poniedziałek, 24 sierpnia 2015

4."A co jest między tobą a Neymarem?"

Cieszyłam się z mojej decyzji, ale to był dopiero początek tej całej zwariowanej przygody.. 
Rano obudzona zostałam przez telefon, na wyświetlaczu widniało zdjęcie Anastazji, postanowiłam odrzucić i iść się ogarnąć. Zastanawiało mnie jedno, "GDZIE JA DO CHOLERY JESTEM?!". To nie był mój pokój, ani ten hotelowy..Wstałam jak poparzona i rozejrzałam się po pokoju.Byłam tak cholernie zdenerwowana gdy dowiedziałam się do czego doszło.Przespałam się z nim. Cholera! A co jak jestem w ciąży?! Rita wpadnie w szał i zadzwoni po rodziców, Anastazja nie da mi żyć, a co dopiero Dagmara.. Jak się dowie że się z nim przespałam będę skończona..
Z moich przemyśleń wyrwał mnie Brazylijczyk. Czym prędzej wzięłam jakąś bluzkę koło mnie i zakryłam nią swoje nagie ciało.
-No cześć księżniczko.-Powiedział po czym łobuzersko się uśmiechnął, mi natomiast nie było do śmiechu.
-Cześć..-Zaczęłam niepewnie.-A, i nie księżniczko, okej?-Powiedziałam, po czym poczułam rumieńce spiekające moje policzki.
-Dlaczego? Coś nie tak?-Powiedział po czym jego uśmiech znikł.Mam mu powiedzieć prawdę? Nie Ney, możliwe że jestem w ciąży i na dodatek martwa. Może lepiej będzie jak mu skłamie..Tak myślę że to lepszy pomysł.
-Nie, wszystko okej. Ja się muszę zbierać. Pa.-Rzuciłam p.
-o czym pozbierałam ubrania i wyszłam, ubierając się w nie. Postanowiłam się przejść, pomyśleć.. Jednak mój stan zdrowia nie pozwalał mi na to.Od razu poczułam się słabo. Usiadłam na pobliskiej ławce i wykręciłam numer do Dagmary.
-Halo?-Powiedziała przyjaciółka, lekko zachrypniętym głosem.
-Cześć, spałaś słońce?-Odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-No tak, a co jest że dzwonisz? Anastazja biega po całym domu i mamrocze coś pod nosem.-Odrzekła.
-Nie nic, mogła byś po mnie przyjechać?-Chciałam się wymigać od bezsensownego tłumaczenia, które zresztą i tak poszło by na marne.
-Zaraz będę.-Rzuciła po czym dodała.-A gdzie konkretnie jesteś?
-Emm.. Zaraz będę przy Camp Nou.-Skłamałam, przecież nie powiem jej gdzie tak naprawdę, zna ulicę zamieszkania Barcelonśkiej '11'
-Okej, zaraz będę mała.-Powiedziała, po tych słowach usłyszałam zakończone połączenie.
Biegłam ile sił w nogach na przed Camp Nou, przy tym dalej czułam się źle, ale teraz musiałam to zignorować. Gdy znajdywałam się już na ulicy o której informowałam wcześniej przyjaciółkę oparłam się o ścianę i zjechałam po niej.Czekałam i czekałam, czas niemiłosiernie mi się dłużył. W końcu przyjechała moja wybawicielka.
-Heeej, coś słabo wyglądasz Ana.-Powiedziała po czym podbiegła do mnie.
-Nie, wszystko jest okej. Rozumiesz?-Odrzekłam z lekkim gniewem w głosie, chyba to wyczuła bo od razu wsiadła na miejsce kierowcy i odpaliła silnik. Nie chciałam iść na pieszo więc zrobiłam to samo co Dagmara.Jechaliśmy w ciszy, dość niezręcznej ale nie chcę jej o tym mówić, nie teraz.
Gdy weszłam do domu zostałam zaatakowana pytaniami Anastazji, na temat 'Gdzie byłaś?' 'Z kim tam siedziałaś?' 'Czemu wyglądasz tak słabo?'. W tej chwili żałowałam że nie mamy osobnych sypialni bo z wielką chęcią bym się wypłakała w poduszkę. Poduszką okazała się być moja siostra.
 Tak nagle wtuliłam się w nią i zaczęłam płakać.Tak z ni kąt moje łzy zaczęły spływać strumieniami po policzkach. 
Oderwałam się od siostry i opowiedziałam wszystko. Nie powiem była z szokowana, nigdy by się po mnie czegoś takiego nie spodziewała. Gdy opowiedziałam jej wszystko ona musiała wyjść. Umówiła się z jakimś Thiago, podobno poznali się w kinie. Postanowiłam się ogarnąć i powędrowałam do łazienki na górze. Wlałam do wanny dużo gorącej wody po czym do niej weszłam. Siedziałam tam dopóki woda nie zrobiła się chłodniejsza, wysuszyłam moje włosy suszarką i owinęłam się różowym, puchatym ręcznikiem. Wyszłam z toalety i podeszłam do szafy, postawiłam dziś na coś wyluzowanego. 

W końcu nie miałam dzisiaj nigdzie wychodzić.Gdy byłam już ubrana wzięłam się za włosy i makijaż. Związałam je w wysokiego kucyka, a twarz pomalowałam jedynie tuszem i podkładem.


Nagle poczułam wibrowanie telefonu w tylnej kieszeni jeansów, postanowiłam odebrać. Nie patrząc na wyświetlacz kliknęłam zieloną słuchawkę i przejechałam w prawo palcem po ekranie. Po chwili w słuchawce odezwał się męski głos, dobrze go znałam lecz nie byłam gotowa na tę rozmowę.
-Analu, możemy porozmawiać?-Skąd on ma mój numer?! Chociaż nie dziwie się tak, skoro wylądowaliśmy w łóżku wszystko mogło się stać..
-Tak, ale o czym?-Odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Wytłumaczę Ci na miejscu, będę za 20 minut.-Nic więcej nie słyszałam bo Brazylijczyk nacisnął czerwoną słuchawkę.
Jeszcze tego brakowało.. Na dodatek zna mój adres! Nie mam pojęcia z kąt ma tyle moich danych, zaraz się okaże że wie ilu miałam przyjaciół, chłopaków i ile moi rodzice mają lat! Skoro miałam  się z nim spotkać postanowiłam trochę poprawić makijaż. Dodałam tylko kreski i trochę pudru. Postanowiłam powiedzieć Dagmarze o tej całej sytuacji..Zresztą nie będę przed nią tego ukrywać.
-Daguś, masz czas?-Powiedziałam po czym usiadłam na krześle naprzeciwko przyjaciółki.
-Jasne, a w jakiej sprawie do mnie przychodzisz?-Odrzekła uśmiechając się.
-Chciała bym z tobą porozmawiać o mnie i Neymarze..-Po moich słowach zapadła cisza, ona nie wiedziała kompletnie o co mi może chodzić, więc postanowiłam się odezwać.Opowiedziałam jej całą historię aż do teraz.
-Analu?-Powiedziała z dziwnym wyrazem twarzy.
-Tak?-Odpowiedziałam ciekawa pytania przyjaciółki.
-A co jest między tobą a Neymarem?- Trafiła w mój czuły punkt. Sama nie wiedziałam, ja niby coś tam do niego czuję, ale znając życie on do mnie nie. Tę niezręczną cisze przerwał dzwonek do drzwi.Gdy je otworzyłam nogi się pode mną ugięły..

---------------------------------------------------
Cześć! Jak zwyklę chciała bym was przeprosić..
Ale dostałam nową klawiaturę i teraz opowiadania 
będą się pojawiać regularnie! :D
Mam nadzieję że mi to wybaczycie, ale miałam
trudny okres w swoim życiu.. (Ale nie miałam okresu! :D)
No to na tyle :* Papa! ;3 Wyczekujcie następnego odcinka jutro!

Ps:Komentujesz = Motywujesz! ;33
/Melissa ;3











Halcyon Days Rozdział 6

( Z perspektywy Stelli)
Zdecydowałam że pójdę na mecz z Darią. Pamiętam jak mi mówiła że jest trochę zazdrosna o Neya...
Po drodze do jej pokoju natknęłam się na Marcela.
- I co? zdecydowałaś się? - zapytał
- Eee.. po co mamy oglądać ten mecz w telewizji? Mam bilety.. i nie mam komu ich oddać! - odpowiedziałam
- Serio? Chcesz iść ze mną na ten mecz? - zapytał podekscytowany
- Nie powiedziałam tego... ale jak chcesz to możesz sobie jeden wziąć... - powiedziałam cicho.
- Naprawdę! Dziękuję ci! Jesteś najlepsza! W końcu zobaczę na żywo cały Real!- odpowiedział ciesząc się.
Usiadłam i przemyślałam wszystko jeszcze raz. Poszłam napisać jakąś piosenkę, ale nie miałam weny. Zaczęłam wszystko kartować i wyszła mi całkiem dobra nutka. Postanowiłam że zrobię teraz coś innego niż wcześniej. Poszłam do pierwszego lepszego kiosku i kupiłam jakiś prosty zeszyt. Chciałam zacząć pisać pamiętnik. Chociaż nie bardzo przepadłam za czymś takim, chciałam jakoś posłodzić moje życie. Gdy wróciłam do hotelu wzięłam się za ozdabianie pamiętnika. Włożyłam go potem do szklanego pudełeczka, które podarowała mi Oda. Wszystko pięknie się prezentowało. Nie traciłam chwili dłużej i zaczęłam pisać rozdział pierwszy. Bałam się że ktoś wejdzie mi do pokoju, i przez przypadek przeczyta moje sekrety. Byłam ostrożna, jednocześnie zachowując trochę luzu. Postanowiłam że pójdę na basen. Jest taka piękna a szkoda z jednej strony marnować dzień. Dorobiłam jeszcze małą kłódkę do pamiętnika i schowałam go w moich manatkach. Przebrałam się w strój, przypominający złudzeniem kąpielówki. Założyłam do tego jeszcze jakąś bluzę i szorty. Wzięłam moją torbę i zeszłam na dół. Usiadłam na ławce obok basenu. Nagle zauważyłam coś, czego wolałabym nie zobaczyć. Schowałam się w krzakach bo nie mogłam patrzeć na Neymara, całującego się z jakąś babą. Po policzku zaczęła mi spływać łza. Było we mnie tyle złości, że w jednym momencie mogłabym dosłownie wybuchnąć. Kobieta przytulała się do Neya, co sprawiało mi jeszcze większą przykrość. Wróciłam do hotelu cała zapłakana. Położyłam się na łóżku i zaczęłam dosłownie ryczeć. Ryczałam przez jakąś dobrą godzinę. Moja poduszka wyglądała jak jedna wielka mokra gąbka. Wzięłam się w garść. Przecież taki jedem dupek nie przeszkodzi mi na drodze do szczęścia. Z resztą nawet nie byliśmy razem... ale z spotkania na spotkanie czułam że coś kwitnie. Usiadłam przy oknie i zaczęłam oglądać widoki. Chciałam się komuś wyżalić więc poleciałam szybko do Darii. Z płaczem opowiedziałam jej całą historię. Na początku dziewczyna śmiała się, ale chwilę potem chyba zrozumiała że Ney zrobił mi małą ranę na sercu. Daria zaproponowała mi wspólny obiad. Poczułam się już troszeczkę lepiej. Ona zawsze potrafiła mnie rozweselić.
Po drodze natknęłam się na Neymara..
- Cześć, i jak oddałaś już komuś bilet? Bo wiesz, mam jeszcze wejściówkę do klubu! - powiedział
- Wiesz co? Mnie się nie da tak łatwo ,,przelecieć'' myślisz że nie wiem co ty knujesz? Byś może poćwiczył trochę, i wziął się za siebie bo rzygać mi się chcę jak patrzę jak nurkujesz! Mógłbyś stworzyć drużynę pływacką! A nie za panienki się bierzesz! - wykrzyknęłam i odeszłam. Byłam z siebie dumna że w końcu mu to wygarnęłam. Wróciłam do pokoju. Zastałam tam sprzątaczkę która rażąco przypominała mi dziewczyną którą widziałam dziś z Neymarem. - Teraz bierze się również za sprzątaczki? - pomyślałam. Nie chciałam być tą ,,kolejną'' którą mógłby sobie zaliczyć. Ja też miałam uczucia a jak chce się zabawić to niech idzie sobie do takiego miejsca na który ja mawiam ,,burdel''. Podglądałam ją na początku i zauważyłam że jest jej smutno i płacze. Weszłam do pokoju. Zapytałam o co chodzi i czy mogę jej w jakiś sposób pomóc.
- Nie, to nic ważnego - powiedziała
- Na pewno? Bo nie wydaje mi się! - powiedziałam
- No bo... nie zakontraktowali mnie! Ale wszyscy mi mówią że byłabym dobra jako modelka! Do tego sam reżyser powiedział że jestem wspaniała i zaraz wszyscy zaczną kupować ich produkt.. - odparła z płaczem
Nie wiedziałam o co jej chodzi. Zapłaciłam jej tylko i pozwoliłam aby wyszła. Wzięłam pamiętnik do ręki i zaczęłam pisać co mnie dzisiaj spotkało. Wydrukowałam jakieś brzydkie zdjęcie Neya i wkleiłam je na pustą kartkę. Dorysowałam jeszcze parę czerwonych przekreśleń. Rzuciłam zeszytem o łóżko. Następnego dnia wstałam trochę w dziwnym nastroju. Szybko zeszłam na śniadanie ubierając się po drodze. Byłam w pełni gotowa by zacząć dzień i miałam nadzieję że dziś nie natknę się na Neymara. To było dość dziwne bo po całym hotelu chodzili kamerzyści i razem z nimi Neymar. Chyba domyślałam się że źle zrobiłam...