UWAGA PRZENOSIMY SIĘ!!! TUTAJ ------> http://jestesdrogadolepszegozycia.blogspot.com :D
TEN BLOG OD DZISIAJ NIE FUNKCJONUJE!!!
DO WIDZENIA!!! :DDD ZAPRASZAMY NA NOWEGO BLOGA
The dream story ~ Królowe własnych bajek
wtorek, 29 grudnia 2015
niedziela, 29 listopada 2015
''Więcej niż serce'' Rozdział 2
Rozdział 2 ''Chciałabym być chciana''
W oczach łzy, strach, smutek, złość... czytając dalej artykuł, trzęsły mi się ręce... łzy płynęły strumieniami. ''Wczoraj w godzinach 22:00 - 24:00 doszło do śmiertelnego wypadku w którym zginęła jedna z najpopularniejszych projektantek w Hiszpanii, Aniela Garcia''. Rzuciłam gazetę i szybko ruszyłam w stronę pokoju. Nie mogłam przestać płakać. Chciałam jak najszybciej dowiedzieć się czy to w ogóle prawda. Wzięłam do ręki mój telefon i szybko wpisałam w wyszukiwarkę to dołujące hasło.. Niestety wszystko było prawdą. Media huczały.. a ja zostałam sama. Dosłownie sama. Nie miałam już nikogo....
2 dni później...
Myślałam że nic gorszego mi się już nie przytrafi... no tak, myślałam... teraz nie wiem czy mam być wdzięczna mamie że nie wystąpiłam na pokazie? Czy jednak zła za to, że to była jedyna taka okazja w moim życiu którą zaprzepaściłam.. i tak to nie ma sensu, przecież jej już nie ma. W jednym dniu zawaliło się moje życie. Gdy już powoli pozbierałam się po tej tragedii, do pokoju wszedł lekarz. Popatrzył na mnie i stwierdził diagnozę. Właśnie umierałam. Jeśli w najbliższych tygodniach nie znajdą dla mnie dawcy serca... pożegnam się z tym światem. Płakałam jeszcze głośniej. Tak głośno że słyszeli mnie nawet inni pacjenci leżący w sąsiednich pokojach. Wyszłam na świeże powietrze. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Myślałam... i myślałam kiedy nagle usłyszałam niepokojący dźwięk piszczących opon. Auto prawie wjechało na mnie. Prawie, bo w jednej sekundzie poczułam czyjeś dłonie na moim tułowiu które odciągają mnie od ulicy. Otarłam łzy i spojrzałam w tył. Moim oczom ukazał się tajemniczy brunet o ciemnej karnacji i brązowych oczach. Patrzył na mnie chwile. Miałam wrażenie że gdzieś go już widziałam. Ten chłopak uratował mi życie...
- Przepraszam... zauważyłem Cię i... - odparł.
- Nie przepraszaj... gdyby nie ty znalazłabym się pod kołami. - przerwałam.
Miałam już się wracać do budynku kiedy nagle powiedział:
- Widziałem Cię wczoraj... nie wiem czy ty widziałaś mnie... - odparł.
Wiedziałam że już go skądś znam.
- Tak... przyglądałeś mi się.. prawda? - zapytałam.
- Możliwe. Nie chcę ci już zabierać czasu.. - odparł i miał już wsiadać do czarnego porsche.
- Nie zabierasz. Wręcz przeciwnie. - powiedziałam.
- Eh.. nie masz czasu na jakieś zakupy albo twoje sprawy? Wiesz, jesteś dzieckiem szczęścia. Cantelle prawda? Jestem Neymar. - odpowiedział.
- Miło Cię poznać. - odparłam.
- Wyglądasz na smutną. Coś się stało? - zapytał.
- Nie... zresztą nie twoja sprawa. - powiedziałam.
- Dobrze.. tylko pytam. Jakbyś potrzebowała pomocy lub chciałabyś pogadać, to tu masz moją wizytówkę. - powiedział i odszedł.
Popatrzyłam na wizytówkę. Neymar Da Silva Santos Jr. Nie ukrywam, zaciekawiła mnie jego osoba.
Gdy mogłam już spokojnie wyjść, w szybki sposób przetransportowałam się do domu. W szybki.. zadzwoniłam po lokaja. Zawsze po mnie przyjeżdżał. Opowiedział mi historię... jak to się stało że mamusia zginęła. Federico (bo tak miał na imię) powiedział że ma dla mnie niespodziankę. Do głowy przychodziło mi wiele pomysłów ale nie spodziewałam się że to, a raczej kogo zastałam w domu mogło nazywać się ''miłą niespodzianką''. Starsza kobieta rażąco przypominająca moją babcię.
- Dzień dobry.. - powiedziała.
- Dzień dobry.. Znamy się? - zapytałam.
- Ehhh... no tak... przypomina Ci coś imię Eliza? - powiedziała.
Po krótkiej rozmowie okazało się że babka Elizka weźmie mnie pod swoją opiekę... czy spotka mnie coś jeszcze gorszego?
2 dni później...
Myślałam że nic gorszego mi się już nie przytrafi... no tak, myślałam... teraz nie wiem czy mam być wdzięczna mamie że nie wystąpiłam na pokazie? Czy jednak zła za to, że to była jedyna taka okazja w moim życiu którą zaprzepaściłam.. i tak to nie ma sensu, przecież jej już nie ma. W jednym dniu zawaliło się moje życie. Gdy już powoli pozbierałam się po tej tragedii, do pokoju wszedł lekarz. Popatrzył na mnie i stwierdził diagnozę. Właśnie umierałam. Jeśli w najbliższych tygodniach nie znajdą dla mnie dawcy serca... pożegnam się z tym światem. Płakałam jeszcze głośniej. Tak głośno że słyszeli mnie nawet inni pacjenci leżący w sąsiednich pokojach. Wyszłam na świeże powietrze. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Myślałam... i myślałam kiedy nagle usłyszałam niepokojący dźwięk piszczących opon. Auto prawie wjechało na mnie. Prawie, bo w jednej sekundzie poczułam czyjeś dłonie na moim tułowiu które odciągają mnie od ulicy. Otarłam łzy i spojrzałam w tył. Moim oczom ukazał się tajemniczy brunet o ciemnej karnacji i brązowych oczach. Patrzył na mnie chwile. Miałam wrażenie że gdzieś go już widziałam. Ten chłopak uratował mi życie...
- Przepraszam... zauważyłem Cię i... - odparł.
- Nie przepraszaj... gdyby nie ty znalazłabym się pod kołami. - przerwałam.
Miałam już się wracać do budynku kiedy nagle powiedział:
- Widziałem Cię wczoraj... nie wiem czy ty widziałaś mnie... - odparł.
Wiedziałam że już go skądś znam.
- Tak... przyglądałeś mi się.. prawda? - zapytałam.
- Możliwe. Nie chcę ci już zabierać czasu.. - odparł i miał już wsiadać do czarnego porsche.
- Nie zabierasz. Wręcz przeciwnie. - powiedziałam.
- Eh.. nie masz czasu na jakieś zakupy albo twoje sprawy? Wiesz, jesteś dzieckiem szczęścia. Cantelle prawda? Jestem Neymar. - odpowiedział.
- Miło Cię poznać. - odparłam.
- Wyglądasz na smutną. Coś się stało? - zapytał.
- Nie... zresztą nie twoja sprawa. - powiedziałam.
- Dobrze.. tylko pytam. Jakbyś potrzebowała pomocy lub chciałabyś pogadać, to tu masz moją wizytówkę. - powiedział i odszedł.
Popatrzyłam na wizytówkę. Neymar Da Silva Santos Jr. Nie ukrywam, zaciekawiła mnie jego osoba.
Gdy mogłam już spokojnie wyjść, w szybki sposób przetransportowałam się do domu. W szybki.. zadzwoniłam po lokaja. Zawsze po mnie przyjeżdżał. Opowiedział mi historię... jak to się stało że mamusia zginęła. Federico (bo tak miał na imię) powiedział że ma dla mnie niespodziankę. Do głowy przychodziło mi wiele pomysłów ale nie spodziewałam się że to, a raczej kogo zastałam w domu mogło nazywać się ''miłą niespodzianką''. Starsza kobieta rażąco przypominająca moją babcię.
- Dzień dobry.. - powiedziała.
- Dzień dobry.. Znamy się? - zapytałam.
- Ehhh... no tak... przypomina Ci coś imię Eliza? - powiedziała.
Po krótkiej rozmowie okazało się że babka Elizka weźmie mnie pod swoją opiekę... czy spotka mnie coś jeszcze gorszego?
Rozdział 2 "Czasem nawet w dobrym człowieku może być odrobina dobra"
***UWAGA***
Zmieniłam imiona przyjaciółek Vanessy.
Patrycja - Sofie
Iza - Cana
***UWAGA***
-Mój prezent dostaniesz dopiero w Hiszpani.. O ile mnie tam zabierzesz. - Powiedziała w pół smutna, w pół szczęśliwa Livia.
-Słuchajcie, teraz jeszcze nie wiem kogo zabiorę, ale dam wam znać o 18-Odrzekłam.
-Córciu, ja nie wiem czy zdążysz...-Rzekła matka.
-Ale z czym mam nie zdążyć?- Spytałam.
-Nie widziałaś jeszcze? Lot jest dziś o 19;45.
-Jak to?! - Spojrzałam na jeden z trzech biletów. - O jezu rzeczywiście! Dziewczyny, napiszę do was o 16.
*** O 16 ***
Hmm.. Livię na pewno zabiorę ze sobą.. Ale wybierając pomiędzy Caną i Sofie? .. Z Sofie się lepiej dogaduje, zaś Cana jest przy mnie gdy jest mi źle.. Trudno. Wezmę z sobą Sofie!
Od razu wyciągnęłam mojego białego iphona i wystukałam wiadomość do Sofie że ona jedzie ze mną i Liv, do Cany wolałam zadzwonić. Dziewczyna była na prawdę smutna, ale uszanowała mój wybór. To myślenie zajęło mi dobre 30 min, więc postanowiłam zacząć się pakować. Pakowałam już ostatnie rzeczy, gdy matka zawołała mnie, bo martwiła się że się spóźnimy. Ona po prostu chce mnie się pozbyć! .. To przykre z jednej strony, ale sama jej nie nawidzę ponieważ zawsze troszczyła się bardziej o Majkę.. Z zamyśleń wyrwały mnie Sofie i Livia, weszły do pokoju jak gdyby nigdy nic.. Bezczelność!
-Istnieje takie coś jak pukanie-Powiedziałam dość sarkastycznie.
-Van, nie ma czasu na żarty! Mamy 40 min żeby dojechać!-Powiedziała przejęta Sofie.
-Okay, już jestem gotowa-Powiedziałam i energicznie zabrałam wszystkie swoje walizki, spoglądając na ten pokój ostatni raz.. Ojciec zapakował wszystkie walizki do bagażnika i ruszyliśmy na lotnisko, po 20 minutach byliśmy na lotnisku, zostało jeszcze trochę czasu więc przeglądałam ig, snapa itp. Po paru minutach nasze walizki poszły w odprawę, a my mogłyśmy udać się do samolotu. Leciałyśmy pierwszą klasą więc nie było tu zbyt wielu ludzi. Usiadłam obok okna a Livia w środku. Założyłam moja białe słuchawki i włączyłam ukochaną playlistę z Brazylijskimi piosenkami.. Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam w krainę morfeusza...
Po godzinie "drzemki" obudziła mnie Sofie, mówiąc że Stewardessa zaraz przyniesie nam desery, i czy mam ochotę zjeść je z nimi. Oczywiście zgodziłam się. Wyłączyłam muzykę i zaczęłam przeglądać portal społecznościowy z wszystkimi newsami z Madrytu. Zobaczyłam tam pewną wiadomość o wypadku.. Zachciało mi się płakać jak 2-letniemu dziecku.. Łzy same spływały mi po policzkach, nie kontrolowałam tego..
-Jezus Vanessa co Ci jest?! - Wykrzyczała zaniepokojona Liv.
-S-s-sama zobacz...-Zaczęłam się straszliwie jąkać, coś kuło mnie w sercu, myślałam że nie wytrzymam..
-Jak to twoi rodzice nie żyją?!
-Jak wracali, ciężarówka uderzyła w nich.. Wyjechała nagle z zakrętu..-Powiedziałam ochrypłym głosem.
-Nie płacz.. Wszystko się ułoży..- W tym momencie telefon zaczął mi wibrować, na wyświetlaczu ukazała się twarz Majki. Odebrałam telefon bez zastanowienia.
-Halo Vanessa! - Wykrzyczała mi do telefonu siostra.
-T-t-tak? - Powiedziałam znów się jąkając.
Maja pov's ;
-Halo Vanessa! - Krzyknęłam do telefonu.
-T-t-tak? - Powiedziała przerażona, chyba już wie..
-Wiesz już o rodzicach? - Spytałam spokojnie.
-Tak..
-No więc przylecę jutro do Ciebie do Barcelony, muszę tam zrobić parę sesji więc od razu powspieram Cię..-Rzekłam
-Ehh..Nie wiem czy to dobry pomysł, ale jesteśmy siostrami więc powinnyśmy się wspierać w tak trudnej sytuacji..-Odpowiedziała.- O której masz samolot?
-Przed 8 rano, będę po południu.
-Ok, pa..
-Pa siostruś..-Ostatecznie pożegnałam się z siostrą.
Szkoda mi jej tak bardzo, nie widziałyśmy się rok. Dobrze że ma przy sobie przyjaciółki, sama zrobiła by sobie krzywdę jak dawniej.. Od 13 lat zaczęła się ciąć. Wiedziałam o tym tylko ja, chciałam jej pomóc, ale ludzie których bardzo kochała szybko odchodzili. Dlatego jest teraz pieprzoną egoistką w oczach innych. Nie nawidzi jej wiele osób, ale to jej wina? Owszem zachowuje się jak jakaś paniusia, egoistka i kto wie jeszcze jak. Ale przeszła swoje w życiu okej? Nikt nie zna jej przeszłości tak dobrze jak ja.. Kiedy wyjechałam do Anglii znienawidziła mnie, podobno znowu się cięła... Moje myślenie przerwał mi telefon. Dzwonił szef mojej agencji modelingowej. Miałam przygotować album z nowymi zdjęciami. Kurwa, nie zrobiłam tego! Jestem w totalnej rozsypce..
Vanessa pov's ;
Siedzę już od dwóch godzin w tym jebanym samolocie, dalej jest mi cholernie źle.. Sofie odpłynęła a Livia składa jakieś podania... Moje życie nie ma sensu, rodzice podzielili ich spadek i mamy wstawić się z Majką w Polsce za miesiąc o jakieś papiery co do podziału majątku. Musimy też wystawić dom na sprzedaż, postanowiłam że wynajmiemy jakiś dom. Przy okazji muszę porozglądać się na necie za czymś. Nagle miła Stewardessa obudziła Sofie i grzecznie kazała wszystkim zapiąć pasy ponieważ lądujemy. Wysiadłyśmy z samolotu, mamy już nasze walizki, rodzice mówili coś że wujek nas odbierze. Tylko gdzie on do cholery jasnej jest?!
-Emm.. Vanessa, twój wujek to Luis Enrique ? - Pyta zaciekawiona Liv.
-Tak, a co widzisz go gdzieś? Miał tu po nas przyjechać! - Mówię rozzłoszczona.
-Właściwie to stoi tam- Wskazała na trenera Blaugrany.
-Ohh, to on! Chodźcie szybko! - Podbiegłam do wujka i rzuciłam mu się na szyję.
-Vanessa ależ ty wyrosłaś! - Powiedział.
-Oj wujku nie przesadzaj. Przy okazji to jest Sofie, a to Livia- Dziewczyny przedstawiają się.
-Słuchajcie, z powodu zaistniałej sytuacji, zamieszkacie u mnie, mam wolne 2 pokoje. Dacie radę? - Pyta uśmiechnięty.
-Tak, tak-Odpowiadam.Po chwili jedziemy już do domu Enrique. Wujek wyciągnął wszystkie walizki i weszłyśmy do środka. Dom był na prawdę nieźle urządzony!
-Czujcie się jak u siebie w domu, dziewczęta-Rzekł wujek.Wszystkie od razu pobiegłyśmy na górę. Ustaliłyśmy że ja z Livią mamy wspólny pokój, a Sofie obok nas.Będzie do nas wpadać co wieczór, żeby nie
było jej smutno. Nasz pokój był cudowny, było wyjście na balkon i piękny widok na miasto. Pokój prezentował się tak :
Sofie zaś wyglądał tak ;
Zmieniłam imiona przyjaciółek Vanessy.
Patrycja - Sofie
Iza - Cana
***UWAGA***
-Mój prezent dostaniesz dopiero w Hiszpani.. O ile mnie tam zabierzesz. - Powiedziała w pół smutna, w pół szczęśliwa Livia.
-Słuchajcie, teraz jeszcze nie wiem kogo zabiorę, ale dam wam znać o 18-Odrzekłam.
-Córciu, ja nie wiem czy zdążysz...-Rzekła matka.
-Ale z czym mam nie zdążyć?- Spytałam.
-Nie widziałaś jeszcze? Lot jest dziś o 19;45.
-Jak to?! - Spojrzałam na jeden z trzech biletów. - O jezu rzeczywiście! Dziewczyny, napiszę do was o 16.
*** O 16 ***
Hmm.. Livię na pewno zabiorę ze sobą.. Ale wybierając pomiędzy Caną i Sofie? .. Z Sofie się lepiej dogaduje, zaś Cana jest przy mnie gdy jest mi źle.. Trudno. Wezmę z sobą Sofie!
Od razu wyciągnęłam mojego białego iphona i wystukałam wiadomość do Sofie że ona jedzie ze mną i Liv, do Cany wolałam zadzwonić. Dziewczyna była na prawdę smutna, ale uszanowała mój wybór. To myślenie zajęło mi dobre 30 min, więc postanowiłam zacząć się pakować. Pakowałam już ostatnie rzeczy, gdy matka zawołała mnie, bo martwiła się że się spóźnimy. Ona po prostu chce mnie się pozbyć! .. To przykre z jednej strony, ale sama jej nie nawidzę ponieważ zawsze troszczyła się bardziej o Majkę.. Z zamyśleń wyrwały mnie Sofie i Livia, weszły do pokoju jak gdyby nigdy nic.. Bezczelność!
-Istnieje takie coś jak pukanie-Powiedziałam dość sarkastycznie.
-Van, nie ma czasu na żarty! Mamy 40 min żeby dojechać!-Powiedziała przejęta Sofie.
-Okay, już jestem gotowa-Powiedziałam i energicznie zabrałam wszystkie swoje walizki, spoglądając na ten pokój ostatni raz.. Ojciec zapakował wszystkie walizki do bagażnika i ruszyliśmy na lotnisko, po 20 minutach byliśmy na lotnisku, zostało jeszcze trochę czasu więc przeglądałam ig, snapa itp. Po paru minutach nasze walizki poszły w odprawę, a my mogłyśmy udać się do samolotu. Leciałyśmy pierwszą klasą więc nie było tu zbyt wielu ludzi. Usiadłam obok okna a Livia w środku. Założyłam moja białe słuchawki i włączyłam ukochaną playlistę z Brazylijskimi piosenkami.. Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam w krainę morfeusza...
Po godzinie "drzemki" obudziła mnie Sofie, mówiąc że Stewardessa zaraz przyniesie nam desery, i czy mam ochotę zjeść je z nimi. Oczywiście zgodziłam się. Wyłączyłam muzykę i zaczęłam przeglądać portal społecznościowy z wszystkimi newsami z Madrytu. Zobaczyłam tam pewną wiadomość o wypadku.. Zachciało mi się płakać jak 2-letniemu dziecku.. Łzy same spływały mi po policzkach, nie kontrolowałam tego..
-Jezus Vanessa co Ci jest?! - Wykrzyczała zaniepokojona Liv.
-S-s-sama zobacz...-Zaczęłam się straszliwie jąkać, coś kuło mnie w sercu, myślałam że nie wytrzymam..
-Jak to twoi rodzice nie żyją?!
-Jak wracali, ciężarówka uderzyła w nich.. Wyjechała nagle z zakrętu..-Powiedziałam ochrypłym głosem.
-Nie płacz.. Wszystko się ułoży..- W tym momencie telefon zaczął mi wibrować, na wyświetlaczu ukazała się twarz Majki. Odebrałam telefon bez zastanowienia.
-Halo Vanessa! - Wykrzyczała mi do telefonu siostra.
-T-t-tak? - Powiedziałam znów się jąkając.
Maja pov's ;
-Halo Vanessa! - Krzyknęłam do telefonu.
-T-t-tak? - Powiedziała przerażona, chyba już wie..
-Wiesz już o rodzicach? - Spytałam spokojnie.
-Tak..
-No więc przylecę jutro do Ciebie do Barcelony, muszę tam zrobić parę sesji więc od razu powspieram Cię..-Rzekłam
-Ehh..Nie wiem czy to dobry pomysł, ale jesteśmy siostrami więc powinnyśmy się wspierać w tak trudnej sytuacji..-Odpowiedziała.- O której masz samolot?
-Przed 8 rano, będę po południu.
-Ok, pa..
-Pa siostruś..-Ostatecznie pożegnałam się z siostrą.
Szkoda mi jej tak bardzo, nie widziałyśmy się rok. Dobrze że ma przy sobie przyjaciółki, sama zrobiła by sobie krzywdę jak dawniej.. Od 13 lat zaczęła się ciąć. Wiedziałam o tym tylko ja, chciałam jej pomóc, ale ludzie których bardzo kochała szybko odchodzili. Dlatego jest teraz pieprzoną egoistką w oczach innych. Nie nawidzi jej wiele osób, ale to jej wina? Owszem zachowuje się jak jakaś paniusia, egoistka i kto wie jeszcze jak. Ale przeszła swoje w życiu okej? Nikt nie zna jej przeszłości tak dobrze jak ja.. Kiedy wyjechałam do Anglii znienawidziła mnie, podobno znowu się cięła... Moje myślenie przerwał mi telefon. Dzwonił szef mojej agencji modelingowej. Miałam przygotować album z nowymi zdjęciami. Kurwa, nie zrobiłam tego! Jestem w totalnej rozsypce..
Vanessa pov's ;
Siedzę już od dwóch godzin w tym jebanym samolocie, dalej jest mi cholernie źle.. Sofie odpłynęła a Livia składa jakieś podania... Moje życie nie ma sensu, rodzice podzielili ich spadek i mamy wstawić się z Majką w Polsce za miesiąc o jakieś papiery co do podziału majątku. Musimy też wystawić dom na sprzedaż, postanowiłam że wynajmiemy jakiś dom. Przy okazji muszę porozglądać się na necie za czymś. Nagle miła Stewardessa obudziła Sofie i grzecznie kazała wszystkim zapiąć pasy ponieważ lądujemy. Wysiadłyśmy z samolotu, mamy już nasze walizki, rodzice mówili coś że wujek nas odbierze. Tylko gdzie on do cholery jasnej jest?!
-Emm.. Vanessa, twój wujek to Luis Enrique ? - Pyta zaciekawiona Liv.
-Tak, a co widzisz go gdzieś? Miał tu po nas przyjechać! - Mówię rozzłoszczona.
-Właściwie to stoi tam- Wskazała na trenera Blaugrany.
-Ohh, to on! Chodźcie szybko! - Podbiegłam do wujka i rzuciłam mu się na szyję.
-Vanessa ależ ty wyrosłaś! - Powiedział.
-Oj wujku nie przesadzaj. Przy okazji to jest Sofie, a to Livia- Dziewczyny przedstawiają się.
-Słuchajcie, z powodu zaistniałej sytuacji, zamieszkacie u mnie, mam wolne 2 pokoje. Dacie radę? - Pyta uśmiechnięty.
-Tak, tak-Odpowiadam.Po chwili jedziemy już do domu Enrique. Wujek wyciągnął wszystkie walizki i weszłyśmy do środka. Dom był na prawdę nieźle urządzony!
-Czujcie się jak u siebie w domu, dziewczęta-Rzekł wujek.Wszystkie od razu pobiegłyśmy na górę. Ustaliłyśmy że ja z Livią mamy wspólny pokój, a Sofie obok nas.Będzie do nas wpadać co wieczór, żeby nie
było jej smutno. Nasz pokój był cudowny, było wyjście na balkon i piękny widok na miasto. Pokój prezentował się tak :
Sofie zaś wyglądał tak ;
Rozpakowałyśmy swoje rzeczy i postanowiłyśmy wyjść na miasto, wcześniej powiadomiłyśmy wujka, on kazał mówić dziewczyną do siebie "wujku". Zgodziły się. Powiedziałam dziewczyną żeby dały mi 30 minut, bo chcę się odświeżyć po podróży i poszłam wziąć prysznic. Gorąca woda spływała strużkami po moim ciele. Ubrałam naszykowane wcześniej ubrania, dodałam lekki makijaż i mogłam już wyjść. Z ubrań postawiłam na to :
Wzięłam szybko swojego ip i zeszłam do dziewczyn. Rozmawiały z wujkiem. To dobrze że się z nim zaprzyjaźniają. Będą się lepiej tu czuły. Ściemniało się bardzo powoli, ponieważ była już 21;30. Przechodziłyśmy obok jakiegoś klubu, więc weszłyśmy do niego. To kogo tam zobaczyłyśmy zwaliło mnie z nóg...
----------------------------------------------------------
Ten rozdział podoba mi się o wiele bardziej
niż wcześniejszy *-* Starałam się napisać
troszkę dłuższy, i chyba mi się to udało :D
Jak myślicie, kogo spotkała tam Vanessa?
/Melissa ;3
piątek, 27 listopada 2015
''Więcej niż serce'' Rozdział 1
Rozdział 1 ''Jestem Cantelle!''
Nazywam się Cantelle Garcia. Mam 17 lat. Co mogę powiedzieć więcej o sobie... każdy powinien kojarzyć moje nazwisko. Jestem jedną z najpopularniejszych nastolatek na świecie! (przynajmniej tak sądzę) Moja mama i jej mąż mają dom mody. Moim marzeniem jest zostanie modelką. Matka obiecała mi, że gdy ukończę 18 lat, będę występować na każdym jej pokazie. Mieszkam w Barcelonie.. uczę się dosyć dobrze.. Nie potrzebuję przyjaciół. Lepiej mi samej. Moja siostra ma na imię Camila ale.. od 2 lat nie mieszka z nami. Wyprowadziła się gdy tylko stała się pełnoletnia. Ogółem najwięcej czasu spędzam na zakupach, pokazach i w salonach piękności.. ostatnio zaczyna mi się to szczerze nudzić..Nadszedł dzień pokazu! No i będę mogła wystąpić. Tak mi obiecała matka. Cały tydzień się przygotowywałam do tego wydarzenia. Już wiem na co będę zwracała szczególną uwagę.
Na początku zaczęło się normalnie. Wydawało się że będzie to najszczęśliwszy dzień w moim życiu. No tak... wydawało mi się. Nagle zaczęłam się źle czuć. Coś mocno kuło mnie w klatce piersiowej. Mimo tego nie chciałam zrezygnować z okazji wystąpienia na pokazie. Przygotowywałam się, dopieszczałam ale nagle zrobiło mi się tak słabo, że nie ustałam na nogach. Ponieważ pokaz się już zaczął, nie mogłam tak po prostu powiedzieć o tym rodzicom. Wstałam z podłogi ale w tym momencie zobaczyła mnie matka. Była przerażona.
- Co Ci się stało? - zapytała
- Nic... tylko coś nagle zaczęło mnie tu boleć. - odparłam wskazując miejsce w którym odczuwałam ból.
- Cante... napij się czegoś.. nie wystąpisz dzisiaj.. - powiedziała Aniela
- Ale jak to?!!? Obiecałaś mi to! Nie wiesz jakie to dla mnie ważne? - przerwałam
- Nie chcę abyś zemdlała na wybiegu! Pójdę po Michaela. Pojedziecie do szpitala. - rzekła
Byłam całkowicie załamana. Czułam że ona coś wie. Nie przepuściła by takiej okazji abym pokazała się na wybiegu. Ona nigdy nie martwiła się o moje zdrowie. Ważniejsza dla niej była praca. Zresztą zdziwiło mnie to, że poświęciła dla mnie chwilę czasu, zamiast oglądać pokaz. Poszłam za mamą i wiedziałam że tak będzie. Michael nie zareagował dobrze na prośbę Anieli. Musiała wręcz go prosić o to aby zawiózł mnie do szpitala. Byłam smutna, zdenerwowana i jednocześnie miałam ochotę o coś uderzyć. Nie mogłam patrzeć na te modeleczki, które występują... ale beze mnie. Zmierzałam w stronę wyjścia. Opuszczając budynek nagle podbiegła do mnie Aniela.
- Wsiadaj do samochodu. Michael Cię zawiezie do szpitala. I opanuj swoje emocje! Wiesz co teraz mogą sobie o nas pomyśleć? - wykrzyczała.
Po policzkach zaczęła mi spływać łza.
- Maleńka, nie płacz bo twoja tapeta ci spłynie. - parsknął pewien mężczyzna ze śmiechem.
- Spier**laj! - wykrzyczałam i wyszłam z budynku.
Godzinę później. Przyjechałam już do szpitala. Lekarze robili mi jakieś badania. Gdy tylko doktor powiedział mi że powinnam zostać przynajmniej do jutra w szpitalu, czułam się jeszcze bardziej zdenerwowana niż przedtem.
- Już cię zarejestrowałem. Jadę do Anieli. Przyjedziemy do ciebie po pokazie... to znaczy Aniela przyjedzie. - powiedział i opuścił pokój.
- ''Super... po prostu wspaniale... najgorszy dzień w życiu..'' - pomyślałam. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, co wydarzy się jeszcze później...
Czekałam na matkę 5 godzin... pokaz powinien się już dawno skończyć, a jej nie było. Poszłam spać. O dziwo udało mi się zasnąć w tym całym napięciu. Obudziłam się następnego dnia. W pokoju nie było żadnych śladów po czyjejś wizycie. Zdziwiłam się mocno. Rano do mojego pokoju przywieziono śniadanie.. to znaczy oni to nazywali śniadaniem. 3 kromki chleba, sałatka i jakaś herbata? Co to w ogóle miało znaczyć? Odstawiłam talerz i wyszłam z pokoju. Chodząc po korytarzu natknęłam się na pewną dziewczynę.
- Hej! To ty jesteś córką Anieli Garcii tak? - odparła.
- Oczywiście! Chcesz autograf? - zapytałam
- Nie... ale wczoraj byłam na pokazie twojej mamy razem z moim bratem, widziałam jak uciekałaś i znalazłam to. - powiedziała wręczając mi mój pierścionek.
- A tak... musiał mi spaść kiedy wychodziłam. Dobrze że jesteś uczciwa... jest on dla mnie na prawdę ważny. - odpowiedziałam.
- Wiesz... to nie ja go znalazłam tylko mój brat. Leży w pokoju nie daleko ciebie. Dostał kontuzji podczas dzisiejszego treningu i przywieźli go tutaj. - powiedziała dziewczyna
- Dziś? To która jest w ogóle godzina? - zapytałam zdziwiona.
- 14:00.. dopiero wstałaś co nie?
- Tak ale to nie istotne.. muszę wykonać pewien telefon.. - powiedziałam i zmierzałam w stronę pokoju kiedy nagle zauważyłam mały kiosk a w nim pełno gazet z zdjęciem zniszczonego samochodu... przypominał mi ten Michaela. Podeszłam bliżej i załamał się. Był to artykuł o wypadku samochodowym. Nic w tym nie było by dziwnego gdyby nie to że zauważyłam niepokojące zdanie ,,Aniela Garcia.... nie żyje''.
1. "Nawet w złym człowieku może być odrobina dobra"
O 6;45 obudził mnie budzik. Uważam że powinnam jeszcze trochę pospać, ale zapomniałam że już jutro jest zakończenie roku szkolnego! Na te ostatnie dni ubierałam się jakoś inaczej, ponieważ chciałam wyglądać lepiej niż wszystkie inne laski. Poleżałam na łóżku jeszcze 5 minut przeglądając różne portale społecznościowe. W końcu zdecydowałam się wstać i wziąć prysznic, umyłam się ulubionym kokosowym szamponem i wyszłam z pod prysznica. Ubrałam swój ulubiony pomarańczowy szlafrok i wyszłam z toalety. Weszłam do garderoby i wybrałam ten strój ;
Postanowiłam na pomarańczowo-czarno-białą bluzkę, pomarańczowo-czarne glany i zwykłe podziurawione jeansy w jasnym odcieniu. Dodatkowo pomalowałam paznokcie na czarno i ubrałam czarną bransoletkę z ćwiekami. Pomalowałam się tak ;
Włosy zostawiłam rozpuszczone, żeby wyglądać bardziej naturalnie, chociaż nie wiem czy przy takim makijażu, da się jeszcze wyglądać "naturalnie".
O 7;15 dostałam s-m-s'a od Livi, tak wyglądała nasza rozmowa ;
Ja - [J]
Livia - [L]
[L] -Hejka mała, przyjść dziś po Ciebie i pójdziemy razem do szkoły? ;*
[J] -Jasne, czekam! <33
[L] -Ok będę za 5 min!
Spakowałam jeszcze do torby telefon, ładowarkę, portfel w razie czego i byłam już gotowa. Po 5 minutach Liv zapukała do drzwi. Wyszłam do przyjaciółki i przytuliłam na
-Ooo jesteś punktualnie! - Zaczęłam rozmowę z
-Jak zawsze! ;) To co idziemy? -
-Okej, a tak w ogóle pamiętasz jeszcze o moich
-Taaak! Są przecież 3 lipca, już za 4 dni. - Odrzekła
-Haha, starzy mówili że mają jakąś mega niespodziankę, a dobrze wiesz że mnie trudno zadowolić. Zresztą, nic lepszego nie mogło by mnie spotkać niż wyprowadzić się i zamieszkać w Hiszpanii. Ten Madryt mi się już znudził..
-Ojj dobrze wiem jak to z tobą jest. Ale skoro mówią że będzie taka odjechana, to może będzie to bilet do tej całej Hiszpanii? Hmm, jak sądzisz? - Zapytała przyjaciółka.
-Nie wiem. Ale skoro Majce zafundowali wyjazd do Londynu na stałe.. Można by się wszystkiego spodziewać. - Odpowiedziałam.
-Możliwe, tylko zastanawiam się jak jej się tam wiedzie. - Odrzekła.
-Nie interesuje mnie ona, wyjechała i już nie istnieje dla mnie. Liczy się przecież tylko to co jest teraz.
-Powiedzmy że masz rację, ale nie powinnaś tak mówić o swojej starszej siostrze. - Znów powiedziała Liv.
-O jezu! Starsza o 4 lata to raz, a dwa to chcesz się teraz kłócić, tak przed samą szkołą?!
-Przepraszam.. - Powiedziała speszona.
-Nie rozmawiajmy już o tym. Przyjdzie jeszcze na to czas, teraz przydało by się iść na lekcje..
Dzień w szkole nie był niczym niezwykle interesującym ale cóż.
Wróciłam do domu o 13;15, i od razu rzuciłam się na łóżko. Ten dzień był dość wyczerpujący bo w szkole były zawody między gminne, ogranizowane zawsze parę dni przed zakończeniem. Oczywiście brałam w nich udział!
Patrycja [ Koleżanka z paczki ] opowiadała nam o romantycznym weekendzie na który pojedzie ze swoim chłopakiem, Adamem. Podobno mają tam przeżyć swój pierwszy raz..
-Ehh jak ja bym chciała się zakochać..- Pomyślałam. - Ale cóż, może kiedyś na pewno nie teraz.
Przy okazji mogła bym do niej napisać czy wpadnie z Izką i Livią, pooglądałybyśmy mecz naszego ukochanego klubu! [FC Barcelony] Dziś ma być El Classico, więc nie możemy go pominąć!
***Parę dni później, na urodzinach Vanessy***
-Ojej mamo dziękuję! Ta sukienka jest cudowna! - Podziękowałam mamie za jeden z wielu prezentów urodzinowych.
-Proszę córciu, ale to nie koniec, chcielibyśmy z tatą żebyś zabrała dwie swoje koleżanki, i pojechała do.. Sama zobacz! - W tym momencie serce zaczęło mi bić szybciej, domyślałam się że mogę pojechać do Hiszpanii na wakacje.
- O jezu! Mamo to bilet do Hiszpanii! I nawet macie już zarezerwowany hotel przy samym Camp Nou! - Teraz to jestem mega szczęśliwa! - Brakuje tylko biletów na mecz... - Pomyślałam.
- No to może teraz prezent od nas? - Zaproponowały dziewczyny z paczki.
- O jezu to przecież trzy bilety na mecz! Zgadaliście się moimi rodzicami?! - Powiedziałam.
- Mój prezent dostaniesz dopiero w Hiszpanii.. O ile mnie tam zabierzesz. - Powiedziała w pół smutna, w pół szczęśliwa Livia.
-----------------------------------------------------------
Jak myślicie kogo zabierze ze sobą Vanessa?
Izkę, Patrycję, Livie, a może Caroline?
Nic jeszcze nie wiadomo ^^ Reszty dowiecie
się w kolejnych częściach opowiadania ^^
Przy okazji muszę was przeprosić za to
wszystko, za ten brak aktywności itp.
ale teraz z pewnością to się zmieni! ;)
Co sądzicie o nowym opowiadaniu?
Ja jestem dumna tak 8,5/10 bo mogłam
to napisać lepiej.. Chciałabym
od razu powiedzieć że nie ustalam
kiedy będą opowiadania dodawane,
po prostu będą się pojawiać kiedy
będę miała wenę! To na tyle ^^ Miłego dnia! <3
/Melissa ;3
-
czwartek, 26 listopada 2015
Więcej niż serce
Dziś przedstawię wam głównych bohaterów (i tych drugoplanowych) mojego nowego opowiadania pt. ''Więcej niż serce'
Historia opowiada o młodej dziewczynie, córce bogatych rodziców, która jednego dnia przeżywa największy koszmar w swoim życiu. Poznajcie Cantelle, jej rodzinę i innych!
Cantelle Garcia (17 l.)
Rozpuszczona nastolatka, przyzwyczajona do tego że jest ''najjaśniejszą gwiazdką''. Nie wie co to przyjaźń i miłość, ponieważ jeszcze nigdy nie miała doświadczenia z osobami, które są jej naprawdę bliskie.
Jej największym marzeniem jest wspiąć się na szczyt drabinki show biznesu i zaistnieć w świecie mody jako modelka. Gdy jednak okazuje się że Cantelle ma nie wiele czasu aby dopiąć swego, odnajduje chłopaka z którym chce żyć do końca swoich dni. Nic jednak nie zdołałaby zrobić, gdyby nie ostatnia, najbliższa jej osoba.
Neymar Da Silva Santos Jr. (23 l.)
Znany piłkarz, oraz napastnik klubu FC Barcelona. Najwięcej czasu spędza w rodzinnym mieście Cantelle, Barcelonie. Ma przyjaciół na których zawsze może liczyć ale z czasem to się zmienia. Gdyby nie jego siostra, prawdopodobnie nigdy nie spotkałby się z Cantelle. Gdy wykazuje się coraz większą nie odpowiedzialnością i dochodzi nawet do przekreślenia jego dalszej kariery, musi podjąć jedną z najważniejszych decyzji w swoim życiu.
Aniela Garcia (43 l.)
Znana z nadużywania środków pielęgnacyjnych i z młodej jak na jej wiek twarzy. Matka Cantelle. Pochodzi z Polski ale 20 lat temu przeprowadziła się do Barcelony, ze względu na jej karierę. Urodziła 2 córki. 19 letnią Camile oraz Cantelle. Posiada jeden z najbardziej znanych w całej Hiszpanii, dom mody. Razem z jej partnerem, chcą do biznesu włączyć Cantelle. Nie chce aby córka miała jakiekolwiek kontakty z jej matką. Jej zdaniem staruszka, namiesza w głowie nastolatce i przekona ją, aby nie podążała dalej za marzeniami matki. Niestety Aniela ginie w wypadku samochodowym wraz z jej mężem.
Michael Garcia (39 l.)
Od niedawna, nowy mąż Anieli. Wraz z nią stworzyli prawdziwy biznes. Nie przepada za córkami Anieli, a najbardziej za Cantelle. Jednak pod wpływem alkoholu powoduje śmiertelny wypadek w którym ginie, wraz z małżonką,
Eliza Walinowicz (70 L.)
Babcia Cantelle, która od zawsze pragnie nauczyć ją kochać. Uważa że zachowanie nastolatki jest złe, i że powinna przestać być samolubna i chciwa. Po jakimś czasie odczuwa smutek, odkąd najważniejsze dla niej osoby, odwróciły się od niej albo po prostu ich już nie ma. Jednak wie że jest kochana tylko przez główną bohaterkę i to dla niej poświęca swoje życie.
Camila Garcia (19 l.)
Po tych wszystkich traumatycznych wydarzeniach, odchodzi od rodziny i przejmuje cały majątek. Z starszą siostrą głównej bohaterki, nikt nie ma kontaktu, do czasu...
PROLOG "Nawet w złym człowieku, może być odrobina dobra"
Vanessa Hernandes (17 lat)
Rozpuszczona dziewczyna z bogatej rodziny, ma w nosie innych.
W szkole ma swoją paczkę z którą się trzyma. O dziwo chcą się z nią przyjaźnić.. Zazwyczaj jest wredna,ale pewien chłopak całkowicie odmienia jej życie...
Livia Federico ( 17 lat )
Przyjaciółka Vanessy, o dziwo jest z ubogiej rodziny.
Vanessa przyjaźni się z nią ponieważ rozumieją się doskonale oraz traktują się jak siostry.
Parę dni przed urodzinami Vanessy spełnia się jej największe marzenie jak i najgorsze co mogło ją spotkać w życiu..
Neymar Da Silva Santos Jr. (22 lat)
Piłkarz pierwszej klasy, pochodzi z Brazyli.
Gra na pozycji napastnika w klubie FC Barcelona.
Pewnego dnia na Camp Nou poznaję pewną dziewczynę.
Czy ona odwróci jego świat do góry nogami?
Czy ona będzie w stanie się zmienić dla niego ? ..
Reszta ;
-Rodzice Vanessy
-Rodzice Livi
- Drużyna FCB i ich wybranki
-Pozostali ..
Subskrybuj:
Posty (Atom)










