Gdy przyszłam do domu, zaczęły mnie dręczyć różnego rodzaju myśli...A co jeśli sobie pomyśli że się w nim bujam?
Może rzeczywiście nie powinnam się z nim spotykać, ale trzeba też mieć jakiś kontakt z ludźmi. Następnego dnia, postanowiłam że zabiorę się trochę za przygotowania do wyjazdu. Miałam w planach iść do jakiegoś sklepu i kupić walizkę. Po drodze trochę myślałam... o Darii i Marcelu..Zatrzymałam się w jakimś kiosku. Chciałam kupić paczkę zapałek i jakieś gumy do żucia. Mój wzrok przykuł mężczyzna na okładce jednego z magazynów sportowych. Wyglądał jakby cały czas na mnie spoglądał swoimi pięknymi oczami. Znałam go z telewizji... i czasami nawet gdzieś w jakieś gazecie... ale na tym zdjęciu wydawał się jeszcze piękniejszy... nie żeby coś... ale wydawało mi się że jest idealny. Szybko kupiłam potrzebne rzeczy. Wróciłam do domu. Byłam jego ciekawa. Chciałam się o nim czegoś dowiedzieć. Wpisałam w przeglądarkę jego imię i nazwisko... na zdjęciach wydawał się jeszcze piękniejszy... był piłkarzem... z entuzjazmem wzięłam się za czytanie jego biografii na wikipedii. Z lektury nie dowiedziałam się zbytnio nic ciekawego... ale bardzo mnie zainteresowała jego historia. Dowiedziałam się też że spędza dużo czasu w Barcelonie... może go tam spotkam? Po pewnej chwili ocknęłam się. Nie poznawałam siebie. Szybko zadzwoniłam do Darii.
- Daria? Przeszkadzam ci? - zapytałam
- Nie! To bardzo dobrze że dzwonisz! Mam świetną wiadomość! - odparła
- Jaką? - powiedziałam lekko podekscytowana
- Polecę z tobą do Barcy! To będzie taki spóźniony prezent urodzinowy!
- Nie wierzę że się dla mnie tak poświęcasz! Dziękuję ci z całego serca! Jesteś dla mnie najważniejsza! - rzekłam z łzami w oczach nie wierząc że już niedługo ją spotkam.
Kilka dni później. Nastał dzień wyjazdu. Oda zawiozła mnie na lotnisko. Za chwilę miało spełnić się moje odwieczne marzenie! Umówiłam się z Darią w kawiarence na lotnisku. Gdy wysiadłam z samochodu, czułam jakby moje serce biło coraz mocniej, i coraz mocniej. Otworzyłam drzwi do kawiarenki. Przy stoliku siedziała jakaś dziewczyna. Łzy zaczęły mi się lać strumieniami. Podeszłam do stolika i odparłam cicho
- Nie wierzę!
- Stella! To ty? Nie poznałam cię! Na zdjęciach wyglądałaś trochę inaczej! - powiedziała
Chwilę później przytuliła mnie mocno. Nie wiedziałam co właśnie czuję. Znałyśmy się od 7 lat i nigdy wcześniej nie widziałyśmy. Całe 2 godziny chodziłyśmy po lotnisku i rozmawiałyśmy. Szczerze to wydawała się innym człowiekiem. Weszłyśmy na pokład naszego samolotu. Rozmawiałyśmy cały czas. Gdy w końcu dotarłyśmy do Barcelony... przypomniało mi się o Neymarze. Nie miałam żadnych wskazówek gdzie mogę go spotkać. A bardzo tego pragnęłam. Było tu pięknie. Czułam się szczęśliwa... szczęśliwa do pewnego momentu...
Zdziwiłam się lekko gdy go zobaczyłam. Był szczęśliwy gdy na mnie patrzył. Byłomi trochę wstyd, i czułam się na niego zła. Odeszłam na chwilę od Darii i zmierzałam w jego stronę.
- Marcel! Co ty tu robisz?! - zapytałam
- Chciałem ci zrobić niespodziankę! -odparł
- Niespodziankę? Po co? I co, teraz mam ci się rzucić na szyję czy co? Co to ma znaczyć? - wykrzyknęłam
- No... myślałam że się będziesz cieszyć jak mnie zobaczysz... lecieliśmy w tym samym samolocie wiesz? Nie zauważyłaś mnie! - powiedział
Poszliśmy do hotelu. Mieliśmy odebrać swoje kluczyki do pokoi. Pokój miałam mieć z Darią. Ale okazało się że ktoś coś pozmieniał i teraz musiałam dzielić moją prywatną strefę z tym palantem! Marcelem... Byłam mega zdenerwowana. Musiałam wyjść na świeże powietrze... nie mogłam po układać myśli... Szłam głową pochyloną w dół.... Ech... życie... nie wiem w którym momencie szczęście musiało odwiedzić mój los, kiedy nagle wpadłam na jego... na Ney'a..
Próbowałam uciec przed jego wzrokiem... ale nie mogłam... wydawało mi się jakby coś we mnie widział... widział w moich oczach tak jak w tedy na tej okładce... zastanawiałam się co on robi... ale nie chciałam aby przestał mnie obejmować...
Aron ;3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz