Ney ciągle patrzył mi w oczy, chwilami myślałam że w nich nurkuje.Nie minęło nawet 5 sekund kiedy nasze usta złączyły się.Pocałunek był długi i namiętny, czułam motylki w brzuchu, ale czy tego właśnie chciałam? Zostać kolejną "ofiarą " Da Silvy? Nie.Ana opanuj się. To był zwykły pocałunek. Nic nie zaiskrzyło między wami.Rozum mówił jedno serce drugie lecz, tym razem posłucham rozumu.
Moje rozmyślania przerwał Neymar.
-Emm.. Analu?-Powiedział, chociaż nie wiedział jak poskładać słowa by brzmiały sensownie.
-Słucham?-Odpowiedziałam beznamiętnie co Brazylijczykowi się nie spodobało.
-Bo wiesz, dzisiaj jest impreza i zastanawiam się czy byś ze mną na nią nie poszła.. -Powiedział po czym spojrzał znów mi w oczy.Próbowałam unikać jego wzroku co mi zbytnio nie wychodziło.Te jego piękne czekoladowe oczy, zaraz Ana! Nie nigdzie nie idziesz! On cię chce po prostu przelecieć, pochodzić z tydzień i zdradzić! Dokładnie tak jak mówiła Dagmara.
******Z perspektywy Neymara******
Miałem nadzieję że się zgodzi.Całkiem ładna ona była, no muszę przyznać. Myślę że Dagmara jej głupot nie nagadała, bo będę miał u niej przegrane...
******Z perspektywy Analu******
-Nie mogę Ney. -Odpowiedziałam Brazylijczykowi dość stanowczym tonem.
-Jak to?! Znowu będziesz się lizać z Leo?!-Nagle wybuchł.. Rozplakałam się i pobiegłam do szatni.Ubrałam czarny crop top z napisem "Never give up!" i krótką spódniczkę. Założyłam jeszcze moje białe air max'y i wyszłam z pomieszczenia.W między czasie zapłaciłam za pobyt i przeszłam się do hotelu.Gdy szłam nie mogłam powstrzymać łeż, tym razem przegrałam tą jakże ważną walkę.
Po 20 minutach szlochania doszłam do hotelu,
Dagmara i Anastazja były jeszcze w aqua parku więc nie miałam co ze sobą zrobić, dlatego też wyciągnęłam papierosy i poszłam na balkon.Nikotyna pomagała mi zapomnieć o całym bożym świecie.Usiadłam w wygodnym fotelu i poczułam wibrowanie telefonu, to Leo dzwonił.
Tak on, a nie Anastazja czy też Daga, ale nie miałam ochoty żeby z kim kolwiek rozmawiać więc wyłączyłam telefon.Tak jak wcześniej wspominałam usiadłam w fotelu i włączyłam ulubiony serial z Argentyny który był w języku hiszpańskim dlatego dobrze go rozumiałam.
Siedziałam tak dobre dwie godziny, płakałam i czasem się śmiałam, chociaż były też filmy kompletnie bez sensu i do dupy. Czas zleciał mi bardzo szybko, nawet zapomniałam o zaistniałej sytuacji w wodnym parku.Kiedy kończył się ostatni film do pokoju weszły Dagmara i Anastazja. Od razu zaczęły się wypytywać dlaczego poszłam tak wcześnie, czy chodzi o Neymara i te sprawy. Wzięłam torebkę, trochę kasy i telefon, a po chwili wyszłam, a raczej wybiegłam z hotelu.Teraz wiem że źle postąpiłam bo od problemów nie ucieknę, ale cóż nie mam ochoty teraz się z kimś widzieć bądź rozmawiać.
Po piętnastu minutach żałosnej ucieczki byłam przy Camp Nou, od razu przypomniały mi się te wszystkie stare marzenia, które od kilku tygodni odtrącam w kąt. Jedno marzenie utkwiło w mojej głowie. Zawsze marzyłąm aby znajdować się u boku barcelońskiej gwiazdy, Neymara. A teraz tak po prostu dałam mu kosza.Wiem że dobrze postąpiłam dla mojego wizerunku, ale dla moich uczuć nie. Od razu wzięłam telefon do ręki i zadzwoniłam do niego.
-Ha..halo?-Powiedziałam dość nie pewnie, co dało wyczuć się w moim głosie.
-Cześć, z kim mam przyjemność rozmawiać?-Powiedział bardzo pewnym tonem Brazylijczyk.Najpierw daje mi swój numer a potem nie wie że to ja do niego dzwonię..Świetnie.
-Z Aną. Masz może czas żeby porozmawiać?-Znów ten niepewny ton.
-Tak jasne, a gdzie dokładnie?-Odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Jestem przy Camp Nou, może przy najbliższym parku?-Rzekłam.
-Ok, daj mi 10 minut.
Po tym zdaniu się rozłączył.
Nie wiedziałam czy dobrze zrobiłam tak robiąc..Korzystając z okazji zajrzałam do pobliskiego sklepu.Znalazłam tam prześliczną miętową spódnice i do tego biały crop top.
Od razu podeszłam do kasy i to zakupiłam.Miałam akurat na sobie białe buty które do tego stroju pasowały. Podeszłam powoli do kawiarni i zajęłam stolik przy oknie.Długo czekać nie musiałam, gdyż zjawił się Ney.
-Hej.-Odparłam na dobry początek.
-No cześć, to o czym chcesz gadać?-Powiedział zamawiając 2 latte.
-No o tym zaproszeniu na impreze, nadal aktualne?-Powiedziałam uśmiechając się.
-Tak, ale chciałbym cię przeprosić.Nie chciałem żeby to tak wyszło, po prostu naprawdę mi się podobasz.-Rzekł tak prosto z mostu. A mnie zatkało, wiedziałam o tym, ale nie myślałam na poważnie.
-Okej, nic się nie stało.-Odpowiedziałam. W między czasie kelner przyniósł kawy, które zamówił Ney, oczywiście uparł się że on stawia, nie miałam nic przeciwko bo wydałam wszystko na te cudne ubrania. Gadaliśmy parę godzin kiedy wybiła 19, postanowiłam iż że wrócę aby nikt się nie martwił zresztą musiałam szykować się na imprezę. Neymar podwiózł mnie swoim białym autem po czym odjechał. Chciałam wyglądać dobrze, wiadomo na pewno będą jego kumple, trzeba na nich zrobić dobre wrażenie. Po długim grzebaniu w szafie wybrałam to:
Oko pomalowałam tak:
A paznokcie tak:
Włosy rozpuściłam czego efekt był taki:
-No nieźle.-Usłyszałam to gdy wchodziłam do kuchni. W sumie racja, prezentowałam się świetnie.
Teraz czekać tylko na opadniętą koparę Neymara.-Dziękuję.-Odpowiedziałam po czym wzięłam torebkę do której spakowałam telefon,portfel dowód (w razie czego) słuchawki i chusteczki. Była już 21:07, Brazylijczyk miał tu być na 21:10, z tego co mi wiadomo. Zostało mało czasu więc wyszłam na dwór. Miałam akurat wystarczającą ilość czasu żeby zjechać windą i wyjść na chodnik. Gdy znajdowałam się już na nim przyjechał Ney, no muszę przyznać on też prezentował się nieziemsko. Czarna koszula, ciemne spodnie i force'y.
-Ślicznie wyglądasz.-Powiedział po czym zmierzył mnie od góry do dołu.
-Ty też niczego sobie.-Odpowiedziałam szczerząc się do przyjaciela.
-To co jedziemy?-Rzekł, po czym otworzył mi drzwiczki do auta bez dachu.
-Oczywiście.-Odpowiedziałam wesoło.Cieszyłam się z mojej decyzji, ale to był dopiero początek tej całej zwariowanej przygody więc w każdej chwili mogę zmienić zdanie..
Na początku, muszę was bardzo przeprosić.
Odcinek ten, powinien się pojawić wczoraj,a pojawia się dziś o tak późnej porze.
Już się tłumaczę, otóż wczoraj klawiatura
od laptopa odmawiała mi posłuszeństwa,
i nie działały mi literki takie jak :
i,w,p,r,u jak i klawisz backspace i shift.
Ciężko mi było tak pisać opowiadanie, więc
wzięłam się za pisanie na telefonie. To również
okazało się męczarnią.. Telefon przekręcał wszystkie
wyrazy, więc zrezygnowałam i 3 część pojawia się dziś.
Dlatego łapcie dziś trochę dłuższy.
To wszystko ♥
/Melissa ;3
Ps: Komentujesz = Motywujesz ♥.♥





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz