poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Halcyon Days Rozdział 4

Nie wytrzymałam. W końcu nie mógł się na mnie gapić przez całą wieczność. Próbowałam coś powiedzieć ale się wstydziłam. Próbowałam dać mu jakiś znak żeby przestał.
- Przepraszam... zagapiłem się! - odparł przekręcając oczami po ziemi 
- To ja przepraszam...  ciągle chodzę z głową w chmurach! - rzekłam
I kiedy już chciałam odejść... coś mnie tam zatrzymało... nie chciałam go opuszczać. 
- Jestem Stella, a ty? - zapytałam 
- Ja jestem Neymar... z miłą chęcią kontynuował bym tą rozmowę ale śpieszę się.. może spotkamy się jeszcze kiedyś? - zapytał ściszając lekko głos. 
- Oczywiście... było by miło mi ciebie poznać. - powiedziałam pochylając głowę w dół.
- To może dziś o 19:00 w parku przy Alei Zdrój? - zapytał 
- Tak! Jasne! Na pewno będę! - wydukałam cicho
Uśmiechnął się jeszcze i odszedł. Odwróciłam się w jego stronę. Nie mogłam uwierzyć w to co się przed chwilą stało! Musiałam opowiedzieć wszystko Darii. Kilka minut później byłam już w hotelu. Od razu pobiegłam do jej pokoju. Nieoczekiwanie zastałam tam Marcela.. rozmawiał z Darią. Było to dość dziwne bo gdy mnie zauważył szybko uciekł. 
- Nie przeszkadzam? - zapytałam
- Nie, wejdź! - odparła
Od razu zaczęłam się streszczać. Gdy o tym mówiłam czułam motyle w brzuchu. Daria zaśmiała się cicho. 
- A mówiłaś że nigdy nie spotkasz tego ,,ideału''! - powiedziała 
- Tak mi się wydawało... ale teraz wszystko się zmieniło... - odparłam 
- Moim zdaniem powinnaś tam iść... tylko pamiętaj! Nie przeginaj! Nigdy nie zaczynaj czegoś na pierwszym spotkaniu! - rzekła Daria
- Ale my już się spotkaliśmy! Teraz będzie nasze drugie! A właśnie... co ten idiota u ciebie robił? - zapytałam nalegając na odpowiedź 
- Ach... szukał czegoś.... też go nie lubię... teraz już wiem dlaczego jest dla ciebie takim ciężarem w pracy! - powiedziała 
Po rozmowie z Darią wyszłam do mojego pokoju przygotować się do spotkania z Neymarem. Zastanawiałam się co założyć, jakimi tematami go dręczyć... i czy w ogóle coś zaczynać. Postanowiłam że zabiorę trochę pieniędzy i pójdę kupić jakieś ubrania. Błąkając się po sklepie nie znalazłam nic ciekawego. A zależało mi na tym aby się mu trochę podobać. Gdy miałam już opuszczać sklep zauważyłam piękną, czarną sukienkę. Musiałam ją kupić. Nie była droga, więc pozwoliłam sobie na nią. Po powrocie chciałam ją natychmiast przymierzyć. Niestety, ale ktoś musiał już tam na mnie czekać. 
- Marcel, możesz sobie na chwilę iść? Muszę przymierzyć nową sukienkę! - wykrzyknęłam 
- A nie możesz iść do łazienki? Oglądam coś teraz... - odpowiedział chamskim głosem. 
Zdenerwowana weszłam do łazienki i już miałam zdjąć koszulkę kiedy nagle zauważyłam że ktoś zbliża się do drzwi. Wychodząc uderzyłam drzwiami Marcela. Dobrze mu tak. Nie odzywając się, opuściłam pomieszczenie. Pomyślałam że pójdę do Darii. Przy okazji zrobi mi jakiś ciekawy makijaż i na pewno ślicznie uczesze. Sukienka leżała elegancko. Daria wzięła się do roboty. 
- To dlaczego przyszłam przymierzyć ją tu? - zapytała 
- Ech.. ten idiota... on jest jakiś dziwny... nie wiem czy on serio coś do mnie czuje czy po prostu mu się podobam! - odparłam
Nie wiedziałam że dziewczyna zna się na makijażu i fryzurach. To co zrobiła było genialne! Byłam jej za to wdzięczna z całego serca. 19:00 Nadchodziła wielkimi krokami, a ja nie byłam jeszcze w 100% gotowa. Musiałam jeszcze spakować potrzebne rzeczy do torebki, i podładować telefon. Za nim się to jednak stało ten palant znów musiał mi coś zepsuć. Gdy wchodziłam do pokoju on wychodził i oblał mnie wodą. Nie miałam już chęci ani nawet ochoty się do niego odzywać. Weszłam do łazienki i próbowałam jeszcze uratować sytuację suszarką do włosów. Sukienka była już trochę sucha ale plamę nadal było widać. 
- On chyba nie chce żebym się z nim spotkała!  - pomyślałam 
Wyciągnęłam z szafy jakąś koszulkę i spodnie. Nie chciałam przesadzać z elegancją. 
Wyszłam ostrożnie żeby znów na niego nie wpaść. Szybko opuściłam hotel i zmierzałam w stronę parku za pomocą GPS. Gdy dotarłam, od razu w oczy rzucił mi się Ney. Podeszłam i przywitałam się. 
- Cześć, pamiętasz mnie? Spotkaliśmy się dzisiaj! - powiedziałam zawstydzona
- Tak! Nie mógłbym zapomnieć! - powiedział z uśmiechem na twarzy. 
- To idziemy gdzieś czy będziemy tak stać? - zapytał powoli przybliżając się do mnie 
- Możemy gdzieś iść, a co proponujesz? Nie znam dobrze Barcelony.. jestem tu dopiero od dziś! - odparłam 
- Może pójdziemy pozwiedzać Barcę? Pokazałbym ci parę świetnych miejsc? Co o tym sądzisz? - znów zapytał 
- Dobrze! Możemy iść! - odpowiedziałam cicho 
Przez pierwsze 5 minut nie odzywaliśmy się. Pewnie on też się wstydził. Nie wiedziałam gdzie mnie zaprowadzi. Miałam tylko nadzieję że nie zrobi mi nic złego. Przecież na takiego nie wyglądał. Trudno było znaleźć dla nas temat do rozmowy ale udało się. Zanim się obejrzeliśmy, przebrnęliśmy przez jeden temat. A mianowicie przez temat o nas. Prezentował się dobrze. Nie widziałam w nim żadnych wad. Cały czas rozwijaliśmy jakiś nudny temat. Ze wszystkim się zgadzaliśmy. Gdy zaczęło się ściemniać Ney zaproponował pójść nad jezioro. Z chęcią przyjęłam tę propozycję. Usiedliśmy na drewnianym molo. Wszędzie wokół nas była woda i trawa. I ten piękny zachód słońca. 
- Myślisz że teraz mogę wrócić do normalnego trybu życia? Bez żadnych ograniczeń? Mogę przestać myśleć o złych rzeczach, i rozmyślać o dobrych? - zapytałam 
- Myślę że odpoczynek od ludzi to dobra terapia. Zawsze mi pomagało gdy miałem jakieś problemy. Ale z tobą można porozmawiać o wszystkim. Jesteś inna niż wszyscy którzy do tej pory stawali na mojej drodze życiowej! - odparł 
- Naprawdę? Wiesz... znamy się dopiero nie cały dzień a czuję jakbyśmy znali się od najmłodszych lat! - rzekłam wpatrując się w jego piękne oczy 
Było już późno a ja nie znałam drogi do hotelu. Neymar zaproponował że odprowadzi mnie. Było mi miło. Jednak gdy mnie odprowadzał.. czar prysł. Nie mieliśmy już o czym rozmawiać a on... nie robił mi nadziei na coś więcej. Pożegnałam się z nim i weszłam do budynku. Weszłam do mojego pokoju. Popatrzyłam się po ścianach i suficie.. Byłam już zmęczona. Chciałam po prostu iść spać. Gdy zdałam sobie sprawę że w pokoju jest tylko jedno łóżko które mam niby ,,dzielić'' z tym chłopakiem, odechciało mi się. Wpadłam na pomysł żeby tę noc przenocować u Darii. Ona ma dwa łóżka. Ach te hotele... Dziewczyna zgodziła się abym przespała u niej noc. Nie mogłam zasnąć bo cały czas myślałam o Neyu.. z tego wszystkiego zapomniałam zapytać go o numer telefonu a nie ustaliliśmy jeszcze daty następnego spotkania. Wstałam dość późno bo na zegarze biła już 10:00. Umyłam twarz, ubrałam się i zrobiłam lekki makijaż. Kilka minut później zeszłam na dół na śniadanie. W restauracji spotkałam oburzonego Marcela. Gdy chciałam usiąść przy stoliku podszedł do mnie.
- Gdzie byłaś w nocy? - zapytał zdenerwowany 
- Nie będę przecież z tobą spała na jednym łóżku! Byłam u Darii! - odparłam głośno 
Po jego wyrazie twarzy było widać, że zrobiło mu się smutno. Odszedł i wyszedł z restauracji.
Po posiłku poszłam na górę umyć zęby i postanowiłam że razem z Darią gdzieś wyskoczymy. Wczoraj Ney pokazywał mi wiele fajnych miejsc więc chciałam, żeby Daria też je poznała. 
Na początku chciałam jej pokazać to piękne jezioro na którym wraz z Neymarem zakończyliśmy naszą wycieczkę po Barcelonie. Jej również się podobało. Potem poszłyśmy do parku, następnie na stadion, do kręgielni a na koniec do pizzerii. Powiedziała, że zazdrości mi tego co spotkało mnie wczoraj. Godzinę później. Wracając do domu natknęłam się na czyjąś wizytówkę. Była to wizytówka Neymara, na której był jego numer telefonu. 
- Pewnie musiała mu wczoraj wylecieć z kieszeni!- pomyślałam 
Gdy tylko wróciłam od razu wzięłam się na napisanie do niego SMS. Nieoczekiwanie odpisał mi nawet szybko. Pragnął następnego spotkania. Jak dla mnie byliśmy tylko przyjaciółmi. To nic więcej. Nie wiedziałam jednak co czuje on więc postanowiłam to sprawdzić. Wpadłam na pomysł że przyjdę dziś do niego na trening aby zobaczyć jak przedstawi mnie swoim kolegom. Byłam tego ciekawa. Ney nie miał nic przeciwko abym odwiedziła go na stadionie. Od razu wyszłam z entuzjazmem z hotelu i popędziłam w stronę Camp Nou. 
Na wejściu przywitał mnie on. 
- Cześć! 
- Cześć! - odparł
- Może przywitasz mnie swoim kolegom? - zapytałam 
- Jasne! Chodź! Na początek poznasz Messiego! - odpowiedział
Ney zaprowadził mnie do Leo. 
- Cześć to jest... eeee... to jest Stella! Stella to jest Leo! - odparł Ney
- Miło mi cię poznać Stello! - powiedział piłkarz
- Mi ciebie również! - odparłam 
Było miło poznać jego zespół... ale nie było miło jak mnie przedstawił. Po prostu ,,Stella''? Hmmm chyba jednak on sam nie wiedział o co takiego mu chodzi. 
Aron ;3 

Halcyon Days Rozdział 3

Gdy przyszłam do domu, zaczęły mnie dręczyć różnego rodzaju myśli...A co jeśli sobie pomyśli że się w nim bujam?
Może rzeczywiście nie powinnam się z nim spotykać, ale trzeba też mieć jakiś kontakt z ludźmi. Następnego dnia, postanowiłam że zabiorę się trochę za przygotowania do wyjazdu. Miałam w planach iść do jakiegoś sklepu i kupić walizkę. Po drodze trochę myślałam... o Darii i Marcelu..Zatrzymałam się w jakimś kiosku. Chciałam kupić paczkę zapałek i jakieś gumy do żucia. Mój wzrok przykuł mężczyzna na okładce jednego z magazynów sportowych. Wyglądał jakby cały czas na mnie spoglądał swoimi pięknymi oczami. Znałam go z telewizji... i czasami nawet gdzieś w jakieś gazecie... ale na tym zdjęciu wydawał się jeszcze piękniejszy... nie żeby coś... ale wydawało mi się że jest idealny. Szybko kupiłam potrzebne rzeczy. Wróciłam do domu. Byłam jego ciekawa. Chciałam się o nim czegoś dowiedzieć. Wpisałam w przeglądarkę jego imię i nazwisko... na zdjęciach wydawał się jeszcze piękniejszy... był piłkarzem... z entuzjazmem wzięłam się za czytanie jego biografii na wikipedii. Z lektury nie dowiedziałam się zbytnio nic ciekawego... ale bardzo mnie zainteresowała jego historia. Dowiedziałam się też że spędza dużo czasu w Barcelonie... może go tam spotkam? Po pewnej chwili ocknęłam się. Nie poznawałam siebie. Szybko zadzwoniłam do Darii.
- Daria? Przeszkadzam ci? - zapytałam
- Nie! To bardzo dobrze że dzwonisz! Mam świetną wiadomość! - odparła
- Jaką? - powiedziałam lekko podekscytowana
- Polecę z tobą do Barcy! To będzie taki spóźniony prezent urodzinowy!
- Nie wierzę że się dla mnie tak poświęcasz! Dziękuję ci z całego serca! Jesteś dla mnie najważniejsza! - rzekłam z łzami w oczach nie wierząc że już niedługo ją spotkam.
Kilka dni później. Nastał dzień wyjazdu. Oda zawiozła mnie na lotnisko. Za chwilę miało spełnić się moje odwieczne marzenie! Umówiłam się z Darią w kawiarence na lotnisku. Gdy wysiadłam z samochodu, czułam jakby moje serce biło coraz mocniej, i coraz mocniej. Otworzyłam drzwi do kawiarenki. Przy stoliku siedziała jakaś dziewczyna. Łzy zaczęły mi się lać strumieniami. Podeszłam do stolika i odparłam cicho
- Nie wierzę!
- Stella! To ty? Nie poznałam cię! Na zdjęciach wyglądałaś trochę inaczej! - powiedziała
Chwilę później przytuliła mnie mocno. Nie wiedziałam co właśnie czuję. Znałyśmy się od 7 lat i nigdy wcześniej nie widziałyśmy. Całe 2 godziny chodziłyśmy po lotnisku i rozmawiałyśmy. Szczerze to wydawała się innym człowiekiem. Weszłyśmy na pokład naszego samolotu. Rozmawiałyśmy cały czas. Gdy w końcu dotarłyśmy do Barcelony... przypomniało mi się o Neymarze. Nie miałam żadnych wskazówek gdzie mogę go spotkać. A bardzo tego pragnęłam. Było tu pięknie. Czułam się szczęśliwa... szczęśliwa do pewnego momentu...
Zdziwiłam się lekko gdy go zobaczyłam. Był szczęśliwy gdy na mnie patrzył. Byłomi trochę wstyd, i czułam się na niego zła. Odeszłam na chwilę od Darii i zmierzałam w jego stronę.
- Marcel! Co ty tu robisz?! - zapytałam
- Chciałem ci zrobić niespodziankę! -odparł
- Niespodziankę? Po co? I co, teraz mam ci się rzucić na szyję czy co? Co to ma znaczyć? - wykrzyknęłam
- No... myślałam że się będziesz cieszyć jak mnie zobaczysz... lecieliśmy w tym samym samolocie wiesz? Nie zauważyłaś mnie! - powiedział
Poszliśmy do hotelu. Mieliśmy odebrać swoje kluczyki do pokoi. Pokój miałam mieć z Darią. Ale okazało się że ktoś coś pozmieniał i teraz musiałam dzielić moją prywatną strefę z tym palantem! Marcelem... Byłam mega zdenerwowana. Musiałam wyjść na świeże powietrze... nie mogłam po układać myśli... Szłam głową pochyloną w dół.... Ech... życie... nie wiem w którym momencie szczęście musiało odwiedzić mój los, kiedy nagle wpadłam na jego... na Ney'a..
Próbowałam uciec przed jego wzrokiem... ale nie mogłam... wydawało mi się jakby coś we mnie widział... widział w moich oczach tak jak w tedy na tej okładce... zastanawiałam się co on robi... ale nie chciałam aby przestał mnie obejmować...
Aron ;3