wtorek, 28 lipca 2015

Poznany na nowo - Ona i Neymar R V

Musiałam czekać jakąś minutę aż się odezwie.
- Nie! Elsa to jego kuzynka - powiedział
- Kuzynka? Niemożliwe!
I Neymar jej uwieżył? od samego początku jej nie lubiłam! - krzyknełam
- Pamiętaj skończ z tym inaczej Elsa zgarnie nagrodę a ty skończysz w więzieniu! - powiedział
Popatrzyłam na niego z wielkim żalem i odeszłam.
Usiadłam na schodach... zaczełam płakać.  - Chyba naprawdę Neymar mnie się spodobał. - zaczełam myśleć
Nagle zauważyłam jak Elsa wychodzi z czyjegoś pokoju z jakąś rzeczą w ręce! Teraz wszystko zaczeło mi się układać! Chciałam powiedzieć wszystko Marcusowi i Martynie, a przedewszystkim Martynie! Dzisiaj był mecz...  nie miałam ochoty na niego iść. Martyna musiała mnie przekonać. Zgodziłam się. Gdy nas wpuścili  było mi smutno. Smutno ponieważ już chciałam wrócić do domu.  Nagle obok nas usiadła Elsa. Zachowywała się jak nieogarnięta lalusia. Nawet usta pomalowała! Zaczął się mecz. Ney nawet dobrze grał. Nie chciałam aby trafił ani jednego gola ale w głębi duszy kibicowałam mu. Nagle z torebki Elsy wyleciał srebrny pierścionek. Upadł akurat pod moje krzesło. Chciałam go podnieść ale gdy już się pochyliłam powiedziała :
- Nie dotykaj! Jeszcze go ukradniesz! Głupia złodziejka! - krzykneła i usiadła znowu się ,,pindrzyć''. Gdy zaczeła się przerwa Elsa gdzieś wyszła. Postanowiłam ją śledzić. Podążałam za nią tak aby mnie nei zauważyła. Zatrzymała się przy małym kiosku i zaczełam rozmawiać z jakimś facetem. Pokazała mu ten sam pierścionek co wtedy wypadł jej z torby. Mówiła coś o jakimś cennym okazie i zapytała o cenę. Mężczyzna nie był zainteresowany ofertą i odesłał ją. Elsa była zdenerwowana. Szybko pobiegła na stadion. Ja ruszyłam za nią. Specjalnie spowolniłam kroki żeby nie domyśliła się niczego. Gdy wróciłam byłam źdźiwiona że Elsa jeszcze nie wróciła.
- Musiała się gdzieś zatrzymać! - pomyślałam
Gdy ją zauważyłam było już za późno. Wychodziła właśnie z drugiej części stadionu. Pewnie znowu coś ukradła. Uciekłam z tamtąd za nią.
- Hej gdzie idziesz? Zaraz mecz będzie kontynuowany! - powiedziała Martyna
- Eeee wiesz nie czuję się dziś najlepiej... boli mnie głowa i chyba będę wymiotować. Wracam do hotelu ok? Miłęgo meczu - powiedziałam i odeszłam
Niestety nie udało mi się dogonić Elsy. Postanowiłam wrócić do hotelu i powiedzieć recepcji czego się dowiedziałam. Tym razem zamiast miłej kobiety po 40, za ladą stała młoda blondynka. Podeszłam i zapytałam czy znajdę tu gdzieś tą drugą recepcjonistkę. Niestety ale blondynka powiedziała mi że pani Delvago odeszła, ponieważ został skradziony jej laptop.
To na pewno była Elsa! Nie wiedziałam już co robić. Wszystko wydawało się takie skomplikowane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz