czwartek, 30 lipca 2015

Poznany na nowo - Ona i Neymar R VI

Poszłam do pokoju i zaczęłam płakać. Nagle ktoś wszedł do pokoju. To była Martyna.
- Co tak wcześnie przyszłaś? - zapytałam
- Przyszłam zobaczyć jak się czujesz. Nie chciałam abyś została bez opieki. A zresztą, moje marzenie przeszło moje największe oczekiwania, więc sam mecz nie opłacało mi się go oglądać - wytłumaczyła Ma.
- Och, naprawdę? Nie musiałaś, już czuję się lepiej. - zapewniłam
- To dlaczego płaczesz? - zapytała Martyna
- Ech nic, po prostu jest mi smutno że wszyscy mnie oskarżają o coś czego nie zrobiłam.
Dziś był ostatni dzień pobytu w hotelu.
Wahałam się między powiedzeniem zebranych dowodów Neymarowi a zostawieniem go. Miałam już to gdzieś. Poszłam do niego do pokoju. Otworzył mi trochę zdziwiony.
- Mogę wejść? - zapytałam
- Eee skoro chcesz - powiedział
- Mam ci coś do powiedzenia. - wyszeptałam
Usiadł obok mnie i oczekiwał na to, aż się odezwę.
- To Elsa jest złodziejką. Przyłapałam ją. - powiedziałam
- To nie... nie prawda! - krzyknął
- Tak to prawda mam ci dać dowody? - wykrzyknęłam
- Tak! Bo Elsa jest moją kuzynką i to jej wierzę! - znów krzyknął.
Uciekłam z tamtąd z płaczem. Poszłam odpocząć na leżak. Próbowałam powstrzymać płacz. Siedziałam na tarasie jakieś 10 minut. Nagle poczułam że ktoś dotyka mnie po ramieniu. Odwróciłam się i nie mogłam uwierzyć. Neymar stał tuż za mną. Wstałam i podeszłam do niego. Zapytałam co ode mnie chciał. Stał cicho i nic nie mówił. Nagle powiedział cicho :
- Wierzę Ci!
Uśmiechnęłam się.
- Elsa próbowała mi ukraść telefon. Przyłapałem ją tuż po tym jak wyszłaś. - powiedział
- Od razu go przytuliłam. On mnie też.
- Nie chcę aby jakieś głupie i żałosne kłamstwa nas rozdzieliły! - powiedziałam płacząc.
Ney powiedział mi że musi się pakować. Ja też musiałam.
Poszłam szczęśliwa do pokoju. Wtedy zobaczyłam że Martyna w ogóle nie wzięła się za to poważnie, i tylko oglądała zdjecia Neya w internecie.
- Pakuj się! Ty wariatko! - krzyknęłam
- Sonia, możesz mi coś wytłumaczyć? - zapytała
- Co?
- Dlaczego Ney jest taki piękny? - powiedziała żałosnym głosem.
- Bo jego tata musiał mieć piękne oczy, a jego mama piękne usta! - powiedziałam z lekkim uśmiechem
2 Godziny później byłam już na lotnisku. Czekałyśmy razem z Martyną na samolot. Wtedy usłyszałam jak ktoś krzyczy moje imię. To był Ney.
- Neymar?! Co ty tu robisz?! - zapytałam
- Posłuchaj obiecuję ci to! Obiecuję że do ciebie wrócę! - krzyknął
Wtedy przytulił mnie najmocniej jak tylko mógł. Nagle przyleciał samolot. Pocałowałam go w policzek i wsiadłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz