czwartek, 30 lipca 2015

Poznany na nowo - Ona i Neymar R. 11

Obudziłam się. Nadal leżałam w salonie u Neymara. Postanowiłam że już sobie pójdę. Chciałam iść na drobne zakupy... kupić jakieś ubrania. Wychodząc z centrum usiadłam na ławce. Obok mnie usiadł uroczy brunet, z pięknymi oczami.
- Wszystko dobrze? - zapytał
- Nooo tak, wszystko dobrze - zapewniłam
- Nie wydaję mi się! - powiedział
- Jestem Max, a ty? - zapytał
- Jestem Martyna.
- Piękne imię Martyno - powiedział
- Co tutaj robisz? - zapytałam
- Pracuję tu. Bardzo blisko mam swoją wytwórnię muzyczną.
- Śpiewasz? - powiedziałam
- Tak, śpiewam i gram... - powiedział
- Możesz mi trochę opowiedzieć jak to jest? - zapytałam
- Jasne! Tylko może chodźmy gdzieś w inne miejsce... na przykład do parku? - zaproponował Max.
Nigdy nie przeczuwałam że będzie mi się rozmawiać tak dobrze. Nawet lepiej niż z Neymarem. Późno wieczorem wróciłam do mojego domu. Wtedy znów przypomniało mi się o moich problemach... Wzięłam zimny prysznic i ubrałam się w piżamę. Położyłam się do łóżka. Wstałam rano i zrobiłam sobie śniadanie. Odgrzałam wczorajszego kotleta z obiadu. Znów poszłam spać. Wpadłam na pomysł żeby zadzwonić do Maxa. Chciałam się z nim spotkać. To mogło mi pomóc. Postanowiłam zaprosić go do domu.
- Cześć! - powiedział
- Witaj! Chodź, rozgość się!
- Ładnie tu masz! - powiedział
- Dzięki. Dzielę dom z moja współlokatorką. Ej jak już tu jesteś może mi zaśpiewasz? - zapytałam
- Eee jasne jaką piosenkę sobie życzysz?
- Może coś o szczęściu? - zaproponowałam
Śpiewał bardzo ślicznie. Jego głos był tak przekonywujący że zaczęłam śpiewasz z nim. Potem zapytał mnie o moje problemy... powiedziałam mu wszystko
- Bardzo ci współczuję... Chociaż dobrze że nie jesteś w ciąży. - powiedział a następnie przytulił.
W tym samym czasie do okna zapukał Ney.... Zauważyłam go... kompletnie o nim zapomniałam. Nie chciałam mu otwierać bo dobrze mi było przy Maxie... miałam wrażenie że się od niego uzależniłam. Piłkarz odszedł smutny od okna. Teraz miałam wyrzuty sumienia.
- Wiesz co? Mam dużo roboty.. muszę posprzątać dom i w ogóle... - powiedziałam
- OK... nie będę ci przeszkadzał.. - powiedział Max. Jeszcze raz mnie przytulił i wyszedł. Szybko potem zadzwoniłam do Neymara.
- Ney! posłuchaj ja ci to wszystko wytłumaczę! - krzyknęłam
- Co? Nie mówiłaś że masz innego! Wiesz co? Nie mam ochoty na twoje tłumaczenia! - powiedział i rozłączył się.
Szybko zadzwoniłam do Sonii, poprosiłam ją aby do mnie przyszła. Opowiedziałam jej całą historię.
- Teraz to obie na niego nie zasługujemy... obie go zraniłyśmy - powiedziała Sonia
- Wiesz... może nie warto było go poznawać? - powiedziałam
- Ale ja nadal coś do niego czuję... nie chcę żeby był taki smutny... - powiedziałam
Sonia zrobiła się smutna i powiedziała że musi iść. Wiedziałam że coś jest nie tak. Przez całą noc nie mogłam zasnąć. Płakałam... może to znak że powinnam być z Maxem?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz