wtorek, 28 lipca 2015

"Życie zaczęte na nowo" Rozdział 1.

Rozdział 1 Biegłam przed siebie ile sił miałam w nogach, choć byłam już strasznie zmęczona i brak mi było tchu biegłam dalej, nie chciałam znów tam trafić, zabili by mnie tym razem.. To był drugi raz kiedy uciekam.. Teraz muszę z tąd wyjechać ale nie mam gdzie i za co.Rozejrzałam się i postanowiłam że odpocznę na pobliskiej ławce. Zbyt długo nie odpoczywałam.. Po kilku chwilach wziełam torebkę w rękę i biegłam dalej, minęło tak pięć minut a mi znów brakowało tchu, chociaż chwila gdzie mój telefon?! Cholera pewnie mi wypadł!I co teraz? Jestem już po za lasem, niedaleko leży ogromny park.Pomyślałam że podejdę do niego.Tym razem już nie biegłam, po drodze nuciłam ulubioną piosenkę. Zanim się obejrzałam stałam przed furtką parku.Otworzyłam ją i dalej szłam.Było tam piękniej niż mogłam się spodziewać, te ćwierkanie ptaków, czyste i zadbane ścieżki, chyba nigdy nie byłam w tak pięknym miejscu.Zaraz chwila, czuję wilgotność na moim dekoldzie, podnoszę głowę i widzę brutneta z pięknymi czekoladowymi oczami.Były tak piękne, było można na nie patrzeć dniami i nocami, no przynajmniej według mnie. Rozmyślanie przerwał mi on. -Emmm.. Przepraszam.- Powiedział czekoladowooki brunet. -Nic nie szkodzi, a tak w ogóle Melissa jestem.- Rzekłam rzucając lekki uśmieszek. -Neymar.- Odpowiedział po krótszym czasie.- No więc może gdzieś pójdziemy w zamian ze te bluzkę? -Jas, w sumie to nie mogę.-Rzuciłam szybko, przecież nie mam pieniędzy.. -Dlaczego? Jak coś to stawiam.-Powiedział i lekko się zaśmiał. -Wiesz, nie mam pracy,domu,rodziny. Nie mam niczego..-Łzy napływały mi do oczu na samą myśl o tym. -To ja ci to zapewnie. -Nie znasz mnie, nie wiesz kim jestem.Nie chce ci szkodzić, zresztą chyba już pójdę.-Ney był cudowny, ale nie mogłam się zgodzić, przecież sama go nie znałam. -To Cię poznam. -Nie, lepiej nie.Po za tym raczej masz dziewczyne. Jeszcze z Tobą zerwie przeze mnie. -Po pierwsze, nie mam dziewczyny, a po drugie co Ci szkodzi?.-Znów się lekko uśmiechnął. -W sumie, to nie mam nic ciekawego do roboty,nawet nie mam gdzie się podziać.. -A jeśli zaproponuję Ci pracę u mnie? No wiesz sprzątała byś dom, ewentualnie pomagała Marceli w przygotowywaniu obiadu. -Nie umiem gotować, ale okey.-Teraz to sama nie wiem czy się zgodzić..Ale chyba się zgodzę..W końcu raz się żyje.-No okey, zgadzam się. -Świetnie! To może pójdziemy do mnie i Cię oprowadzę po domu?-.Uśmiechnął się szeroko. -Jasne.-Po paru minutach byliśmy już przed jego domem,ale to nie wyglądało jak dom to była prze ogromna willa! -No więc księżniczki przodem.-Poszłam więc pierwsza drogą wskazaną przez brazylijczyka.Szybko oprowadził mnie po domu i wskazał mój pokój. -Ney?-.Powiedziałam, ponieważ chciałam się go spytać o jakieś ciuchy do sprzątania.Najlepiej by było gdy bym zaczęła od teraz. -Tak? -Czy mół byś mi pożyczyć jakieś ciuchy? No wiesz chciała bym się wziąć od razu do sprzątania.-Powiedziałam i rzuciłam lekki uśmieszek. -Jasne, chodź za mną. Poszłam więc za nim po kręconych schodach i po paru chwilach byliśmy przed drzwiami jakiegoś pokoju. -No więc to pokój mojej siostry,dam ci jakieś tam ciuchy ona napewno się nie obrazi.-Zaśmiał się. -Heh, no miejmy nadzieję.-Również się zaśmiałam. Po paru minutach wybrałam jakiś biały crop top i jeansy z dziurami.Spytałam jeszcze brazylijczyka o łazienkę i poszłam do niej przebrać się i wziąść prysznic.Ney powiedział jeszcze tylko że musi lecieć na trening, więc zostałam sama. Chciałam go jeszcze tylko spytać gdzie trzyma jakieś szmatki itp. ale było już za późno. Po jakichś 15-20min. miałam wszystkie środki potrzebne mi do posprzątania domu. Ścierałam kurzę,odkurzyłam podłogę i umyłam ją.Umyłam jeszcze okna i posprzątałam całą kuchnię. Zajęło mi to jakieś 3 godziny.W tym czasie poszłam wziąść jeszcze jeden prysznic, i ogólnie się odświeżyłam.Zrobiłam lekki make-up składający się z podkładu i tuszu i poszłam do kuchni zrobić jakiś obiad.Bo nie było dziś Marceli. Na szczęście były tam składniki potrzebne mi do zrobienia dania które umiem przygotować. Już miałam wyciągać danie z piekarnika, a usłyszałam trzaśnięcie drzwi i znany mi głos Ney'a. -Jestem! Ouu.. Co tak pięknie pachnie? Przecież księżniczka nie umie gotować.-Zaśmiał się. -Ojj bo nie umiem!-Uwielbiałam jak mówił do mnie księżniczka. -Zakład?-Znów się zaśmiał. -Okey, o co? -Kto zrobi gorsze danie. Jeśli ja wygram zrobisz co zechce ale jeśli ty wygrasz to ja zrobie co chcesz. -Dobra! Jestem najgorszym kucharzem na świecie!Zaraz się przekonasz!.-Śmiałam się gdy to krzyczałam. -Nie bo ja!.-On również się śmiał. Po całej zabawie posprzątaliśmy wspólnie i Ney zapłacił mi za posprzątanie domu 400, chociaż na początku chciał 500 ale ja powiedziałam że to za dużo.No więc Ney wygrał bo dałam mu wygrać żeby zobaczyć co ode mnie oczekuje. -No więc, przegrałaś..-Zaśmiał się szyderczo, szczerząc przy tym zęby. -No niestety.-Też się zaśmiałam.-To czego ode mnie oczekujesz? -Buziaka!.-Znów się zaśmiał.No więc podeszłam i pocałowałam brazylijczyka w policzek. Zanim się obejrzałam dochodziła 23 więc poszłam do toalety aby zmyć makijaż i poszłam do pokoju Neya aby poprosić go o jaką kolwiek piżamę.Dostałam prze cudną piżame w pieski.Akurat tej nocy rozpętała się straszna burza..Bardzo się bałam, owiajałam kołdrą lecz nic to nie dawało.Postanowiłam że pójdę do niego, bo myślałam że jeszcze nie śpi. Weszłam po cichu, na palcach przez lekko otwarte drzwi, po chwili byłam już w środku ciepłego pokoju. -Ney?.-Wyszeptałam. -Emm.. Tak?.-Również wyszeptał,przecierając oczy. -No bo jest straszna burza, i ja się boję i..i..-Zaczęłam się jąkać.Lecz przerwał mi Ney. -No wskakuj tu do mnie!.-Powiedział. -Wtuliłam się w niego i szybko zasnęłm. Rano obudził mnie Ney słowami: -Wstawaj księżniczko! ...__________________________
Myślę że było oki ^^
Następnym razem postaram się bardziej ;3
/Meylissa ;3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz