączy, jak na razie.Ale Tri jak to Tri jest okej.-Powiedziała na jednym tchu.
-No właśnie widać.-Powiedziałam równo z Anastazją na co obydwie się zaśmiałyśmy.
-Ehh.. No powiem ci że on mi się podoba ale nie wiem czy coś z tego wyjdzie.-powiedziała z niepewnym uśmiechem.Akurat wtedy stał za nią Ney..Strasznie się zdenerwował i poszedł patrząc na nią gniewnie.
-Mała, nic z tego nie będzie.On ma narzeczoną, zapomniałaś? Po za tym przyjechał tu na wakacje z czego pamiętam.-Powiedziałam przekrzywiając uśmiech który do tej pory gościł na mojej twarzy. Do oczu Analu napłynęły łzy..
-Nie płacz siostra.Jest tu dużo lepszych osób.-wtrąciła Anastazja.
-Takich jak Ney?-Tym razem powiedziała Ana.Zaśmiałyśmy się na to co powiedziała.
-A choćby nawet on.-Znów powiedziałam ja.
Chwilę później rozeszliśmy się, ja do Davida a Anastazja z Aną do Ney'a i reszty piłkarzy.
******Z perspektywy Analu******
-Cześć chłopaki.-Powiedziałam z szerokim uśmiechem mimo tego co wcześniej zaszło.
-Hejka.-Powiedział każdy oprócz Ney'a. Nie wiedziałam o co mu chodzi.. Postanowiłam z nim porozmawiać sam na sam.Chwilę później siedziałam już obok nie na leżaku.
-O co ci chodzi? Znamy się 2 dni a ty się już obrażasz?.-Palnęłam, nie wiedziałam co gadam.
-O co mi chodzi? O to że mi się podobasz! A Cię interesuje jakiś Tristian!-Wykrzyczał.
-Ejj.. Nie wiedziałam, przepraszam.Ale pomiędzy mną a Tri nic nie będzie.On ma narzeczoną.-Powiedziałam pewnie.
-Ja też nie wiedziałem.Po prostu o tym zapomnij.-Powiedział szczerząc swoje śnieżnobiałe zęby.
-Nie będzie tak łatwo ale się postaram.-Również się wyszczerzyłam.
-No dobra, idziemy do chłopaków?-Zaproponował Ney.
-Jak nie chcesz zostać sam na sam to nie..-Powiedziałam śmiejąc się.
-Oczywiście że chcę ale jeszcze będą się martwić.-Powiedział bardziej się uśmiechając.Chwilę później byłam już przerzucona przez ramie chłopaka, wiedziałam że chce mnie wrzucić do wody, a nie dam rady uciec.Nie pozostawało mi nic innego niż czekać aż to zrobi.
Minęły już 2 godziny.Poszłam z Neyem na największą zjeżdżalnie.Nie powiem, bałam się, dlatego też Brazylijczyk zaproponował że zjedzie ze mną.Zgodziłam się chociaż wiedziałam do czego może dojść.
-Dobra teraz my.Nadal się boję ale co tam.-Powiedziałam wsiadając jako pierwsza.
-Nie bój się, będę z tobą.-Powiedział dając mi buziaka w policzek.
Chwilę później byliśmy już w zjeżdżalni, na początku było wolno ale później meega szybko.Darłam się w niebo głosy, ale na nic. Gdy zjechaliśmy usiadliśmy na murku od basenu.Znów te jego spojrzenie..Przybliżył się do mnie a ja do niego..Tym razem nikt nam nie przeszkodzi i nie uratuje mnie..
------------------------------------------
Łapcie kolejny rozdział! ^^
Następny się pojawi za 3 dni ♥
Potrzymam was trochę w niepewności,
tak jak w poprzednim.Tym razem jestem
jeszcze bardziej zadowolona :D
Ps; Komentujesz = Motywujesz ♥♥
Poznany na nowo - Ona i Neymar R.22 [END]
Popatrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Próbowaliśmy wstać. Ciężko było ale robiłam coraz większe postępy. W połowie podniosłam się sama. Nie chciałam siedzieć na wózku do końca życia. Chodziliśmy też trochę po dworze. Zanim się obejrzeliśmy była już 21:00 i trzeba było zjeść kolację. Próbując ustać w miejscu, zabrałam z lodówki potrzebne składniki i opierając się o blat próbowałam je pokroić. Nie udawało się. Nie mogłam kroić jedną ręką, bo drugą musiałam się trzymać blatu. Nagle podszedł do mnie Ney.
- Może ci pomóc? - zapytał
- Chyba nie dam sobie rady bez ciebie! - odparłam
- Pomógł mi kroić i jednocześnie nie upaść.
Potem zjedliśmy kolację i poszliśmy jeszcze odpocząć na tarasie. Kilka dni później musiałam przejść kolejne badania. Troszkę się stresowałam. Bałam się że lekarz wystawi mi złą diagnozę. Nie chciałam aby się tak stało. Wtedy moje życie by się zawaliło.. co ja mówię... moje życia zawaliło by się gdyby nie było przy mnie Neya.... weszliśmy do gabinetu. Lekarz zrobił swoje, a my wyszliśmy i czekaliśmy już tylko na wyniki. Wróciliśmy do domu. Ja jak zwykle położyłam się na łóżku. Nagle do Neya zadzwonił telefon. Widać było że bardzo cieszył się po tej rozmowie.
- Coś się stało? - zapytałam
- Tata wyzdrowiał! Już wszystko dobrze! - powiedział
- Czyli teraz mogę z tobą wrócić do domu? - zapytałam
- Tak! Teraz tak! - odpowiedział
2 dni później listonosz wrzucił do skrzynki pocztowej kopertę. To były wyniki moich badań. Okazało się że już nic mi nie jest, i potrzebna mi tylko rehabilitacja. Tak bardzo się cieszyłam. Następne miesiące poświęcałam już na rehabilitacji i na Ney'u..... Na początku wahaliśmy się czy zostajemy w Polsce czy wyjedziemy do Barcelony. Ale zdecydowaliśmy że wyjedziemy do Barcelony. Nie chciałam się rozstawać z Martyną i moimi rodzicami... ale Neymarowi wyszło by to na dobre. Ustaliłyśmy z Martyną że zawsze będziemy w kontakcie przez Skype. Czasami też będziemy się odwiedzać. Na początku trudno mi było się pożegnać z Polską.. ale zrozumiałam że warto robić coś szalonego dla ludzi których się kocha. Pierwsze dni były dla mnie trochę trudne. Nie znałam zbyt dobrze języka i... całkiem inne otoczenie do którego dosyć trudno było się przyzwyczaić. Brakowało mi tej biedronki do której zawsze rano wybierałam się na zakupy... tego parku do którego tak często wybierałyśmy się z Martyną... i mojego domu... Ney próbował mnie rozweselać. Zapoznać z swoim zespołem, i z innymi bliskimi dla niego ludźmi żebym nie czuła się samotna. Pierwszy miesiąc za mną. Powoli zaczęłam się przyzwyczajać. Tak bardzo się do siebie przywiązaliśmy, że zaczęłam z nim chodzić na treningi. Pewnego dnia, gdy kolejny raz z rzędu przekroczyłam próg Camp Nou, nie spodziewałam się że ktoś zrobił mi niespodziankę. Na środku stadionu stał Ney. Podeszłam do niego. W tedy się stało. Uklęknął przede mną i zadaj standardowe pytanie.
- ,,Wyjdziesz za mnie?''
Z niecierpliwości oczekiwał słowa ,,Tak'' i oczywiście takie o to też słowo padło w jego stronę. Czułam się najszczęśliwsza na świecie. Ostatni rok nauczył mnie, kochać. Gdy byłam młodsza nie myślałam jak będzie wyglądać moje życie za 3, 5, 10 lat... ale nigdy przez myśl mi nie przeszło że to będzie takie piękne zakończenie... zakończenie pewnego rozdziału w moim życiu... i rozpoczęcie nowego...
THE END...
Pisała: Aron ;3
Do następnego opowiadania ! :*
- Może ci pomóc? - zapytał
- Chyba nie dam sobie rady bez ciebie! - odparłam
- Pomógł mi kroić i jednocześnie nie upaść.
Potem zjedliśmy kolację i poszliśmy jeszcze odpocząć na tarasie. Kilka dni później musiałam przejść kolejne badania. Troszkę się stresowałam. Bałam się że lekarz wystawi mi złą diagnozę. Nie chciałam aby się tak stało. Wtedy moje życie by się zawaliło.. co ja mówię... moje życia zawaliło by się gdyby nie było przy mnie Neya.... weszliśmy do gabinetu. Lekarz zrobił swoje, a my wyszliśmy i czekaliśmy już tylko na wyniki. Wróciliśmy do domu. Ja jak zwykle położyłam się na łóżku. Nagle do Neya zadzwonił telefon. Widać było że bardzo cieszył się po tej rozmowie.
- Coś się stało? - zapytałam
- Tata wyzdrowiał! Już wszystko dobrze! - powiedział
- Czyli teraz mogę z tobą wrócić do domu? - zapytałam
- Tak! Teraz tak! - odpowiedział
2 dni później listonosz wrzucił do skrzynki pocztowej kopertę. To były wyniki moich badań. Okazało się że już nic mi nie jest, i potrzebna mi tylko rehabilitacja. Tak bardzo się cieszyłam. Następne miesiące poświęcałam już na rehabilitacji i na Ney'u..... Na początku wahaliśmy się czy zostajemy w Polsce czy wyjedziemy do Barcelony. Ale zdecydowaliśmy że wyjedziemy do Barcelony. Nie chciałam się rozstawać z Martyną i moimi rodzicami... ale Neymarowi wyszło by to na dobre. Ustaliłyśmy z Martyną że zawsze będziemy w kontakcie przez Skype. Czasami też będziemy się odwiedzać. Na początku trudno mi było się pożegnać z Polską.. ale zrozumiałam że warto robić coś szalonego dla ludzi których się kocha. Pierwsze dni były dla mnie trochę trudne. Nie znałam zbyt dobrze języka i... całkiem inne otoczenie do którego dosyć trudno było się przyzwyczaić. Brakowało mi tej biedronki do której zawsze rano wybierałam się na zakupy... tego parku do którego tak często wybierałyśmy się z Martyną... i mojego domu... Ney próbował mnie rozweselać. Zapoznać z swoim zespołem, i z innymi bliskimi dla niego ludźmi żebym nie czuła się samotna. Pierwszy miesiąc za mną. Powoli zaczęłam się przyzwyczajać. Tak bardzo się do siebie przywiązaliśmy, że zaczęłam z nim chodzić na treningi. Pewnego dnia, gdy kolejny raz z rzędu przekroczyłam próg Camp Nou, nie spodziewałam się że ktoś zrobił mi niespodziankę. Na środku stadionu stał Ney. Podeszłam do niego. W tedy się stało. Uklęknął przede mną i zadaj standardowe pytanie.
- ,,Wyjdziesz za mnie?''
Z niecierpliwości oczekiwał słowa ,,Tak'' i oczywiście takie o to też słowo padło w jego stronę. Czułam się najszczęśliwsza na świecie. Ostatni rok nauczył mnie, kochać. Gdy byłam młodsza nie myślałam jak będzie wyglądać moje życie za 3, 5, 10 lat... ale nigdy przez myśl mi nie przeszło że to będzie takie piękne zakończenie... zakończenie pewnego rozdziału w moim życiu... i rozpoczęcie nowego...
THE END...
Pisała: Aron ;3
Do następnego opowiadania ! :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)





