(Z perspektywy Neymara)
- To, ja już może pójdę, jak się czegoś dowiem to dam ci znać! - powiedziała Sonia
- Ok, ale jak jeszcze raz zaatakują mnie mieszkańcy kosmosu to przyjdę do ciebie zanim sie obejrzysz! - powiedziałem. Sonia pocałowała mnie w policzek i wyszła.
- Poczekaj! - wykrzyczałem
- Co takiego? - zapytała
- Muszę ci coś powiedzieć.... okłamałem cię. - odparłem
- Co? Ale, z czym mnie okłamałeś? - powiedziała
- Dobrze wiem co wtedy się wydarzyło... wtedy kiedy Martyna mnie zaprosiła...
- Co? Nie! To nie możliwe! Dlaczego nikomu tego nie powiedziałeś? - krzyknęła
- Cały czas krążyło mi to po głowie... możesz mnie uznać za... za...
- Za kogo? Podoba ci się Martyna prawda? Specjalnie to zrobiłeś? Chciałeś ją przelecieć?
- W pewnym stopniu tak... ale wybacz mi proszę!
- Nie wiesz co? Zostaw mnie i Martynę w spokoju... I to dzień po naszym rozstaniu.... a ja ci pomagałam..... - powiedziała płacząca Sonia i wyszła.
Kilka minut potem również wyszedłem. Po woli zbliżała się noc. Zaczął padać deszcz. To był idealny moment na pobieganie po mieście. Gdy wróciłem do domu, rzeczy w salonie były porozwalane po całym korytarzu. Ktoś musiał się tu wkraść. Sonia chyba miała racje. Ktoś mnie nie lubi... Usiadłem na kanapie i zacząłem myśleć co dalej... do powrotu zostało mi 8 dni. Nie chciałem się tak szybko rozstawać z Polską. Gdyby nie ta sytuacja... może bym tu został? Poszedłem spać. Nie mogłem zasnąć. Non stop lało a do tego była burza. Nagle usłyszałem głośny huk. Coś jakby piorun trafił w budynek obok. Wtedy zaczęło padać coraz bardziej. Wstałem i podszedłem do parapetu... pochyliłem głowę i użalałem się nad sobą... Przyznam że podoba mi się i Martyna, i Sonia... ale nie wiem... nie mam pojęcia którą wybrać... to dziecko na pewno jest moje.... W co ja się wkopałem! Tej nocy uświadomiłem sobie że nie zasnę, i wybrałem na najbliższe uliczne boisko jakie tylko znalazłem. Trochę ryzykowałem, do tego była burza. Je*ać wszystko! Krzyknąłem najgłośniej jak mogłem. Po 2 godzinach wycieczki po mieście postanowiłem znów zasnąć. Trochę się bałem. W końcu ktoś znów mógł napaść na dom i coś mi zrobić. W tym wypadku poszedł bym do Sonii ale, ale to niestety tak nie działało. Było mi już wszystko obojętne. Rano obudził mnie budzik. Była godzina 8:00. Zrobiłem sobie śniadanie i poszłem obejrzeć telewizję. Spośród namnażających się nudnych programów wyłoniłem coś dziwnego. Na porannych wiadomościach leciał właśnie wywiad z ,,dziewczyną Neymara''. Reporterka zadawała pytania Martynie.
- Opowiesz nam jak to jest być dziewczyną piłkarza? - zadała pytanie
- To nie jest takie proste... w moim przypadku, było wiele upadków, ale zawsze dałam radę wstać. - odpowiedziała Martyna.
- Chcesz powiedzieć że Ney nie jest taki idealny? - zapytała reporterka
- Nie, zresztą już niedługo... - zacięła się
- Już niedługo co? - zapytała
- Już sama nie wiem, możemy przerwać wywiad?
- Dobrze... - powiedziała zmartwiona reporterka.
- Czyżby dziewczyna Neya była w ciąży? Czy ten związek nie jest tak idealny jak nam się wydaje? Więcej faktów w faktach po faktach! - zakończyła wywiad
Wyłączyłem telewizor i rzuciłem pilot na kanapę... Bałem się teraz wyjść z domu, ale byłem też zły na Martynę. Opuściłem dom. Zadzwoniłem do Ma i poprosiłem o spotkanie. Zresztą... to wyglądało dokładnie jak powiedziała Sonia. Dopiero co zerwaliśmy a już szukam pocieszenia u drugiej. Martyna niepewnie się zgodziła. Kilka minut później była już u mnie w domu.
- To.. o czym chciałeś porozmawiać? - zapytała Ma
- Usiądź - powiedziałem niepewnie
- Niech zgadnę, zerwałeś z Sonią? Czy może chcesz mi pomóc z dzieckiem? - odparła
- Jak ty chcesz mu pomóc? To nasza prywatna sprawa! Ty chyba nie wiesz jak media mogą przetworzyć to co właśnie powiedziałaś! - wykrzyczałem
- Puścili to w telewizji? Przecież powiedzieli mi że to tylko prywatna rozmowa!
- Prywatna rozmowa? Po co mediom prywatna rozmowa? Przecież za takie cenne info... - zaciołem się
- Przepraszam cię... Jak zwykle jestem do dupy i wszystko psuje! Sonia by ci czegoś takiego nie zrobiła! - powiedziała
W tedy chciałem to powiedzieć, ale znów popełniałem ten sam błąd. Nawet nic nie robiąc robiłem sobie źle...
- Mogę, mogę być z tobą puki wszyscy o tym wiedzą... - powiedziałem
- Nie musisz... nie chcę ci psuć życia! - powiedziała Ma i wyszła
W tedy do domu wleciała kartka...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz