Następnego dnia nie śpieszyło mi się do piekarni. Daniela wyjechała, a ja miałam pracować z tym facetem. Pomyślałam że jeśli ubiorę się trochę gorzej, to nie będzie na mnie zwracać uwagi. Makijażu też nie zrobiłam. Wyszłam zmęczona z domu. Nie mogłam zasnąć przez całą noc. No i zaczęło się. Gdy tylko postawiłam pierwszy krok... powitał mnie on. Był lekko zawstydzony. Nie wiedział co powiedzieć. Chyba się mnie przestraszył.
- Co się tak patrzysz!? Coś nie tak?! Jakiś problem?! - zapytałam
- No bo, wyglądasz trochę inaczej niż wczoraj. - wydukał
- Zawsze tak wyglądam! Coś ci się nie podoba? - zapytałam cicho
- Nie! Wyglądasz bardzo ładnie! To co bierzemy się do pracy? - zapytał robiąc do mnie maślane oczy,
- Tak... bierzemy... - wydukałam
Chłopak nie robił żadnych postępów. Musiałam po nim cały czas poprawiać! W dodatku non stop się na mnie patrzył! Nie wytrzymałam. Miałam mu już powiedzieć co o nim sądzę, kiedy nagle usłyszałam czyiś głos.
,, Za chwilę tam będę!''
Słysząc to wyszłam za ladę. Przede mną stała kobieta która rozmawiała przez telefon.
- W czymś mogę pomóc? - zapytałam
- Tak! Szukam pewnej ulicy! - powiedziała
Postanowiłam pomóc kobiecie. Ciężko było aby coś zrozumiała. Wydawało mi się że nie jest chyba naszą rodaczką. Do tego gdy już zaczęła rozumieć musiał wejść on!
- Stella! Ratuj! Coś pika! - krzyknął
- Nie widzisz że teraz rozmawiam? - zapytałam niegrzecznie
- Chodź! Szybko! - nalegał
Pobiegłam z nim. Niedobrze mi się robiło gdy ten idiota wykazywał się ogromną nieodpowiedzialnością.
- Zjarałeś bułki które robiłam przez godzinę!! Mówiłam ci że masz uważać! Ty w ogóle wiesz co robisz? Nie sądzę. Może wreszcie byś się wziął za jakąś konkretną robotę zamiast myśleć o niebieskich migdałach! - wykrzyknęłam. Dopiero kilka chwil później miałam wyrzuty sumienia.
- Dobrze, skoro tak ci przeszkadzam to sobie pójdę.... na pewno sobie poradzisz sama. - odpowiedział zmartwiony rzucając fartuch na podłogę.
Nie zatrzymywałam go. Z jednej strony czułam że źle zrobiłam. On przecież chciał dobrze. Po tym incydencie przypomniało mi się o tej kobiecie. Szybko wybiegłam w stronę lady jednak, jej już tam nie było. Postanowiłam że dziś zrobię już sobie wolne. Nie miałam ochoty dalej pracować, a Daniela na pewno by to zrozumiała. Zamknęłam piekarnię i wybrałam się w stronę domu. Przyznam że było mi trochę żal Marcela. Gdy dotarłam już do bram mojego gniazdka, przypomniałam sobie że Oda chciała się ze mną wczoraj spotkać. Nie miałam czasu się przebrać, więc szybko wybiegłam w stronę przystanku autobusowego. Zadzwoniłam dzwonkiem do willi Ody. Otworzyła mi jej pokojówka, Olga.
Lubiłam Olgę. Była ok. Zaprowadziła mnie do Ody, która czekała już na mnie w salonie.
- Przepraszam cię za spóźnienie! Miałam drobny wypadek przy pracy. Wczoraj kompletnie o tym zapomniałam! - odparłam
- To nic, mamy jeszcze trochę czasu. Chciałam ci przekazać że w przyszłym tygodniu, jedziemy do Barcelony! - powiedziała z dumą na twarzy.
- Niech zgadnę.... mecz? - zapytałam
- Yyyy... sprawy rodzinne. - powiedziała próbując wymyślać coś na poczekaniu.
- Może chciałabyś pojechać z nami? - odparła chwilę potem
- Bardzo bym chciała ale...
- Ale co? - zapytała
Przyznam że wyjazd do Barcelony był moim marzeniem ale, musiałabym się spytać Danieli czy mogę wziąć wolne a ona pewnie wypomniałaby mi o tej dzisiejszej sprawie.
- Przemyślę to jeszcze. - rzekłam
Po powrocie do domu, rzuciłam się na kanapę. Weszłam jeszcze na chwilę na skype, ale Darii nie było. Chciałam przemyśleć jeszcze sprawę z Barceloną. Postawiłam sobie przed oczy mocne ,,YOLO'' i postanowiłam że zadzwonię do Danieli. Powiedziałam jej że wyjeżdżam i nie będzie mnie przez krótki czas. Kobieta nie dawała ukryć po głosie że była zła. Powiedziała mi tylko że mam zamknąć piekarnię. O mojej kłótni z Marcelem najwyraźniej nic nie wiedziała, bo nie wspominała. Gdy zakończyłam rozmowę było mi trochę wstyd. Zadzwoniłam szybko do Ody i powiedziałam że się zdecydowałam. Dzień później. Z samego ranka zjadłam śniadanie. Do wyjazdu zostały już tylko 3 dni! Wtedy przypomniało mi się jeszcze to, że Daria miała przyjechać mnie odwiedzić... a ja wtedy będę w Barcelonie... Zastanawiałam się czy nie odwołać tego co powiedziałam dzień wcześniej. Mam zostać tutaj, i spotkać się z Darią? Czy może spełnić swoje marzenie? W sumie to pierwsze to również było moje marzenie, śniłam o nim całymi dniami i nocami, wiedząc że kiedyś się spełni. Najchętniej wyjechałabym z nią, ale to pewnie nie możliwe. Weszłam na skype. Miałam nadzieję że Daria będzie trochę wyrozumiała.
-Cześć! - zaczęłam rozmowę
- Witaj księżniczko! Coś nie tak? - zapytała
Starałam się wytłumaczyć jej, co jest źródłem moich ostatnich samopoczuć.
Przez chwilę nie wydobyła z siebie ani jednego słowa.
- Zastanowię się jeszcze co do ciebie... może zgodzę się wyjechać z tobą do Barcy... - powiedziała
Nagle zadzwonił do mnie telefon. To było dziwne, ponieważ osoba która próbowała się do mnie dobijać to Marcel.
Odebrałam niepewnie.
- Halo? Marcel|? - odparłam
- Tak to ja... - powiedział
- Skąd masz mój numer? - zapytałam
- Nieważne... chciałem ci tylko powiedzieć że dziś nie przyjdę do pracy.. sorry - odpowiedział
- Piekarnia jest zamknięta do czasu aż przyjedzie Daniela.... - powiedziałam
- Tak... ale chyba już nie będę tak pracować. Możemy się spotkać? Chciałbym z tobą porozmawiać! - zaproponował
Byłam trochę zdziwiona... z jednej strony... nie lubiłam go... ale z drugiej chciałam go przeprosić za wczoraj.
- Ok... - odpowiedziałam niepewnie
Chwilę potem byliśmy już umówieni w skate parku. Nie wiedziałam po co on mnie tam zaprosił. Może jeździ na desce?
Pojawiłam się tam. Chcąc, nie chcąc.. pierwsza zaczęłam rozmowę.
- O czym chciałeś porozmawiać? - zapytałam
- O naszej znajomości... nie znamy się dobrze... może trochę polepszymy swoje kontakty? - odparł
- Nie wiem co masz na myśli.... - powiedziałam lekko przerażona..
- Robiłem sobie dzisiaj test w BRAVO... powinienem sobie przefarbować włosy na rudo... a ja nie chcę! Dlatego poszedłem szukać sobie przyjaciół! - wykrzyknął lekko zasmucony
Nie powiem, był uroczy... o nie.... dlaczego ja o tym myślę? Przecież nie chcę mieć chłopaka! Rozmawialiśmy trochę. Nawet fajnie się nam rozmawiało... ale po godzinie wspólnej wymianie słów zdałam sobie sprawę że nie moglibyśmy być razem... on nie jest w moim typie...
Aron;3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz