piątek, 7 sierpnia 2015

Poznany na nowo - Ona i Neymar R.18

Na miejscu również pojawiła się policja. Na początku nie chciałem się przyznawać. Wiedziałem że Sonia nigdy mi tego nie wybaczy.
Było trudno, ale się przyznałem. Musiałem jechać z nimi na przesłuchanie. Dotarliśmy na miejsce. Było tam ponuro i powiewało złą atmosferą.
Nie wiedziałem jak to jest, bo zawsze miałem dobrze. Nigdy nie było mi źle. Nie wyobrażałem sobie żyć jak ci ludzie. Streszczałem się szybko bo bałem się.
Policjant wydarł się na mnie i kazał szukać adwokata. Gdy już chciał mnie wypuścić do pomieszczenia wszedł jakiś inny mężczyzna.
- Stefan! Wybacz że przeszkadzam ale mam dowody że to nie była w 100% wina tego pana. - powiedział
Policjant wziął płytę którą dał mu tamten gość i włożył ją do laptopa.
- Proszę podejść! Zdaję się że zaszło tu pewne nieporozumienie. - skierował słowa w moją stronę.
Okazało się że obok miejsca wypadku były ustawione kamery. Cały wypadek został nagrany. Na nagraniu było widać jak Sonia przechodzi przez ulicę, ale
zatrzymała się i czekała aż przejadę. Nagle ktoś popchnął ją w stronę nadjeżdżającego samochodu. Nic nie widziałem bo byłem zamyślony aż tak że nie patrzyłem na drogę.
Mężczyzna który popchnął Sonię był zamaskowany. Policjant powiedział że będą go poszukiwać. Jednak wspomniał również o tym że ja też nie byłem czysty. Gdy w końcu
wyszedłem postanowiłem pojechać do Sonii, do szpitala. Zatrzymałem się jeszcze przed drzwiami. Spojrzałem w górę. Ale odważyłem się i przekroczyłem próg.
Wszędzie było wielkie zamieszanie. Oczywiście nie obeszło by się bez tłumu fanów. Gdy już w końcu mogłem, podszedłem do recepcji. Recepcjonistka powiedziała
mi gdzie znajduje się Sonia. Gdy wszedłem do pokoju zauważyłem że była już przytomna. Miała rękę zawiązaną w bandażu, a jej skóra na policzku rozścieła się i utworzyła
ślad niczym blizna Popka. Na samym wejściu Sonia nie przywitała mnie zbyt wesoło.
- Jeszcze ciebie tu brakowało! - powiedziała
- Przepraszam, wziąłem winę na siebie ale to nie byłem do końca ja. Policja pokazała mi nagranie. Ktoś cię popchnął! - odparłem
- Ciekawe kto... może Lana? Albo Martyna? Spodziewałabym się tego już po wszystkich! U każdego nie mam już zaufania! - wykrzyknęła
- Jak to... a Sara? - zapytałem
- Sara wyjechała... dowiedziała się o zdradzie Maxa. - odparła
- Jest mi przykro! To ty wrzuciłaś mi ten list do drzwi?
- List? Jaki znów list? Do ciebie też?  - zapytała
-  Tak! Ten z ,,życiowym tekstem''
- Nie.... a co było tam napisane?
-,,Nigdy nie dotrzesz do swojego celu. Ale wiedz że zawsze na drodze do niego, spotkasz ludzi którzy będą cię kochać
i troszczyć się o ciebie bardziej niż o siebie.'' - powiedziałem
- Zaraz! Taki sam tekst zauważyłam pod moimi drzwiami gdy wróciłam do domu... Czy to przypadek?
- Może nie...
Nagle stan Sonii zaczął się pogarszać. Szybko wezwałem lekarza. Z trudem patrzyłem na to co się dzieję. Lekarze wyprosili mnie. Usiadłem na krześle na przeciwko
pokoju. Byłem głupi. Myślałem że to Martyna ale od samego początku była to Sonia. To ona mi pomagała, troszczyła się o mnie i nie chciała żeby mi się coś stało.
Tak bardzo, że aż pokłóciła się z swoimi przyjaciółmi, i przestała nad sobą panować. Wyszedłem z szpitala. Przed wejściem stała Martyna.
Zastanawiałem się co ona tu robi.
Chciałem ją ominąć ale odezwała się do mnie,
- Ney, Ja ci wierzę, słyszałam o wszystkim
- Co? Ale skąd? - zapytałem
- Bo wiem dokładnie kto to był.
- Ale kto?
- Ten który popchnął Sonię
- No to kto to?
- Powiem ci w środku ok? - powiedziała
Zgodziłem się. Usiedliśmy. Nagle podszedł do mnie lekarz i powiedział że z Sonią jest źle. Prawdo podobnie nie będzie mogła chodzić.
Załamałem się totalnie. Wyruszyłem w stronę Sonii.
Leżała już bez sił.
Ucieszyłem się kiedy powiedziała w drzwiach moje imię.
- Neymar! Zdecydowałeś się już? Wiesz z kim chcesz być? - zapytała
- Tak! Z tobą! Już nigdy nic ci nie zrobię! - powiedziałem
Po policzku spływała jej łza. Przytuliła mnie najmocniej jak mogła.