Rozdział 3
Ominęłam go szerokim łukiem. Wyszłam z hotelu pooglądać miasto. Zostałam tam godzinę. Świeże powietrze dobrze mi zrobiło. Źle zrobiłam krzycząc na Martynę. W dodatku niedługo były jej urodziny. Chciałam jej zrobić fajny prezent. Wróciłam do hotelu. Byłam wyjątkowo głodna. Wybrałam się do pierwszej lepszej restauracji. Zmówiłam tortillę. Usiadłam przy stoliku. Nagle podszedł do mnie Neymar i zapytał czy może się przysiąść. Zgodziłam sie niepewnie. Rozmawialiśmy. Nagle Ney spytał czy nie chciałabym przypadkiem iść zobaczyć jak trenuje. Znów się zgodziłam. Wpadłam na pomysł że jeżeli trochę znam Neymara to mogę go zaprosić na urodziny Martyny. Na pewno będzie zadowolona. Do wieczora nie wróciłam do pokoju. O 19:00 spotkałam się z Neymarem na stadionie. Usiadłam na trybunach. Rozmyślałam trochę. Czułam się tam trochę niepewnie. Nagle zadzwonił mi telefon. To była pani recepcjonistka. Dzwoniła do mnie w sprawie pani ,,Barrrbarry'' Bałam się. Ale poszłam. Nie stchórzyłam. Powoli żeby nikt nie widział starałm się wyjść przez labirynt kolorowych krzeseł. Neymar nic nie zauważył. Ale gdy byłam już przy wyjściu Neymar odwrócił się. W tedy przyśpieszyłam krok. Jakieś 20 minut później była na miejscu. Musiałam wytłumaczyć całą wpadkę z panią ,,BARRABBARĄ'' Kiedy już chciałam odejść pani z recepcji zapytała mnie o jeszcze jedno. Pytała się czy nie zauważyłam jakiegoś hotelowego złodzieja. Odpowiedziałam że nie. Obiecałam jej jednak że będę mieć oczy do okoła głowy. Pani z recepcji wspomniała również że za znalezienie złodzieja jest nagroda. Wróciłam do pokoju. Przeprosiłam Martynę i pomogłam jej układać talerze. 3 dni później były już urodziny Martyny. Spotkałam Neymara na basenie i spytałam go o to czy nie mógłby przyjść na przyjęcie Ma. Ździwiłam się że się zgodził. Chyba naprawdę mnie lubił. Gdy wróciłam pomagałam jeszcze Martynie w przygotowywaniu przyjęcia. Martyna powiedziała że musi wyjść na chwilkę. Zadzwoniłam natychmiast do Neya powiedzieć mu że ma się zachowywać przyjaźnie wobec Martyny. Nadeszła 16:00. Neymara nie było. Martwiłam sie bo nie miałam dla Ma innego prezentu. Nagle ktoś zapukał. Na szczęście to był Ney. Wskazałam mu Martynę. Nie mogła opanować swojej radości. Była tak szczęśliwa! Neymar i Martyna rozmawiali ze sobą całe 3 godziny! Nagle do Neya zadzwonił telefon. Szybko zmierzył w stronę drzwi. Nawet się na mnie nie obejrzał i wyszedł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz