Cały obraz pokryła czarna mgła...
Coś zaczęło mi wirować w brzuchu
Czułam jakbym stała w miejscu nie mogła się ruszać..
Cały obraz się zatrzymał
Chwilę potem zauważyłam że leżę na łóżku obok Neya.. uświadomiłam sobie że to był sen... Znów wstałam i poszłam do kuchni..
Nagle z góry zszedł Neymar.
- Nie zbliżaj się! - krzyknęłam
- Chcę tylko wyjść... dziś przylatuje Marcus... - powiedział
- Marcus? Aaaa a wiesz może w ramach przeprosin, poszlibyśmy z Marcusem i Sarą gdzieś na miasto? - zapytałam
- Tak świetny pomysł! Zadzwonię po Marcusa, Lanę, Messiego, Lisbeth, Diego, Aloiso i Andresa! Na pewno zgodzą się z nami wyjść - wykrzyknął
- Eeee? Aż tylu? Ale... - przerwałam ale było już za późno... piłkarz wszedł juz na górę z włączonym telefonem..
- Tylko nie zapomnij o Grażynie! Chciałabym ją poznać! - wykrzyknęłam chwilę później bez sił.
Wieczorem przed drzwiami mojego domu czekała już gromadka ,,Neymarowych'' znajomych.
- Zapraszam wszystkich do samochodu... - powiedziałam
Okazało się jednak że w aucie było za mało miejsca i wszyscy z tyłu ściskali się jak ogórki w słoiku! Nie chciałam ich wyganiać bo Ney na pewno by się na mnie znów obraził. Wpadłam na jakże głupi i debilski pomysł aby usunąć tylne siedzenia i zostawić je w domu. W tedy z łatwością było by przejście do bagażnika!
Ja i Ney usiedliśmy z przodu.
- Jak nas złapie policja to chyba się zabiję! - wykrzyczałam
- Nie przejmuj się tym! Jedź na skróty! A wy cicho tam dzieci! - powiedział brazyliczjyk
Ruszyłam w drogę. Po mieście szwędało się wiele psów więc poszłam za jego radą i skróciłam drogę przez las. Jechałam według wskazówek kartki którą podał mi Ney. Zatrzymałam się przy tym samym klubie, z którego niedawno wyciągałam pijanego piłkarza.
Wszyscy wysiedli. Ney też miał wysiadać ale zatrzymałam go.
- O nie! Nie, nie ma mowy żebyś ty tam poszedł! Ja mam już dość opiekowania się tobą jak twoja mamusia!
- Ale o co ci chodzi? Przecież ta sytuacja się nie powtórzy.. - powiedział
- Tak , ja wiem ale... - powiedziałam
- No to o co ci chodzi? - zapytał
Nie chciałam się znowu kłócić
- BO NIE ZAPROSIŁEŚ GRAŻYNY! - krzyknęłam
Ney zaczął się śmiać a potem wysiadł. Ja zostałam w samochodzie. Położyłam głowę na kierownicy. Byłam bardzo zdenerwowana. Tak zła że nie wiedziałam czy wogólę myślę. Bez zastanowienia odpaliłam silnik i wyjechałam w stronę domu. Dopiero w czasie drogi zaczęłam mieć wyrzuty sumienia. Zaparkowałam samochód pod domem. Zauważyłam jak pod drzwiami stała płacząca Martyna. Trzęsła się z zimna. Zabrałam ją do domu. Dałam koc i dałam gorącą czekoladę.
- Dobra! Mów co się dzieję! - powiedziałam
- No bo, bo, bo ja... j..j...j a..a, ja jestem w ciąży! - powiedziała
- ŻE CO??? Ale z kim? Dopiero zerwałaś z jednym teraz wyje***aś z drugim? - zapytałam
- No bo, wtedy kiedy robiłam test ciążowy z Neyem... ja go sfałszowałam! Nie zrobiłam go nawet! A potem.. Max... no i to może być tak że albo Max, albo Ney jest ojcem dziecka! - wykrzyczała i zaczęła ryczeć.
- Nie, ja po prostu nie mogę... Nawet debile by w takiej sytuacji użyli gumy do żucia! - powiedziałam
Trzeba było zrobić wyniki! Nie chciałam aby Neymar był ojcem dziecka... Postanowiłam pomóc Martynie... poszłam po laptopa na górę aby dowiedzieć się więcej o takiej sytuacji... zauważyłam że Ney nie wylogował się z FB. Cały czas ktoś do niego wypisywał.
,,Lana Caliente''? Co to za nazwisko? Kim jest ta kobieta?
Cały czas wypisywała do niego rzeczy typu : ,,Kiedy następne ruch**ko?'' Spotkajmy się!'' Bałam się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz