niedziela, 29 listopada 2015

''Więcej niż serce'' Rozdział 2

Rozdział 2 ''Chciałabym być chciana'' W oczach łzy, strach, smutek, złość... czytając dalej artykuł, trzęsły mi się ręce... łzy płynęły strumieniami. ''Wczoraj w godzinach 22:00 - 24:00 doszło do śmiertelnego wypadku w którym zginęła jedna z najpopularniejszych projektantek w Hiszpanii, Aniela Garcia''. Rzuciłam gazetę i szybko ruszyłam w stronę pokoju. Nie mogłam przestać płakać. Chciałam jak najszybciej dowiedzieć się czy to w ogóle prawda. Wzięłam do ręki mój telefon i szybko wpisałam w wyszukiwarkę to dołujące hasło.. Niestety wszystko było prawdą. Media huczały.. a ja zostałam sama. Dosłownie sama. Nie miałam już nikogo....

2 dni później...
Myślałam że nic gorszego mi się już nie przytrafi... no tak, myślałam... teraz nie wiem czy mam być wdzięczna mamie że nie wystąpiłam na pokazie? Czy jednak zła za to, że to była jedyna taka okazja w moim życiu którą zaprzepaściłam.. i tak to nie ma sensu, przecież jej już nie ma. W jednym dniu zawaliło się moje życie. Gdy już powoli pozbierałam się po tej tragedii, do pokoju wszedł lekarz. Popatrzył na mnie i stwierdził diagnozę. Właśnie umierałam. Jeśli w najbliższych tygodniach nie znajdą dla mnie dawcy serca... pożegnam się z tym światem. Płakałam jeszcze głośniej. Tak głośno że słyszeli mnie nawet inni pacjenci leżący w sąsiednich pokojach. Wyszłam na świeże powietrze. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Myślałam... i myślałam kiedy nagle usłyszałam niepokojący dźwięk piszczących opon. Auto prawie wjechało na mnie. Prawie, bo w jednej sekundzie poczułam czyjeś dłonie na moim tułowiu które odciągają mnie od ulicy. Otarłam łzy i spojrzałam w tył. Moim oczom ukazał się tajemniczy brunet o ciemnej karnacji i brązowych oczach. Patrzył na mnie chwile. Miałam wrażenie że gdzieś go już widziałam. Ten chłopak uratował mi życie...
- Przepraszam... zauważyłem Cię i... - odparł.
- Nie przepraszaj... gdyby nie ty znalazłabym się pod kołami. - przerwałam.
Miałam już się wracać do budynku kiedy nagle powiedział:
- Widziałem Cię wczoraj... nie wiem czy ty widziałaś mnie... - odparł.
Wiedziałam że już go skądś znam.
- Tak... przyglądałeś mi się.. prawda? - zapytałam.
- Możliwe. Nie chcę ci już zabierać czasu.. - odparł i miał już wsiadać do czarnego porsche.
- Nie zabierasz. Wręcz przeciwnie. - powiedziałam.
- Eh.. nie masz czasu na jakieś zakupy albo twoje sprawy? Wiesz, jesteś dzieckiem szczęścia. Cantelle prawda? Jestem Neymar. - odpowiedział.
- Miło Cię poznać. - odparłam.
- Wyglądasz na smutną. Coś się stało? - zapytał.
- Nie... zresztą nie twoja sprawa. - powiedziałam.
- Dobrze.. tylko pytam. Jakbyś potrzebowała pomocy lub chciałabyś pogadać, to tu masz moją wizytówkę. - powiedział i odszedł.
Popatrzyłam na wizytówkę. Neymar Da Silva Santos Jr. Nie ukrywam, zaciekawiła mnie jego osoba.
Gdy mogłam już spokojnie wyjść, w szybki sposób przetransportowałam się do domu. W szybki.. zadzwoniłam po lokaja. Zawsze po mnie przyjeżdżał. Opowiedział mi historię... jak to się stało że mamusia zginęła. Federico (bo tak miał na imię) powiedział że ma dla mnie niespodziankę. Do głowy przychodziło mi wiele pomysłów ale nie spodziewałam się że to, a raczej kogo zastałam w domu mogło nazywać się ''miłą niespodzianką''. Starsza kobieta rażąco przypominająca moją babcię.
- Dzień dobry.. - powiedziała.
- Dzień dobry.. Znamy się? - zapytałam.
- Ehhh... no tak... przypomina Ci coś imię Eliza? - powiedziała.
Po krótkiej rozmowie okazało się że babka Elizka weźmie mnie pod swoją opiekę... czy spotka mnie coś jeszcze gorszego?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz