wtorek, 25 sierpnia 2015

5. "Pięknie wyglądasz jak się rumienisz."

Tę niezręczną cisze przerwał dzwonek do drzwi.Gdy je otworzyłam nogi się pode mną ugięły..
Stał w nich nie kto inny jak pan Neymar. Dobrze że się po drodze trochę ogarnęłam bo by się biedny przestraszył.
-Cześć księżniczki.-Powiedział po czym wszedł w głąb kuchni. 
Skorzystałam z okazji ucieczki i postanowiłam jednak się przebrać. Wybrałam to :
Poprawiłam jeszcze oczy tuszem i byłam gotowa. Spakowałam jedynie do torebki telefon, fajki i portfel. Przy schodzeniu na dół słyszałam jakąś rozmowę, więc zaczęłam schodzić ciszej aby coś usłyszeć.
-Tylko mi ją spróbujesz zranić!-Powiedziała, a raczej wykrzyczała Dagmara.
-Daguś spokojnie, nie zamierzam z nią tworzyć czegoś poważniejszego, ale nie jest to też laska na jedną noc.-Odrzekł przyjaciółce, która przeszywała go wzrokiem.
-No mam nadzieję, pamiętaj jak jej coś zrobisz jesteś skończonym dupkiem!-Również wykrzyczała.
Postanowiłam schodzić już normalnie, ale że jestem mega niezdarą upadłam w ramiona Brazylijczyka, czułam jak rumieńce mnie spiekały, kompletnie nie wiedziałam co robić.. Chciałam by ta chwila trwała wiecznie.. Zaraz kobieto co ty wygadujesz?!  To tylko twój kolega. Ale za to cholernie przystojny. Czy ja kiedyś zacznę myśleć racjonalnie?! Z tych okropnych zamyśleń wyrwałą mnie barcelońska '11'
-Pięknie wyglądasz jak się rumienisz.-Rzucił po czym  odstawił mnie, tak że stałam naprzeciwko niego. 
-Nie cukruj już tak..-Odparłam, w prawdzie nie lubię jak ktoś prawi mi komplementy, ale u niego było to takie słodkie..
-Dobra dobra, jedziemy?-Odrzekł.
-A gdzie konkretnie?-Odpowiedziałam pytaniem.
-Zobaczysz na miejscu, ślicznotko.-Wyszczerzył się przy czym ukazał rządek swoich śnieżno białych zębów.
-Poczekaj tylko  zadzwonię do siostry.-Jak powiedziałam tak on zrobił, nie lubiałam gdy ktoś słyszy o czym i z kim rozmawiam, krępowało mnie to. Postanowiłam więc udać się na taras. Po skończonej rozmowie poczułam jak ktoś obejmuje mnie w pasie. Nie musiałam się długo zastanawiać kto to, iż odpowiedź była jasna. 
-To idziemy w końcu ?-Zapytałam.
-Wiesz mi lepiej jest tak teraz tu. Ale jak sobie życzysz.-Zamachał zabawnie brwiami.Cholera.. Dlaczego on jest taki przystojny?!
-Okej, to chodźmy.-Powiedziałam bez dłuższego zastanowienia.
Chwilę później byliśmy już w Audi Brazylijczyka. Jechaliśmy dobre 20 minut, gdy nagle stanęliśmy przed jakąś galerią. Jak idziemy na zakupy to się mega ciesze! Ale z jednej strony wzięłam mało kasy. Dobra koniec tego ciągłego myślenia.
-To gdzie byś chciała pójść?-Brazylijczyk zaczął konwersacje.
-Nie wiem, zaproponuj coś.-Odpowiedziałam lekko się przy tym uśmiechając.
-Ale ty dobrze wiesz gdzie ja mógł bym z tobą pójść.-Znów poruszał brwiami.
-Zbok!-Wykrzyczałam po czym wybuchłam nie kontrolowanym śmiechem, Ney dołączył do mnie chwilę później.
-Wiesz, ja bym mogła pójść do kina.-Odpowiedziałam po chwili śmiechu.
-Dobry pomysł.-Odparł.
-Okej, to na jaki film?-Odpowiedziałam pytaniem.
-Wybierzemy coś przy kasie.-Rzekł.Szliśmy w ciszy,ale to może lepiej bo palnęła bym coś w stylu "Piękne masz oczy." "Jesteś cholernie przystojny." Po chwili wydobył się ze mnie jakiś dźwięk, strasznie żałowałam że to powiedziałam..
-Czemu jesteś tak cholernie przystojny?-Powiedziałam cicho, lecz ten to usłyszał.
-No a czemu mam nie być ?-Odpowiedział po czym uśmiechnął się szeroko.
-Ee.. Ale o co Ci teraz chodzi ?-Zapytałam bez zastanowienia.
-Spytałaś czemu jestem tak cholernie przystojny to Ci odpowiedziałem, a czemu mam nie być.-Rzekł.
-Cholera, ja to na głos powiedziałam?-Zmartwiłam się, zaraz jeszcze palne, że go kocham. Ej zaraz, zaraz. Co ja mówię! Ja go przecież nie kocham.. A może jednak? Zostawię tę myśl na później, zresztą znamy się zbyt krótko by coś z tego wynikło.
-Haha, no jasne że tak.-Powiedział przy tym szczerząc się.Po chwili jednak kontynuował.-To na co masz ochotę iść?
-Hmm..O! Dawaj na 50 twarzy Grey'a!-Krzyknęłam prosto w stronę Brazylijczyka.
-O nieee..-Jęczał.
-Czemu? Jak nie to pójdę sama!-Odpowiedziałam, i zaczęłam udawać obrażoną. Odwróciłam się do przyjaciela tyłem, bo chyba tak go mogę nazwać. Nagle poczułam jak ktoś przytula mnie od tyłu. -Pieprzony Da Silva!-Znów wykrzyczałam.
-Pieprzyć to ja mógł bym Ciebie.-Odpowiedział przy czym zaczął się śmiać.
-Spadaj zboku!-I w ten właśnie sposób, biegaliśmy po całym centrum, aż w końcu Ney, dogonił mnie.
-No wiesz, na ten twój film nie zdążyliśmy, a robi się późno.-Odparł po chwili ciszy.
-Mhm, co racja to racja. Ale emm..-Przerwałam na chwilę, lecz później dokończyłam.-Mógł byś mnie odwieźć do domu? 
-Tak szybko?-Najwidoczniej zdziwił się.
-No mówiłeś że się późno robi, a ja jeszcze chciała bym iść pobiegać.-Odpowiedziałam pewnie.
-Ehh, no dobra. Wsiadaj.-Odparł Brazylijczyk a chwilę później znajdowaliśmy się w aucie.Jazda minęła nam szybko. Nie odzywaliśmy się całą drogę co odpowiadało mi. Wyszłam z auta i rzuciłam krótkie pa. Chwilę później znalazłam się już w naszym pokoju. Zastałam tam dziewczyny oglądające coś w TV więc zostałam nie zauważona, przeszłam do sypialni i wybrałam coś w czym będę mogła biegać.Postawiłam na to: 

Choć dochodziła 19, było nadal bardzo ciepło, dlatego też wybrałam krótkie spodenki. Gdy byłam już gotowa wyszłam z domu i zaczęłam biec przed siebie. Włożyłam słuchawki do uszu i zaczęłam słuchać ulubionych piosenek. Po 2km postanowiłam że będę już wracać w stronę domu, po drodze wstąpiłam do kiosku po wodę. Na szczęście zabrałam trochę pieniędzy.Po upiciu paru łyków biegłam dalej, złapała mnie kolka więc postanowiłam przysiąść dopóki ból nie ustąpi. Nagle muzyka się zatrzymała i usłyszałam dźwięk mojego dzwonka od telefonu. Dzwoniła Dagmara, bez wahania odebrałam połączenie.
-Gdzie ty się podziewasz o 22?!-Wykrzyczała mi do słuchawki.
-Cześć, też się stęskniłam.-Odpowiedziałam spokojnie.
-Dobra, nie owijaj w bawełnę tylko gadaj.-Powiedziała już o wiele spokojniej.
-Poszłam pobiegać, byłyście tak zajęte filmem że nie zauważyłyście jak wychodzę.
-Okej, podjechać po Ciebie?-Odrzekła.
-Nie dzięki, przebiegnę się jeszcze to 0,5km i będę.-Odparłam.
-Jak chcesz, czekamy! Buźka!-Powiedziała.
Czy ta kobieta chce żebym ogłuchła?! Mniejsza z tym, jeszcze pół kilometra, dam radę.
Jak mówiłam tak zrobiłam, przebiegłam i weszłam zadyszana do pokoju.
-Cześć!-Tym razem to ja krzyknęłam.
-No w końcu przylazłaś!-Rzuciła mi się na szyję Anastazja.
-A co ty taka szczęśliwa, hmm?-Zapytałam podejrzliwie.
-Tak wyszło. Dobra nie przytrzymuję Cię leć pod prysznic.-Powiedziała spokojnym tonem.
Szłam do toalety po woli, słyszałam jeszcze po drodze rozmowę Dagmary i Anastazji, nie zwracałam zbytnio uwagi na nią. Zdjęłam wszystkie ubrania, łącznie z bielizną i weszłam pod strumienie gorącej wody, było przyjemnie ale woda zrobiła się letnia i wyszłam z pod prysznica. Otuliłam ciało puchatym ręcznikiem i zaczęłam suszyć włosy. Po wysuszeniu związałam je w niedbały koczek i na balsamowałam ciało kremem czekoladowym, ubrałam jeszcze do tego moją ukochaną piżamkę i położyłam się pod pierzyną. Przed zaśnięciem dostałam jeszcze s-m-s'a od Neymara. Tak wyglądała nasza rozmowa : 

"Dobranoc księżniczko, kolrowych :*" 

  "Dziękuję piłkarzyku, wzajemnie ;* ♥"

Nic więcej nie pisaliśmy, no a raczej ja. Wtuliłam się w poduszkę i odpłynęłam..


---------------------------------------------
Cześć! Tak jak mówiłam odcinek pojawia
się dziś. ^^ Jestem z niego w pół zadowolona,
chciałam żeby był dłuższy, ale po połowie
wena odmawiała mi współpracy. Mam nadzieję
że nie będzie tak tragiczny, poza tym wydaję 
mi się że jest trochę nudnawy. Cóż, takie życie.
Następny powinien się pojawić za 3 dni! :3

Ps: Komentujesz = Motywujesz! :3
/Melissa ;3














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz