- Oglądamy jutro mecz Realu z Barceloną? - zapytał na wejściu
Zastanawiałam się co mu odpowiedzieć. Bardziej chciałam zobaczyć go na żywo, a nie tylko w telewizji w końcu halo! Jesteśmy w Barcelonie! Ale po tym co zaprezentował sobą Neymar trochę odechciało mi się na niego patrzeć.
- Przemyślę to! - odparłam
- Wiesz.. rozmawiałem dzisiaj z Darią! Możemy się zamienić pokojami jak chcesz! W końcu nie będziesz musiała ze mną dzielić łóżka! - rzekł Marcel
- I tak go z tobą nie dzieliłam! Ale ok! To dobry pomysł!- powiedziałam
Przebrałam się w inne ciuchy i postanowiłam odwiedzić Darię. Chciałam jej powiedzieć co dzisiaj mnie spotkało. Miałam tylko nadzieję że ze chce mnie posłuchać. Na szczęście zawsze mogłam się przy niej otworzyć. Streszczałam się od początku aż do końca, a ona przytakiwała z ciekawością.
- Bez przesady! Za bardzo na niego naciskasz! Dopiero co się poznaliście! Daj mu do przemyślenia to co się wydarzyło! Daj mu czas! Im bardziej będziesz powiększać wasze relacje, tym bardziej on będzie robił postępy. - odparła
- Może i masz rację... może to wszystko za szybko się dzieje... wiem! Spotkam się z nim jutro! Co ty na to? - zapytałam
- Znów się chcesz z nim spotykać? - zapytała zmieniając ton
- Tak, a co? Znów robię coś źle? - odparłam
- Nie... bo widzisz. Cały czas spędzasz z Neymarem a tak bardzo chciałaś się ze mną spotkać i teraz gdy jesteśmy w końcu razem to...
- To co? Wiesz rozumiem cię ale ja również mam swoje życie... Byłyśmy przecież wczoraj na długim spacerze! Chcesz iść gdzieś znowu? - przerwałam
- Jeżeli to dla ciebie jakiś problem to darujmy sobie. Dobra zapomnijmy o tej sytuacji ok? - rzekła Daria
- Ok! Tak będzie najlepiej! - powiedziałam, po czym przytuliłam Darię,
Kilka minut potem razem z Darią i Marcelem zaczęliśmy zamieniać się pokojami. Oczywiście nic nie mogło przejść bez problemowo. Ciągle jakieś kłótnie, kto gdzie śpi, czyja szafa jest czyja... Nie powiem, miałam już tego serdecznie dosyć. Nie chciałam mieć już z nim konfliktów. Zresztą, on chyba ze mną też nie chciał. Postanowiłam znów zagłębić się z nim w jakiś temat. Widać że chłopak nie miał ochoty na rozmowy, ale ze mną chętnie by pogadał. Poznaliśmy siebie bliżej. Szczerzę to trudno mi wybrać które rozmowy są lepsze. Te z Neymarem czy te z Marcelem? To był trudny wybór... ale jak na razie nie chciałam ,,czegoś więcej'' z żadnym z nich. A może teraz to Oda mi coś poradzi?! W sumie to wątpię aby jej rady się jakkolwiek sprawdziły ale zawsze można było na nią liczyć... kogo ja tu oszukuję... jedyne w czym mi pomagała to w rysowaniu figur geometrycznych.
Położyłam się na łóżku przytłoczona myślami jak uciążliwymi głazami. Nagle mój telefon zaczął wydawać jakieś dźwięki. Odblokowałam go. To był SMS od Neymara.. chciał się spotkać. Zastanawiałam się czy iść, ale zdecydowałam się że dam mu jeszcze szansę. Wychodząc z pokoju w pośpiechu zapomniałam zamknąć drzwi. Wyszłam nie zwracając na to uwagi. Umówiliśmy się przy małym barze niedaleko stadionu. Byłam ciekawa co takiego ode mnie chciał. Usiadłam przy tym samym stoliku co on i przywitałam się.
- Cześć, co takiego chciałeś ? - zapytałam
- Jeżeli ci w czymś przeszkodziłem to przepraszam, ale mam pewną propozycję - odparł
- Propozycję? Hmm ok! Słucham! - powiedziałam ściszając głos
- Zostały mi jeszcze 2 bilety na mecz i nie mam komu ich oddać! Może chciałabyś z nich skorzystać? - powiedział Ney
- Eeee... chętnie ale wiesz... nie mam w swoim gronie znajomych kogoś... kto.... no wiesz skusił by się ze mną iść... - odpowiedziałam wpatrując się w stolik
- Nie ma sprawy! Mogę dać ci jeden a drugi oddam komuś innemu. To co? Bierzesz? - znów zapytał
- Dobrze, to daj już te 2! Może zapytam przyjaciółkę! Ile płacę? - rzekłam
- Nic nie płacisz. To za darmo. Z bliskimi nie robię transakcji na takiej podstawie! - odparł
- Z ,,bliskimi'' czyli jestem dla niego bliska? Ale jak? Jako przyjaciółka, koleżanka? - pomyślałam
- W jaki sposób jestem dla ciebie no wiesz.. bliska? - zapytałam cicho z ciekawością.
- Eee... no wiesz, dużo ze sobą rozmawiamy i dobrze się rozumiemy... chyba przyjaciele, nie sądzisz? - odparł
- Tak jasne... przyjaciele.. - wyszeptałam i odeszłam żegnając się. Po drodze myślałam jeszcze komu przekazać bilety. Oczywiście że na pierwszą myśl nasunęła mi się Daria ale potem przypomniało mi się jak Marcel mówił coś o meczu... w sumie to nie chciałam mu za bardzo dawać tego biletu bo... to Marcel, jego nie lubimy, ale wydawało mi się że w głębi duszy jest całkiem innym człowiekiem.
( Z perspektywy Neymara)
Gdy Stella odeszła, zacząłem się zastanawiać czy wszystko dobrze powiedziałem. Może ona robiła sobie jakieś nadzieje? Chciałem jej to powiedzieć ale znając życie pomyślała by sobie że jestem jakimś dzieciorobem, frajerem który tylko podrywa laski a potem je zostawia itp. Postanowiłem że wstrzymam się jeszcze z tym do pewnego momentu. Ale w pewnym czasie będę musiał jej powiedzieć prawdę, po prostu nie wytrzymam bo ciągle będzie krążyć w okół mnie, a ja będę omijał okazję aby być z nią na poważnie.Chociaż po kliku udanych związkach,
I po kilku toksycznych,
Po przeżytej ''miłości życia'',
I po doświadczeniu ''miłości'' bez wzajemności,
Po kilku usłyszanych ''kocham cię'',
I po kilku ''spierda*aj'' ,
Po zapewnieniach i obietnicach,
Tych spełnionych i nie spełnionych,
Po byciu z kimś,
I po tęsknocie za kimś
Śmiało stwierdzam że... MIŁOŚĆ NIE ISTNIEJE!
Aron ;3