wtorek, 11 sierpnia 2015

1. ''Zawsze dążyłaś do celu, a teraz?''

Obudził mnie budzik, jak zwykle 6.30 pobudka.Poleżałam jeszcze chwilę w łóżku i przypomniał mi się wyjazd do Barcelony. Niby świetny pomysł, ale dobrze mi tu..
Jest tu wiele wspaniałych ludzi których naprawdę kocham, nie to że cioci czy wujka nie kocham, ale chyba wolała bym tu zostać.Muszę jeszcze pomyśleć nad tym wszystkim, ale jak się nie zgodzę to Anastazja mnie chyba zabije.. To jej marzenie od 15 lat. Z zamyśleń wyrwał mnie nie kto inny jak moja kochana siostrzyczka.
-Analu rusz tyłek bo się spóźnisz do szkoły! Zresztą jak zawsze ale to koniec roku więc.-Wykrzyczała pierwszą część zdania, za to drugą powiedziała nieco ciszej.
-Już najukochańsza Anastazjo!.-Lekko się zaśmiałam, ale uśmiech znikł z mojej twarzy, zaraz po tym jak przypomniało mi się że muszę jej powiedzieć co do moich przemyśleń.Wiem że do wyjazdu jeszcze tydzień, bilety na samolot niby też są.Ale cóż spróbuję jakoś o tym nie myśleć.
-No dobra ja już muszę iść, umówiłam się z Lucasem bo chciał o czymś pogadać.-Powiedziała lekko się uśmiechając. Już wiedziałam że coś ich łączy, ale zbyt długo to nie potrwa bo wyjeżdżamy.No kurczę! Ciągle o tym myślę! Musze chyba wszystko powiedzieć Dagmarze w szkole..
-Okej, mój ty gołąbeczku!.-Siostra dała mi buziaka w policzek i się uśmiechnęła jeszcze szerzej a następnie wyszła.Postanowiłam zadzwonić po Dagę, była jeszcze niecała godzina przed szkołą więc wolę jej to teraz powiedzieć niż mieć niemrawy uśmiech na twarzy przez cały dzień..
-Halo?.-Powiedziała przyjaciółka, lekko zachrypniętym głosem.
-Cześć Daga, chora jesteś czy jak?.-Odpowiedziałam szybko.Zależało mi żeby jej się wyżalić.Nie chce trzymać tego w sobie..
-Nie no co ty, po prostu trochę gardło mnie drapie ale to nic poważnego.A co się stało że dzwonisz?.-Powiedziała już bardziej rześkim głosem.
-Dlaczego mnie okłamujesz?.-Odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Dlaczego mi nie wierzysz.-Tym razem to Daga tak postąpiła.
-No dobra, powiedzmy że Ci wierzę.To jak wpadasz do mnie?.-Powiedziałam a na samą myśl o wyjeździe posmutniałam wraz z moim głosem.
-Jasne, daj mi 5 minut, poza tym widzę że ktoś tu ma doła.-Powiedziała zadowolona z siebie, że to wykryła.
-No brawo sherlocku.Dobra pośpiesz się.Chodzi o Barcelone...-Powiedziałam starając się utrzymać poważny głos, ale za bardzo mi się to nie udało.Nie usłyszałam nic w odpowiedzi z ust Dagmary,słyszałam tylko dźwięk rozłączenia, 5 minut później Daga już tu była, ogarnęłam się trochę i ją wpuściłam.Przyjaciółka przytuliła mnie dając mi przy tym buziaka w policzek.
-No kochana o co chodzi? Jakiś dupek Cię zranił? Który to?! Neymar?!.-Powiedziała nieco rozśmieszonym tonem, natomiast mi nie było do śmiechu..
-Nie chodzi o facetów, po prostu...-zrobiłam krótką przerwę wzdychając ciężko.-Nie jestem przekonana co do wyjazdu.-powiedziałam i poczułam jak łza kręci się w moim oku.Zawsze chciałam spełniać marzenia innych a teraz sama je burze..Jestem straszna, no po prostu masakra.
-Ejj.. Mała ale jak to? Przecież to marzenie Anastazji..Zawsze dążyłaś do celu, a teraz? Ej stara nie poznaję cię.-Powiedziała z zaskoczeniem.
-Ja siebie też nie.Znałam się jako dobroduszną,prawdomówną i dążącą do celu a teraz burze marzenia innych.-Znów głośno westchnęłam.
-Wiesz nie będzie tak źle.Wspaniały hotel obok salonu twojej cioci,pokoje obok piłkarzy..Będzie ekstra! uwierz mi. Czy kiedykolwiek Cię okłamałam?.-Powiedziała nieco poważniejszym tonem.
-Tak,dziś rano.-Zaśmiałam się, chociaż nie miałam za bardzo na to ochoty.Pomimo mojego smutku na twarz wkradł się niepewny uśmiech.
-Oj nie przesadzaj,może za dzwonie po Leosia i weźmiemy wolne od szkoły? On nie ma dzisiaj treningu..Będzie fajnie.-Powiedziała wszystko na jednym tchu.
-No nie wiem, to ostatnie dni szkoły..Powinniśmy się przyłożyć trochę.-Powiedziałam stanowczo.Tak naprawdę tego potrzebowałam ale nie chciałam zawieść Anastazji.Leo był moim przyjacielem,pomimo tego pocałunku wczoraj..Byłam pijana,nie wiem dlaczego to zrobiłam.On ma żonę dzieci i wspaniałe życie.Nie chce mu tego popsuć, dlatego ustaliliśmy z Leo że o tym incydencie zapomnimy.Później z Dagą wróciłam ze szkoły, odrobiliśmy wspólnie lekcje a następnie poszliśmy na boisko.Trochę pograłyśmy i porobiłyśmy zdjęcia moim białym aparatem.Tak zleciały nam następne dni. Teraz liczy się tylko moja decyzja, nie mam czasu na nic, ciągle o tym myślę.. Szkołę skończyliśmy przedwczoraj, dostałam nagrodę w postaci 500 zł za najwyższą średnią w szkole.Myślałam i myślałam, aż doszłam do wniosku że warto przeżyć coś takiego.Poczytałam trochę bloga i zamknęłam laptopa, usiadłam na moim fotelu i po chwili odpłynęłam w krainę Morfeusza.Rano obudziłam się pozytywnie nastawiona do życia.Myślałam o Tomku,Cioci i wujku.Tak o Tomku, bardzo go lubiłam i traktowałam jak brata. Nie był nim na prawdę ale cóż.
Spakowałam wszystko co potrzebowałam i wyszłam na balkon. Rozejrzałam się i westchnęłam dość głośno, ale na szczęście Anastazja tego nie słyszała bo z tego co wiem aż tak głośno nie wzdycham.
Po chwili poczułam wibrowanie w jednej z tylnich kieszeni.Domyśliłam się że to telefon więc odblokowałam go i odczytałam s-m-s'a od cioci Rity. Jego treść brzmiała tak ;

''Droga Analu, wasz lot został przełożony na dziś wieczór. Dokładna godzina to 19.05, chciała bym Cię od razu przeprosić że tak późno Ci to mówię ale dopiero teraz mam dostęp do telefonu.Klienci i te sprawy.''

                                                Buziaki Rita.

Zdziwiłam się,a nawet bardzo bo mieliśmy wylatywać dopiero za 5 dni, przecież muszę jeszcze tyle rzeczy kupić! Bez zastanowienia pobiegłam na dół, o mało co się przy tym nie zabijając podbiegłam zdyszana do Anastazji i wytłumaczyłam wszystko czego się dowiedziałam po kolei. Następnie w pośpiesznym ruchu wsiadłyśmy na jej motor i pojechałyśmy do jednego z większych centrum handlowych, w między czasie zjawiła się tu Dagmara, do której wysłałam s-m-s'a że to jednak dziś jedziemy.Dziewczyna przyjechała dość dużym busem żeby było miejsce na zakupy i motor.Wszyscy byliśmy na miejscu przed 17 więc zapakowaliśmy to co kupiłyśmy specjalnie na podróż. Ja wraz z Anastazją kupiłyśmy laptopa na którego odkładaliśmy 2 miesiące.Co prawda mamy 1 ale lubimy dwie różne rzeczy więc po co się męczyć i tak co chwilę wymieniać. Nowy laptop wzięła Anastazja bo był czarny, a ja zdecydowanie wolę biały więc nie musieliśmy się martwić.Miałam spakowany już nawet bagaż podręczny chociaż dochodziła dopiero 18. Postanowiliśmy po obchodzić większość kumpli żeby się pożegnać. Leo już dawno wiedział o całym incydencie od ciotki. O 18.50 byliśmy już na lotnisku, ja sprawdziłam swój bagaż podręczny czy aby na pewno wszystko mam dodałam też na moją walizkę duży napis koloru różowego w neonie, pisało tam 'Verges Analu', moja kochana siostra zrobiła to samo tyle że napis Analu zmieniła na Anastazję. Była 19.04, gdy nagle rozległ się dźwięk i jakaś pani zaczęła coś mówić że goście którzy mają na biletach klasę numer 1 są proszeni jako pierwsi, przelotnie zerknęłam na bilet szybko znajdując na nim 1.
Podróż minęła nam dobrze, pomimo że Dagmara ma chorobę lokomocyjną to było całkiem dobrze.
Ogólnie siedziałam z Leo, na co dziewczyny się trochę zdziwiły bo wiedziały o po przednim zajściu ale je rozumiałam. Oglądaliśmy filmy, robiliśmy zdjęcia i wszystko wysyłaliśmy znajomym jego i moim.Nie obeszło się również od dokuczania innym pasażerom, dlatego też przyrzekli że więcej na to lotnisko nogi nie postawią.Dowiedziałam że również wielu rzeczy o Ney'u i rodzinie Messich jak  i całej drużyny. Bardzo miło się z nim rozmawia i naprawdę jest duszą towarzystwa.
Chwilę później usłyszeliśmy ten sam głos który tym razem mówił o zapięciu pasów ponieważ lądujemy. Ktoś jeszcze dzwonił do Leo, był to nie kto inny jak Neymar, wypytywał się wszystkiego.. Gdzie to lotnisko z kim siedział i te sprawy. Ney powitał nas bardzo miło, wniósł wraz z Lionelem nasze bagaże do do samochodu a nam samym kazał usiąść. Leoś zachęcał mnie żebym usiadła z przodu 'No wiecie chce żeby Ney miał w końcu jakąś porządną dziewczynę i stały związek' ale ja mu ciągle zaprzeczałam, W końcu to Dagmara była dziewczyna Juniora, usiadła obok niego ciągle rozmawiając przez telefon z tym swoim Davidem. Podróż minęła szybko, nim się obejrzeliśmy byliśmy już w swoich pokojach z bagażami. Miałam pokój naprzeciwko Leo i Ney'a a ja mój dzieliłam z Anastazją i Dagmarą. Był cudny, salon, mała kuchnia, dwie toalety, i 3 łóżka w jednej sypialni.
-O patrzcie dwuosobowe!.-Wykrzyczała ze śmiechem Daga, przy czym po chwili dodała.-W razie czego..-Znów zaczęła chichotać i to raz popatrzała na mnie a raz na Anastazję.
-Daga, może też tu kogoś poznasz...-Wypaliłam z szerokim uśmiechem na ustach.
-Ej ale przecież dobrze wiesz że ona ma chłopaka.-Dodała Anastazją wtrącając się.
-No właśnie.-Tym razem to Dagmara znów coś powiedziała.
-Oj przecież tylko żartuję.-Poruszałam zabawnie brwiami.
-Dobra dobra, koniec żartów trzeba iść gdzieś na miasto i się zabawić, w końcu trzeba to opić.-Powiedziała z lekkim śmieszkiem Daga.
-Po co w ogóle gdzieś wychodzić skoro obok nas mieszka cała ekipa świetnych piłkarzy?.-Powiedziałam bez zastanowienia.
-Co racja to racja.-Znów wtrąciła Anastazja.
Po chwili ja z Dagmarą poszłyśmy do sklepu po ciastka,ciasta alkohol i te sprawy.Wzięłam również papierosy w razie czego, przy tym zakupie musiałam wyciągać dowód i pokazać.Trochę wkurzyła mnie ta babka, ale było minęło.Gdy wróciliśmy byli tam już Dani,Ney, Leo,Gerard wraz z Shakirą,Antonella i Melisa. Praktycznie wszyscy byli.Ejj ale chwila moment gdzie jest Anastazja?
Poszłam jej szukać, zaglądałam do każdego z pokoi.Po chwili zobaczyłam coś czego chyba nigdy nie zapomnę...

--------------------------------------
No więc trochę polepszyłam ten
rozdział =D Teraz jestem z niego 
dumna na 99,99%. No więc
to już wszystko. Czekajcie na
nexta ;3 Może się pojawić jutro
lub za 3 dni. To zależy od weny.
Oky paaa ;33 /Melissa 

Ps; Komentujesz = Motywujesz =3






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz