poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Halcyon Days Rozdział 6

( Z perspektywy Stelli)
Zdecydowałam że pójdę na mecz z Darią. Pamiętam jak mi mówiła że jest trochę zazdrosna o Neya...
Po drodze do jej pokoju natknęłam się na Marcela.
- I co? zdecydowałaś się? - zapytał
- Eee.. po co mamy oglądać ten mecz w telewizji? Mam bilety.. i nie mam komu ich oddać! - odpowiedziałam
- Serio? Chcesz iść ze mną na ten mecz? - zapytał podekscytowany
- Nie powiedziałam tego... ale jak chcesz to możesz sobie jeden wziąć... - powiedziałam cicho.
- Naprawdę! Dziękuję ci! Jesteś najlepsza! W końcu zobaczę na żywo cały Real!- odpowiedział ciesząc się.
Usiadłam i przemyślałam wszystko jeszcze raz. Poszłam napisać jakąś piosenkę, ale nie miałam weny. Zaczęłam wszystko kartować i wyszła mi całkiem dobra nutka. Postanowiłam że zrobię teraz coś innego niż wcześniej. Poszłam do pierwszego lepszego kiosku i kupiłam jakiś prosty zeszyt. Chciałam zacząć pisać pamiętnik. Chociaż nie bardzo przepadłam za czymś takim, chciałam jakoś posłodzić moje życie. Gdy wróciłam do hotelu wzięłam się za ozdabianie pamiętnika. Włożyłam go potem do szklanego pudełeczka, które podarowała mi Oda. Wszystko pięknie się prezentowało. Nie traciłam chwili dłużej i zaczęłam pisać rozdział pierwszy. Bałam się że ktoś wejdzie mi do pokoju, i przez przypadek przeczyta moje sekrety. Byłam ostrożna, jednocześnie zachowując trochę luzu. Postanowiłam że pójdę na basen. Jest taka piękna a szkoda z jednej strony marnować dzień. Dorobiłam jeszcze małą kłódkę do pamiętnika i schowałam go w moich manatkach. Przebrałam się w strój, przypominający złudzeniem kąpielówki. Założyłam do tego jeszcze jakąś bluzę i szorty. Wzięłam moją torbę i zeszłam na dół. Usiadłam na ławce obok basenu. Nagle zauważyłam coś, czego wolałabym nie zobaczyć. Schowałam się w krzakach bo nie mogłam patrzeć na Neymara, całującego się z jakąś babą. Po policzku zaczęła mi spływać łza. Było we mnie tyle złości, że w jednym momencie mogłabym dosłownie wybuchnąć. Kobieta przytulała się do Neya, co sprawiało mi jeszcze większą przykrość. Wróciłam do hotelu cała zapłakana. Położyłam się na łóżku i zaczęłam dosłownie ryczeć. Ryczałam przez jakąś dobrą godzinę. Moja poduszka wyglądała jak jedna wielka mokra gąbka. Wzięłam się w garść. Przecież taki jedem dupek nie przeszkodzi mi na drodze do szczęścia. Z resztą nawet nie byliśmy razem... ale z spotkania na spotkanie czułam że coś kwitnie. Usiadłam przy oknie i zaczęłam oglądać widoki. Chciałam się komuś wyżalić więc poleciałam szybko do Darii. Z płaczem opowiedziałam jej całą historię. Na początku dziewczyna śmiała się, ale chwilę potem chyba zrozumiała że Ney zrobił mi małą ranę na sercu. Daria zaproponowała mi wspólny obiad. Poczułam się już troszeczkę lepiej. Ona zawsze potrafiła mnie rozweselić.
Po drodze natknęłam się na Neymara..
- Cześć, i jak oddałaś już komuś bilet? Bo wiesz, mam jeszcze wejściówkę do klubu! - powiedział
- Wiesz co? Mnie się nie da tak łatwo ,,przelecieć'' myślisz że nie wiem co ty knujesz? Byś może poćwiczył trochę, i wziął się za siebie bo rzygać mi się chcę jak patrzę jak nurkujesz! Mógłbyś stworzyć drużynę pływacką! A nie za panienki się bierzesz! - wykrzyknęłam i odeszłam. Byłam z siebie dumna że w końcu mu to wygarnęłam. Wróciłam do pokoju. Zastałam tam sprzątaczkę która rażąco przypominała mi dziewczyną którą widziałam dziś z Neymarem. - Teraz bierze się również za sprzątaczki? - pomyślałam. Nie chciałam być tą ,,kolejną'' którą mógłby sobie zaliczyć. Ja też miałam uczucia a jak chce się zabawić to niech idzie sobie do takiego miejsca na który ja mawiam ,,burdel''. Podglądałam ją na początku i zauważyłam że jest jej smutno i płacze. Weszłam do pokoju. Zapytałam o co chodzi i czy mogę jej w jakiś sposób pomóc.
- Nie, to nic ważnego - powiedziała
- Na pewno? Bo nie wydaje mi się! - powiedziałam
- No bo... nie zakontraktowali mnie! Ale wszyscy mi mówią że byłabym dobra jako modelka! Do tego sam reżyser powiedział że jestem wspaniała i zaraz wszyscy zaczną kupować ich produkt.. - odparła z płaczem
Nie wiedziałam o co jej chodzi. Zapłaciłam jej tylko i pozwoliłam aby wyszła. Wzięłam pamiętnik do ręki i zaczęłam pisać co mnie dzisiaj spotkało. Wydrukowałam jakieś brzydkie zdjęcie Neya i wkleiłam je na pustą kartkę. Dorysowałam jeszcze parę czerwonych przekreśleń. Rzuciłam zeszytem o łóżko. Następnego dnia wstałam trochę w dziwnym nastroju. Szybko zeszłam na śniadanie ubierając się po drodze. Byłam w pełni gotowa by zacząć dzień i miałam nadzieję że dziś nie natknę się na Neymara. To było dość dziwne bo po całym hotelu chodzili kamerzyści i razem z nimi Neymar. Chyba domyślałam się że źle zrobiłam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz