czwartek, 30 lipca 2015

Poznany na nowo - Ona i Neymar R. 8

Odwróciłam się. Lekko się wystraszyłam.
- Co ty tu robisz wariacie? - uśmiechnęłam się
- Obiecałem że do ciebie wrócę... więc jestem! - powiedział... powiedział Neymar
- Wiesz chyba to nie był dobry pomysł... jak mnie tu w ogóle znalazłeś? - zapytałam
- Nigdy ci tego nie powiem! - powiedział
a potem zaproponował mi że mnie odwiezie do domu. Gdy byliśmy na miejscu miałam wyrzuty sumienia. Gdy Ney chciał mnie pocałować ja nie chciałam.
- Posłuchaj, chyba już nie możemy być razem... - powiedziałam
- Ale dlaczego? - spytał
- Bo, bo.. m..m...mm...am dużo obowiązków i jeszcze teraz pracę mam na głowie więc nie mam czasu na randki...
- Ney nie wiedział co powiedzieć... był smutny.
- No wybacz mi ale naprawdę! Może w przyszłości....
- No to.. no to do zobaczenia! - powiedział Ney
Weszłam załamana do domu. Położyłam się na kanapie i dopiero teraz zrozumiałam że straciłam tak ogromną szansę... ale czułam się dumna że mogłam odzyskać w ten sposób Martynę. Od razu do niej zadzwoniłam i wszystko jej wytłumaczyłam.
(Z perspektywy Martyny)
Teraz mogłam wykorzystać okazję aby zdobyć Neymara! Poszłam do niej do domu. Byłyśmy sąsiadkami. Zauważyłam samochód Neya. Szybko tam podbiegłam. Przywitałam się i zaprosiłam go do domu.
- To zostajesz ty na dłużej? - zapytałam Neya
- Tak, mam dużo spraw do załatwienia w tym mieście. - powiedział
- A słyszałam że rozstałeś się z Sonią.
- Tak, czasami myślałem że ten związek nie ma przyszłości.
- A pamiętasz moje urodziny? Fajnie nam się rozmawiało co nie? - powiedziałam
- Tak było całkiem fajnie - powiedział
- Może jeszcze raz spróbujemy? - zapytałam
- Wiesz.. teraz nie mam ochoty... - powiedział
- Aaa spoko nie chciałam cie urazić..
- Nie uraziłaś, ale wiesz bardzo cię lubię - zapewnił Ney
Poczułam motyle w brzuchu!
Chciałam zdobyć piłkarza za wszelką cenę! Musiałam ułożyć jakiś plan. Do domu weszła szanowna ,,księżniczka'' Amelia. Dziewczyna, z którą dzielę dom.
- I jak było? - zapytała
- Fajnie, tak...
- Chyba jednak nie... - powiedziała
- Bo się zakochałam...
- O jejku! Nic mnie to nie obchodzi! Zrobiłaś już obiad? - zapytała
- Ty miałaś ugotować! - krzyknęłam
- Byłam teraz w galerii.. nie mam czasu na zajmowanie się domem.Amelia musiała gdzieś wyjść i zapewniła ze nie wróci na noc więc musiałam jakoś wykorzystać okazję.  
Byłam zdenerwowana. Wyszłam zatrzaskując drzwi. Postanowiłam wstąpić do jakiegoś sklepu po małe drobiazgi na wieczór piłkarzem. Kupiłam wino, czekoladę i składniki do spaghetti. Wróciłam i przygotowałam wszystko. Zapomniałam jeszcze o wazonie kwiatów... zaczęłam się zastanawiać po co to robię, skoro to on powinien zrobić mi taką niespodziankę? Przygotowałam się jeszcze na najgorsze... jeżeli nadaj nie zechce ze mną być to zrobię wszystko, żeby więcej nie zagrał...







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz