wtorek, 11 sierpnia 2015

Poznany na nowo - Ona i Neymar R.21

Rafaella stała i przez chwilę nie wydobyła z siebie ani słowa. Spuściła głowę w dół. Zastanawiałem się czy to w ogóle ma sens. W pewnym momencie po prostu nie wytrzymałem. - Masz z czymś problem? - zapytałem
- Wiesz... nie wiedziałam że ona jest dla ciebie taka ważna... nie musisz ze mną lecieć.... Teraz powinieneś ją wspierać... - odparła
- Ale... powinienem teraz wpierać rodzinę w tak trudnych chwilach.. - powiedziałem
- Damy sobie radę. Rodzice na pewno będą szczęśliwy że jesteś tu dla kogoś. - powiedziała
- Dobrze... to zadzwoń do mnie jak stan taty się polepszy ok? - zapytałem i powoli cofałem kroki.
- Jasne! Powodzenia z Sonią! - wykrzyknęła
Szybko pobiegłem do szpitala. Chciałem podzielić się tą wiadomością z Sonią.
W mgnieniu oka byłem już na miejscu. Gdy byłem na korytarzy zauważyłem jak lekarze pomagają Sonii wstać z łóżka, i wsiąść na wózek. Wpatrywałem się w nią z bólem. Nagle zatrzymała się przy mnie.
- A ty jeszcze tu? - zapytała
- Tak! Nigdzie nie odlatuję! Zostaję tu! - powiedziałem
- Sonia chciała mnie przytulić ale postawa w jakiej była nie dała jej tego zrobić. Postanowiłem ułatwić jej zadanie i lekko się pochyliłem.
- Muszę jeszcze iść na badania... wtedy lekarze będą wiedzieć czy wszystko jest już ok. - odparła
Po drodze po korytarzu napotkałem się na Martynę. Widać że znów miała mi coś do powiedzenia.
-  Ney! Znam już rozwiązanie tej zagadki! - powiedziała
- Jakiej zagadki?
- Słyszałam wtedy rozmowę Maxa i Elsy.... to Max popchnął Sonię a Elsa cię wtedy okradła! - powiedziała
- Ale kiedy to słyszałaś? Jak? - zapytałem z niedowierzaniem
- W parku! Podsłuchałam ich! Aha i jeszcze jedno! Nie jestem w ciąży! Lekarz powiedział mi że mogłam kupić sfałszowany test! - odparła
Po tej wypowiedzi Martyny trochę mi przeszło. Usiadłem na krześle i czekałem aż Sonia wyjdzie gabinetu. Byłem naprawdę niecierpliwy. Gdy już przyszedł na to czas wyszła szczęśliwa.
- I co? - zapytałem
- Możemy wracać do domu! - odparła
Mimo iż Sonia nie mogła chodzić to i tak cieszyłem się że nic poważnego jej nie jest. Pomagałem jeszcze spakować rzeczy Sonii z szpitala w walizkę.
- Dziękuję że przy mnie jesteś! - odparła cicho
- Zawsze będę.... - odpowiedziałem
Wyszliśmy z pokoju. Trzeba było jeszcze podejść do recepcji i Sonia była wolna. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w drogę do domu. Gdy przekroczyliśmy już próg, Sonia popatrzyła na wnętrze salonu. Była szczęśliwa że właśnie wróciła do swojego otoczenia. Postanowiliśmy że na krótki czas zamieszkamy razem a potem czas pokaże.....
( Z perspektywy Sonii)
Nie byłam bardzo zła na Neya... w końcu to nie była do końca jego wina. Cieszę się że już wybrał. Byłam też szczęśliwa że zamieszkaliśmy razem. Nie sądziłam że to wszystko tak się potoczy... mimo iż na początku nie darzyłam do niego sympatii to i tak jestem naprawdę szczęśliwa że mam takiego chłopaka jak on. Martyna odwiedziła nas parę dni później i przeprosiła... szczerze mówiąc nawet nie wiem za co ale i tak wybaczyłam jej. W końcu to dzięki niej poznałam Neymara. Kiedy już myślałam że wszystko będzie dobrze.... nie było tak jak sobie myślałam... Kilka dni później miałam wysoką gorączkę i źle się czułam . Piekły mnie oczy i bolała głowa... Nie miałam siły wstać. Chciałam spać cały dzień. Na szczęście Ney zadzwonił po lekarza. Okazało się że jestem chora i powinnam leżeć całymi tygodniami... jeśli to nie pomoże znów wrócę do szpitala. Z jednej strony nie chciało mi się nic robić ale z drugiej chciałam wstać i pobiegać. Niestety... nie mogłam chodzić. Przy stoliku w jadalni siedział Ney i był trochę smutny. Chciałam do niego podejść. Pierwsza próba nie udała się i upadłam na podłogę. Druga też nie. Aż w końcu pomyślałam sobie dobrze o celu i 2 kroki już zrobiłam. Następne 2 było mi trochę trudniej zrobić ponieważ nie miałam się już czego trzymać. Nagle całą moją scenkę zauważył Neymar.
- Przecież powinnaś leżeć! - powiedział
- Ale chciałabym spróbować trochę poćwiczyć. - odparłam
- W takim stanie? - zapytał
- Czuję się już lepiej! - powiedziałam
Ney złapał mnie za tułów i rękę, i próbował mi pomóc. W pewnym momencie straciłam równowagę i upadłam na dywan wraz z Neymarem, Zaczęliśmy się śmiać a potem... a potem pocałowaliśmy się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz