Rozdział 2
Zastanawiałam się co takiego znów się stało Martynie. Wróciłam do niej. Okazało się że poprostu spodobał jej się bar przy basenie. Nagle podeszłą do mnie i spytała czy pomogę jej przy planie. Zgodziłam się. Zastanawiałyśmy się jak dotrzeć do pokoju Neymara. Pamiętam że w dzieciństwie oglądałam mnóstwo seriali i filmów gdzie różni ludzie mieli taką samą sytuację jak my. Albo chowali się pod stolikiem kelnera albo sami sie za niego przebierali. Ok a więc nie myśląc dłużej wkradłam się do schowka na szczotki w poszukiwaniu jakiś narzędzi do sprzątania. Znalazłam to czego szukałam. Jeszcze do tego odpowiednie przebranie i powinno się udać. Na małym stoliczku leżał strój pokojówki.
-Pewnie jeszcze nie dotarła do pracy! - pomyślałam.
Szybko zabrałam ubranie i chciałam wymknąć się jak najszybciej żeby nikt nie widział że tu byłam. Nagle spod ubrań wyleciała plakietka. Na plakietce było napisanie imię i nazwisko sprzątaczki. Barbara Monroue. Na szczęście Martyna mnie kryła i udało mi się przenieść ubrania do pokoju.
- Wyglądasz jak ta pani co układa chipsy w biedronce! - powiedziała Ma.
- Bardzo śmieszne! Lepiej pomóż mi z wózkiem na szczoty! -zawołałam.
Martyna wyjżała przez drzwi i wyszła. Zaraz potem przytargała do pokoju srebrny wózek na kółkach.
A więc poszłam tam. A dlaczego ja? Bo bałam się reakcji Martyny.
Zapukałam. Bałam się. Już za chwilę otworzy mi Neymar... Ma staneła za jakimiś krzaczorami i wszystko obserwowała. Słyszałam jak czyjeś kroki zbliżały się do drzwi. Klamka się ruszyła. Drzwi otworzyła mi jakaś stara baba. Ok... chyba pomyliłam pokoje...
- Dzień dobry czy to pokój nr. 201? -zapytałam
- Nie, to pokój 200! - powiedziała staruszka
- Ach to przepraszam! Cofnełam się.
Podeszłam pod drzwi pokoju nr. 201. Zapukałam. Serce mi biło jak szalone. Znów słyszałam kroki zbliżające się do drzwi. Tym razem również nie otworzył Ney, tylko jakaś kolejna baba...
- Dzień dobry miałam za zadanie posprzątać po panu Neymarze Da Silva. -powiedziałam
- Tak oczywiście, ma pani ułatwione zadanie. Ney właśnie wyszedł na trening. - powiedziała kobieta.
Jak już tam weszłam i powiedziałam swoją kwestię to musiałam posprzątać. Miałam już wychodzić. Nagle do pokoju wszedł Neymar.
- O Ney! Pani Barbara sprzątała właśnie po tobie! - powiedziała kobieta
- Ale to nie możliwe... właśnie mijałem panią Barbarę przy recepcji.. - powiedział Neymar.
Szybko z tamtąd wyszłam.
- I co? masz autograf? Zdjecie? co kolwiek? -zapytała Martyna
- Nie, i lepiej szybko się z tąd zwijajmy! - krzyknełam.
Chwilę potem byłyśmy już w pokoju. Opowiedziałam Martynie całą ,,sprzątaczkową historię''
- Serio go widziałaś? - zapytała Ma
- Tak, posłuchaj to nie był dobry pomysł wiesz? i mnie już więcej nie mieszaj w te twoje głupie gierki! Tylko sobię wstydu narobiłam! - krzyknełam i uciekłam z pokoju.
Wybiegając z hotelu natknełam się na Neymara.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz